Sprawdziliśmy, jak się mieszka w innych krajach. 6 kontynentów, prawie 40 krajów, ponad 50 odcinków - to dotychczasowy wynik projektu „Tam mieszkam”, od ponad roku realizowanego na łamach Bankier.pl z pomocą Polonii rozsianej po świecie. Kto planuje wyjazd lub zastanawia się jak i za ile mieszka się w innych krajach, ten znajdzie tu coś dla siebie.
Są miejsca na świecie, po których z góry spodziewamy się drapaczy chmur, są takie, gdzie stać powinny leciwe chatki, jest wreszcie Europa, gdzie rynek nieruchomości wydaje się bliski polskiemu. Wystarczy jednak zajrzeć za kulisy każdego z tych rynków, by ze zdumieniem odkryć różnice - w regułach poszukiwania lokum, metodach i materiałach budowlanych, niecodziennym wyposażeniu wnętrz czy po prostu stylu życia.
Najwyższe mieszkania - tam, gdzie największe tłumy
Najbliższy odcinek „Tam mieszkam” będzie wizytą w miejscu o największym na świecie zagęszczeniu drapaczy chmur. Miejscu, gdzie ruch pieszych równie często, jak w poziomie, odbywa się w pionie. Takie rekordowe budynki stawia się wszędzie tam, gdzie spływa masa ludzi – w Singapurze, filipińskiej Manili albo - jak w Dubaju czy Katarze - tam, gdzie apartamentem z widokiem z kilkuset metrów nad ziemią podkreśla się status społeczny. „Drapacze chmur, najwyższe budynki symbolizują dla mnie człowieka, który kilkadziesiąt lat temu miał marzenie i nie bał się go zrealizować” – kwituje nazywaną przez niektórych kiczem arabską architekturę Joanna, Polka mieszkająca w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Nieruchomości różne, brzydota ta sama
Tematu strzelistych wieżowców można by się spodziewać po rozmowie o Nowym Jorku, tymczasem mieszkaniowa proza życia wygląda tam trochę inaczej. Wszechobecne są karaluchy i fatalny stan techniczny nowojorskich kamienic, w które nie inwestuje się, bo zawsze i tak znajdzie się ktoś, kto zechce w nich zamieszkać, by poczuć się nowojorczykiem.
Brzydota w oczy kole także na innych kontynentach. W Brukseli, po której oprowadzała nas jedna z polskich europosłanek, wcale nie stare domy burzy się tylko dlatego, że nie pasują do nowego planu architektonicznego. Tego samego pewnie życzyliby sobie niektórzy mieszkańcy Bieszczad, gdzie swoboda, żeby nie powiedzieć swawola budowlana już dziś stawia na mapie Podkarpacia niezłe architektoniczne kwiatki. W Serbii za takie estetyczne grzechy chciano by już karać - to naród z całkiem poważnym podejściem do niepoważnie brzmiącego "podatku od brzydoty". Nałożono by go pewnie i na Kreteńczyków, którzy z taką lubością pozostawiają na dachach swoich domów wystające druty.
Mieszkania wielopokoleniowe w modzie
Te greckie druty to zabieg nie tyle fiskalny, co kulturowy. Zadane nam pytanie "czy ktoś widział Greka samotnie siedzącego w restauracji" miało być przyczynkiem do opowieści o kulturze wspólnego, rodzinnego pomieszkiwania typowej dla rejonu południowo-wschodniej Europy. Dom stoi w gotowości do rozbudowy dla kolejnych pokoleń. Jeszcze dalej posunięte w tym kierunku są Chiny, gdzie młode małżeństwa sprzedają mieszkania swoich rodziców, by zamienić je na większe i wspólnie zamieszkać pod jednym dachem. Życie w stadzie cieszy się popularnością również w Indiach. Tam uznanym (i podkreślanym również w reklamach telewizyjnych) modelem współczesnej rodziny jest 2+2+2 - małżeństwo, ich rodzice i dzieci.

Architektoniczne i budowlane grzechy
Chociaż nie rozmawialiśmy z ani jednym profesjonalnym budowlańcem, każdy z naszych gości bez zastanowienia wskazywał na typowe grzeszki lokalnych rynków nieruchomości. Pracownik polskiej ambasady w RPA wspominał swoje zdziwienie pierwszej spędzonej tam zimy, podczas której okazało się, że mimo naprawdę niskich temperatur, tamtejsze mieszkania pozbawione są jakiegokolwiek ogrzewania.
|
|
|
|
|
|
|
|
Na przeciwległym krańcu można by postawić Brazylię, gdzie niejeden dom pełen jest szczelin pełniących zacną funkcję wentylatora w tym niełatwym, gorącym klimacie. Standardem jest też brak okien albo kraty stosowane, nieco ukradkiem, na tyłach domów. Najważniejsze jest przecież to, co widać od frontu. – I widok z okna – uzupełniają mieszkający w Norwegii Ewelina i Bartek. Tamtejsze prawo zakazuje budowy domu, jeśli w efekcie miałoby to uniemożliwić sąsiadom kontemplowanie uroków okolicy z poziomu własnego parapetu.
Ceny nieruchomości wszędzie wysokie
Kogo nie spytać, z prawdziwym niepokojem zapatruje się jednak na co innego - na cenę. Powodem do trzymania jej na wysokim poziomie potrafi być wszystko. W Azerbejdżanie nie będzie taniej, dopóki minie boom naftowy, który skutecznie utrzymuje stolicę - Baku - na równi z innymi najdroższymi do życia miejscami na świecie. Ceny nie chcą iść w dół nawet mimo faktu, że wiele nowych, deweloperskich budynków nadal jest niezamieszkanych. Z podobnych, inwestycyjnych względów drogo jest w Katarze, dokąd mieszkańcy całego świata spływają w pogoni za lukratywnymi biznesowymi kontraktami.
Ale nawet w Europie ceny zwalają z nóg. Włoska Toskania wabi urokami tak wielu, że ceny domów potrafią zwalać z nóg. "Wiele osób wyprzedało kiedyś rodzinne posiadłości i uciekło do miasta. Teraz z chęcią wróciliby, ale już ich nie stać na kupienie domów" - opowiadała mieszkająca tam Małgorzata Matyjaszczyk. W Szwajcarii ceny nieruchomości windują domy z widokiem na jezioro albo w sąsiedztwie lubujących ten kraj celebrytów. Czy wiesz, że...
|
RIAD to tradycyjny marokański dom z patio na środku. "Mury takich domów mają minimum 50 cm szerokości, co wiąże się z ciepłym klimatem – są najlepszym izolatorem ciepła i zimna. Są wielorodzinne i bardzo funkcjonalne." FAWELA to określenie biednej, brazylijskiej dzielnicy. "Domy są tam często wykonane z resztek materiałów - tafli azbestowych, blach falistych, drewnianych desek. Śmieci są wszędzie, a prąd, woda, kanalizacja podpięte „na dziko”, jeśli w ogóle. Zabudowa fawel jest niekontrolowana." COMPOUND - rodzaj osiedla mieszkaniowego w Katarze. "Liczba domów może się tu wahać od kilku do kilkuset na jednym osiedlu. Z reguły na pojedynczym osiedlu jest do dyspozycji basen, club house, plac zabaw dla dzieci. Większe osiedla mają do dyspozycji korty tenisowe, sale gimnastyczne, siłownie, sklepy, magle, restauracje." KOS-KOSAN - określenie ukute dla niedrogich lokali na wynajem, m.in. w Indonezji; nazwa związana jest z pobytem czasowym. "Młodzi ludzie, którzy nie dostaną [na Bali - red.] kawałka ziemi lub domu od rodziców czy krewnych, najprawdopodobniej wiele lat nie będą w stanie nic kupić, dlatego mieszkają w wynajętych tzw. koskosanach, jakby akademikach, tyle że znacznie mniejszych." |
W San Francisco trwa moda na nowoczesne domy energooszczędne, certyfikowane w systemie LEED. I one nie są tanie, jak zresztą większość nieruchomości w tym mieście, gdzie stawki za metr kwadratowy jakby zapomniały spaść po kryzysie - śmieje się mieszkająca tam architekt, Aleksandra Idziak-Brown.
Zdawać by się mogło, że mamy w Polsce pełen przekrój budownictwa i nic nie jest nas w stanie zaskoczyć. Każdy kolejny odcinek cyklu "Tam mieszkam" błyskawicznie obala tę hipotezę.
Malwina Wrotniak, Bankier.pl
"Tam mieszkam" to cykl rozmów z Polakami mieszkającymi pełniącymi różne profesje i mieszkającymi w różnych częściach świata. W każdym z odcinków opowiadamy o innym mieście, kraju, kontynencie, pytając nie tylko o rynek nieruchomości, ale także o to jak i za ile żyje się poza granicami Polski.





























































