Protesty w Moskwie to wyzwanie dla Putina i głos rosyjskiego narodu

Demonstracja opozycji w Moskwie to największe od blisko dekady wyzwanie rzucone brutalnemu systemowi politycznemu Władimira Putina i okazja dla Rosjan do głośnego protestu; to także dowód, że w Rosji wciąż jeszcze nie zanikł głos narodu - pisze prasa w USA.

(fot. Mikhail Metzel / TASS)

Obserwowane w miniony weekend nasilenie moskiewskiego ruchu protestu dało mieszkańcom Rosji "okazję do głośnego wyrażenia pretensji związanych z gospodarczą stagnacją (kraju), brakiem politycznego wyboru i geopolityczną izolacją Kremla" - ocenia w poniedziałkowym artykule "Wall Street Journal".

Podkreśla, że choć podczas 20 lat rządów Putina Rosja stała się "potęgą, z którą trzeba się liczyć", to podniesienie statutu państwa na arenie międzynarodowej nie przełożyło się na podniesienie standardu życia dla zwykłych Rosjan.

Tymczasem standard ten od pięciu lat spada m.in. z powodu sankcji nałożonych na Rosję przez Zachód za jej rolę w konflikcie na Ukrainie i zajęcie Krymu, a Rosjanie borykają się ze skutkami "ślimaczego tempa wzrostu gospodarczego, spowodowanego korupcją i zbytnią zależnością (gospodarki) od wpływów ze sprzedaży ropy i gazu" - podkreśla "WSJ".

Ocenia, że licząca dziesiątki tysięcy osób sobotnia demonstracja w Moskwie, odbywająca się w odległości zaledwie kilometra od Kremla, pokazała, że "ruch, który rozpoczął się od protestów z powodu miejskich wyborów przekształcił się w platformę dla szerokiego spektrum interesów politycznych, zarówno lokalnych, jak i krajowych".

"WSJ" zaznacza też, że to ewentualne kolejne protesty pokażą, czy w ten sposób można zmusić władze do spełnienia publicznych żądań, czy też "sprowokują władze do podjęcia jeszcze bardziej drakońskich działań, by te protesty zakończyć".

"Washington Post" pisze z kolei w komentarzu redakcyjnym, że "na ulicach Moskwy trwa ważny sprawdzian dla społeczeństwa obywatelskiego w Rosji", co sugeruje, że "mimo około 20 lat autorytarnych rządów prezydenta Władimira Putina wielu ludzi w rosyjskiej stolicy nie boi mówienia pełnym głosem".

Waszyngtoński dziennik przypomina, że Putin, "nadal wstrząśnięty po ogromnych demonstracjach przeciwko niemu w 2011 i 2012 roku, w ostatnim czasie musiał zmierzyć się z masowymi protestami, m.in. przeciwko budowie cerkwi w Jekaterynburgu (...) i mógł pomyśleć, że zdoła po prostu zepchnąć w zapomnienie niezależnych kandydatów w wyborach w Moskwie, ale się pomylił".

Tymczasem okazuje się, że "Putin, który stworzył i podtrzymuje autorytarny system w przeważającej części tłumiący sprzeciw i konkurencję polityczną, nie zdołał całkowicie uciszyć głosu swego narodu".

"WP" zauważa też, że w rozmowie telefonicznej Putina i prezydenta USA Donalda Trumpa, która miała miejsce podczas sobotnich protestów, poruszono temat pożarów na Syberii i handlu, ale nie demonstracji w Moskwie. "Trumpa to nie obchodzi" - konkluduje "Washington Post". 

akl/ ap/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 0 znawca_inwestor

20 lat autorytarnych rządów... Śmiech na sali...kto to mówi. Dziennik kraju, w którym większość całe życie tyra aby spłacić kredyt, duży procent populacji nie ma podstawowej opieki zdrowotnej, a przeciętny emeryt wg Brian'a Tracy ma majątek w wysokości... 8 tys. USD(!) To Rosjanie są bogatsi. I mają więcej barw w życiu - kobiety, których im wszyscy zazdroszczą, zdrowsza żywność, bogatsze życie towarzyskie, po prostu więcej się dzieje...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% XI 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,0% X 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 3,5% X 2019

Znajdź profil