REKLAMA

Praca zdalna w Kodeksie pracy. Będzie dopłata za home office?

Weronika Szkwarek2020-09-29 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-09-29 06:00
fot. Girts Ragelis / Shutterstock

Telepraca jest terminem przestarzałym, jednak nadal funkcjonuje w Kodeksie pracy. Według ostatnich doniesień resort pracy podjął z powrotem dyskusję na temat zmian legislacyjnych, które pomogą uregulować pracę zdalną w przepisach.

Tylko co dziesiąty pracownik chciałby wrócić z home office do biura na stałe, wynika z badania przeprowadzonego przez ManpowerGroup. Jednocześnie najpopularniejszym rozwiązaniem okazał się model hybrydowy. Pracę w biurze oraz w domu chciałoby łączyć 75 proc. osób, a zastosowanie tego rozwiązania planuje 53 proc. firm. O ile sytuacja covidowa nie odpuści, a na to się nie zapowiada, praca zdalna zostanie z nami na dłużej. Co w tej materii szykuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej? Kontrowersje wzbudzają na przykład propozycje, aby pracodawca nie mógł odmówić pracy zdalnej osobie wychowującej dziecko, chyba że byłyby to obiektywne przyczyny oraz kwestie ekwiwalentu pieniężnego za ponoszone przez pracownika koszty

Kręte ścieżki pracy zdalnej w Kodeksie pracy

Obecnie telepraca w Kodeksie pracy określa warunki jej stosowania, obowiązki spoczywające na pracodawcy w zakresie dostarczenia sprzętu pracownikowi oraz kwestie kontroli, dyskryminacji i możliwości kontaktu na linii zatrudniony-pracodawca.

Jak pisaliśmy na łamach Bankier.pl, warunki stosowania telepracy są określone w porozumieniu zawieranym między pracodawcą i zakładową organizacją związkową. Uzgodnienia między stronami mogą nastąpić przy zawieraniu umowy o pracę albo w trakcie zatrudnienia. Wśród zasad stosowania telepracy Kodeks zobowiązuje pracodawców do dostarczenia pracownikowi sprzętu niezbędnego do wykonywania pracy, ubezpieczenia sprzętu, pokrycia kosztów związanych z instalacją, serwisem, eksploatacją i konserwacją sprzętu, zapewnienie pracownikowi pomocy technicznej i niezbędnych szkoleń.

Pracodawca natomiast może kontrolować takiego pracownika w zakresie wykonywania obowiązków, w celu inwentaryzacji czy konserwacji sprzętu oraz w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Zatrudnienie na odległość nie zwalnia również z zakazu dyskryminacji. Dodatkowo pracodawca powinien umożliwić mu przebywanie na terenie zakładu, kontaktowanie się z innymi pracownikami oraz korzystanie z pomieszczeń i urządzeń przełożonego, z zakładowych obiektów socjalnych i prowadzonej działalności socjalnej.

Rzeczywistość covidowa ponagliła proces zmiany Kodeksu pracy. Na razie jednak wiadomo, że rozmowy się toczą – końcem września odbędzie się rozmowa przedstawicieli rządu ze stroną społeczną. Do tej pory zaproponowano jedynie przepisy czasowe, które obowiązują w tzw. ustawie covidowej.

Wśród nich wskazano, że pracodawca może polecić pracownikowi wykonywanie przez czas oznaczony pracy określonej w umowie pracę poza miejscem jej stałego wykonywania. Obowiązek pracy zdalnej może zostać polecony, jeżeli pracownik ma umiejętności i możliwości techniczne oraz lokalowe do wykonywania takiej pracy i pozwala na to rodzaj pracy. W szczególności praca zdalna może być wykonywana przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość lub dotyczyć wykonywania części wytwórczych lub usług materialnych.

W kolejnych punktach artykułu trzeciego wspomnianej ustawy mowa, że narzędzia i materiały potrzebne do wykonywania pracy zdalnej oraz obsługę logistyczną pracy zdalnej zapewnia pracodawca. Przy wykonywaniu pracy zdalnej pracownik może używać narzędzi lub materiałów niezapewnionych przez pracodawcę pod warunkiem, że umożliwia to poszanowanie i ochronę informacji poufnych i innych tajemnic prawnie chronionych, w tym tajemnicy przedsiębiorstwa lub danych osobowych, a także informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę.

Dodatkowo, na polecenie pracodawcy, pracownik wykonujący pracę zdalną ma obowiązek prowadzić ewidencję wykonanych czynności, uwzględniającą w szczególności opis tych czynności, a także datę oraz czas ich wykonania, a pracownik sporządza ewidencję wykonywanych czynności w formie i z częstotliwością określoną w poleceniu. Co ważne, pracodawca może w każdym czasie cofnąć polecenie wykonywania pracy zdalnej.

Zniknie telepraca, ale co zostanie?

Podczas gdy nie widać końca epidemii, a praca zdalna stała się już powszechna w wielu zakładach pracy, powrócono do rozmów na temat zmiany Kodeksu pracy. W rozmowie z „DGP” wiceszef resortu Stanisław Szwed powiedział, że pojęcie telepracy zniknie z Kodeksu, a zastąpią go regulacje dotyczące pracy zdalnej.

– Ma to być praca świadczona poza siedzibą firmy w całości – czyli na stałe – lub w części. Chcielibyśmy, aby szczegółowe rozwiązania w tym zakresie były określane w porozumieniu pracodawcy i zatrudnionych. Na poziomie zakładu zawieraliby je zatrudniający i związki zawodowe. Ale możliwe byłoby też określanie takich zasad w umowie o pracę, czyli indywidualnie, w sposób dostosowany do potrzeb konkretnego stanowiska – wyjaśnił wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

Co jeszcze resort chce ustalić w Kodeksie pracy? Jak dotąd brakuje konkretnych propozycji. W rozmowie z "DGP" padło pytanie, czy ministerstwo ma plan na ponoszenie odpowiedzialności wynikające z BHP, czyli co w przypadku, kiedy pracownik poparzy się kawą.

– Wiąże się to mocno z innym dylematem: czy praca zdalna ma być wykonywana z jednego miejsca poza siedzibą firmy, czy też może się ono dowolnie zmieniać i obowiązki mogą być świadczone np. także z pomieszczeń należących do osób trzecich. Nie możemy też zapominać o RODO, a przecież skoro pracodawca ma obowiązki z zakresu BHP, to powinien mieć zapewniony dostęp do lokalu, w którym świadczona jest praca zdalna. Kwestie te są trudne do uregulowania, zwłaszcza w szczegółach. Na razie nie mamy wypracowanego konkretnego rozwiązania, liczymy na dyskusję w tej sprawie z partnerami społecznymi – powiedział Stanisław Szwed w rozmowie z „DGP”.

Podniesiono również kwestię nurtującą wielu pracowników, mianowicie – opłat za elektryczność czy inne koszty ponoszone w związku z koniecznością pracy z domu. – Wcześniej pojawiały się propozycje, by uregulować tę kwestię w formie stałego ryczałtu wypłacanego zatrudnionemu przez pracodawcę, np. w wysokości 100 zł. Ale wpisywanie konkretnej kwoty do k.p. nie jest dobrym rozwiązaniem. Moim zdaniem kwestię tę można rozwiązać w formie porozumienia pracodawcy z pracownikiem, w którym by określano partycypację tego pierwszego w kosztach pracy zdalnej. Nie powinniśmy tworzyć nadmiernej legislacji, a określanie ryczałtu w stałej kwocie mogłoby do tego doprowadzić – wyjaśnia Stanisław Szwed.

W rozmowie wiceszef resortu mówił również o potrzebie pracy zdalnej wśród rodziców. Padło zdanie, że zatrudniający mógłby odmówić pracy zdalnej rodzicom wychowującym dzieci tylko z obiektywnych przyczyn.

Projekt nowelizacji Kodeksu pracy

Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych otrzymało wstępny i roboczy projekt ustawy, które zawiera propozycje uregulowania pracy zdalnej w Kodeksie pracy. Jak podaje OPZZ, wśród zapisów wymieniono następujące założenia projektu:

  1. Paca zdalna może być uzgodniona pomiędzy stronami umowy o pracę przy zawieraniu umowy o pracę lub w trakcie zatrudnienia za porozumiem stron.
  2. Praca zdalna będzie wykonywana całkowicie lub częściowo poza siedzibą pracodawcy lub innym stałym miejscem świadczenia pracy, w szczególności z wykorzystaniem środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość.
  3. W wyjątkowych sytuacjach praca zdalna może być wykonywana na polecenie pracodawcy, gdy wprowadzony został stan nadzwyczajny lub stan epidemii lub jest to niezbędne ze względu na obowiązek pracodawcy zapewnienia pracownikowi bezpiecznych i higienicznych warunków pracy.
  4. Zasady wykonywania pracy zdalnej będą określone w porozumieniu zawieranym między pracodawcą i zakładową organizacją związkową, a w przypadku gdy u pracodawcy działa więcej niż jedna zakładowa organizacja związkowa – w porozumieniu między pracodawca a tymi organizacjami.
  5. W porozumieniu mogą znaleźć się ogólne zasady ustalania ekwiwalentu pieniężnego w przypadku wykorzystywania przez pracownika wykonującego pracę zdalną materiałów i narzędzi stanowiących jego własność. Projektodawca zakłada, że szczegółowe zasady wykorzystywania przez pracownika materiałów i narzędzi niezbędnych do wykonywania pracy zdalnej, a także konkretna wysokość ekwiwalentu pieniężnego będą ustalane w porozumieniu z pracownikiem.
  6. Pracodawca ma prawo kontrolować wykonywanie pracy przez pracownika wykonującego pracę zdalną w miejscu i w godzinach wykonywania pracy. Jeżeli jest to kontrola w miejscu zamieszkania pracownika pracodawca musi dysponować uprzednią zgodą pracownika.
  7. Pacownik wykonujący pracę zdalną nie może być traktowany w zatrudnieniu mniej korzystnie niż inni pracownicy zatrudnieniu przy takiej samej lub podobnej pracy, przy uwzględnieniu odrębności związanych z warunkami wykonywania pracy zdalnej.

„Nie ulega wątpliwości, że wiele kwestii przedstawionych w projekcie wymaga precyzyjnego wyjaśnienia np. w zakresie sposobu oceny warunków lokalowych i technicznych pracownika, ustalania wysokości ekwiwalentu pieniężnego czy zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przez pracodawcę. Na poparcie zasługują natomiast regulacje wskazujące na porozumienie stron jako podstawową przesłankę umożliwiającą wprowadzenie pracy zdalnej czy uzgadnianie warunków i zasad pracy zdalnej z organizacją związkową”, komentuje Paweł Śmigielski, dyrektor wydziału prawno-interwencyjnego OPZZ, na stronie internetowej związku zawodowego.

Natomiast w ocenie związków zawodowych zapowiedzi zmian w Kodeksie pracy nie będą zmianami na lepsze. „Rząd przedstawił propozycje wprowadzenia do Kodeksu pracy przepisów dotyczących pracy zdalnej. Jesteśmy bardzo krytyczni wobec tych rozwiązań. Naszym zdaniem ich wdrożenie oznaczałoby dalsze uelastycznienie rynku pracy, możliwość narzucania gorszych warunków zatrudnienia, dłuższej pracy, mniejszej odpowiedzialności pracodawcy, łamania przepisów BHP i RODO”, czytamy na stronie internetowej Związkowej Alternatywy.

Maciej Witucki: Obecne przepisy są niewystarczające

Choć pojęcie telepracy funkcjonuje w zapisach Kodeksu, dla wielu jest ono niewystarczające. Jak mówił w rozmowie z Bankier.pl Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan, w zestawieniu z rzeczywistością covidową przepisy te są mało precyzyjne i wskazuje trzy elementy, które wymagają ustalenia w nowej formule.

– Mowa o trzech elementach, pierwszym z nich jest bezpieczeństwo pracownika, umowne BHP, czyli wyraźne rozpisanie w odpowiedzialnościach stron, czy na przykład pracując zdalnie, udam się po kawę i tą kawą się oparzę – czy będzie to wypadek przy pracy. Chodzi o doprecyzowanie wzajemnych odpowiedzialności z punktu bezpieczeństwa pracy z kompromisem dla stron, bo też nie chodzi o to, aby uznawać, ze wypadki przy telepracy nie będą istniały. Drugim elementem jest kwestia rozliczenia czasu pracy. Telepraca ma to do siebie, że jest płynna, to jest to, o czym często rozmawialiśmy przed covidem, również jako pracownicy, żeby mieć możliwość dopasowania godzin pracy do naszego życia rodzinnego, do naszego życia osobistego, taka opcja istnieje, ale chodzi o wprowadzenie narzędzi elektronicznych i form rozpisywania czasu pracy w takim sposób, aby z jednej strony pracownik był wynagradzany za swój czas pracy, a z drugiej strony pod pewną kontrolą pracodawcy będzie mógł ten czas dopasowywać do życia prywatnego. Trzeci element, który będzie budził dużo emocji, to jest kwestia wynagradzania za ponoszone koszty samego pracownika, podział kosztów pracy. Czy jeśli na przykład firma zapewnia komputer do pracy zdalnej, to czy powinna również płacić w jakiś sposób za koszty elektryczności czy koszty ogrzewania. Mówi się nawet o pokryciu części kosztów zamieszkania pracownika przez firmę. Uważam, że trzeba być ostrożnym, bo z jednej strony, możemy wejść w taki nieustający targ pod tytułem: ale pracownik nie pokrywa teraz kosztów dojazdów i myślę, że tu rozwiązaniem będzie dyskusja o ryczałtach, które biorąc pod uwagę typ wykonywanej działalności, temu pracownikowi będzie się coś dopłacało, natomiast nie wchodziłbym raczej w jakieś szczegółowe rozliczenia, bo możemy się wówczas obudzić za kilka lat wciąż bez legislacji – mówił w rozmowie z Bankier.pl Maciej Witucki przy okazji programu specjalnego serwisu „20 wyzwań na 20-lecie Bankier.pl”.

W ciągu najbliższych dni, po dyskusji przeprowadzonej ze stroną społeczną, powinny zostać przedstawione pierwsze wspólne założenia nowych zmian w Kodeksie pracy.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Advertisement

Komentarze (9)

dodaj komentarz
po_co
Dajmy ludziom rozliczać koszty uzyskania przychodu zamiast stałej stawki to rozwiąże problemy "rekompensat".
Pracując muszę się w coś ubrać, coś zjeść, umyć to wszystko jest kosztem uzyskania przychodu, a interpretowanie tego jako koszt osobisty pokazuje za jakich idiotów ma się wyborców - ktoś chciałby
Dajmy ludziom rozliczać koszty uzyskania przychodu zamiast stałej stawki to rozwiąże problemy "rekompensat".
Pracując muszę się w coś ubrać, coś zjeść, umyć to wszystko jest kosztem uzyskania przychodu, a interpretowanie tego jako koszt osobisty pokazuje za jakich idiotów ma się wyborców - ktoś chciałby pracować z nagim, niedożywionym i brudnym współpracownikiem ?
W końcu to jednak jego osobista sprawa, czy jednak wygoda nas wszystkich w miejscu pracy ?

Skoro pracuję w domu to być może nie potrzebuję rozliczać butów, ale prąd, krzesło na którym siedzę, biurko czy nawet toaleta są mi niezbędne do wykonywania pracy. Są moim kosztem i tak jak w przypadku działalności tak w przypadku uzyskiwania dochodów z umowy o pracę czy umowy cywilnej koszty powinny być rozliczane zgodnie z rzeczywistymi potrzebami, a nie ryczałtem.
artureg
I tym sposobem atrakcyjna dla wszystkich praca zdalna stanie się nie opłacalna dla pracodawcy i wszyscy grzecznie wrócą do biur. Generując przy tym korki, większe zużycie paliw, tracąc czas na dojazdy i zajmując niepotrzebnie powierzchnię biurową.
cycybum
Czy urzędnicy muszą wtracac się w każdy aspekt życia? Serio, czy oni muszą? Może boją się, że mogłoby się okazać, że są niepotrzebni.
artureg
Niech władza i związkowcy (tfu) odwalą się od porozumienia między pracownikiem a firmą. Po co się pchają tam gdzie ich nie trzeba? Skoro to działa to po co to jeszcze ubierać w paragraf? Im mniej biegunki prawnej tym lepiej dla wszystkich.
tomaszektoma
z jednej strony pracownicy chcą zwrotu za prąd, wodę, kawę, komputer...

z drugiej strony ciężko im policzyć ile zaoszczędzają czasu i benzyny na dojazdach
wonsz
Ile czasu i benzyny zużywa pracownik na dojazd do pracy, to pracodawcy nie obchodziło nigdy - nie znam przypadku, żeby ktokolwiek kiedykolwiek dostawał jakiś dodatek z tego tytułu albo miał skrócony czas pracy. Więc nie powinno też pracodawcy obchodzić, ile z tego tytułu pracownik zaoszczędzi. Innymi słowy, wara byznesmenom Ile czasu i benzyny zużywa pracownik na dojazd do pracy, to pracodawcy nie obchodziło nigdy - nie znam przypadku, żeby ktokolwiek kiedykolwiek dostawał jakiś dodatek z tego tytułu albo miał skrócony czas pracy. Więc nie powinno też pracodawcy obchodzić, ile z tego tytułu pracownik zaoszczędzi. Innymi słowy, wara byznesmenom od tego, co, jak długo i za ile pracownik robi przez 16 godzin na dobę.
A w byznesie wszystko kosztuje - powierzchnia biurowa (i w biurowcu w centrum i w salonie na przedmieściach) kosztuje, wyposażenie stanowiska pracy choćby w lepsze krzesło czy durny długopis kosztuje, prąd zużyty przez komputer oczywiście też kosztuje. I widzę, że natychmiast przy okazji zmian byznesmeny zwietrzyły łup i zrobią wszystko, żeby wszystkie te rzeczy kosztowały wyłącznie pracowników, hmmm?
tomaszektoma odpowiada wonsz
> Ile czasu i benzyny zużywa pracownik na dojazd do pracy, to pracodawcy nie obchodziło nigdy

no wlasnie pracownik oszczedza na benzynie/dojezdzic 500-1000zł
ale żal mu na prąd 50zł wydać więcej
wonsz odpowiada tomaszektoma
Nie januszuj, tylko płać za korzystanie z tego, co nie twoje. Sam z siebie nie chcesz płacić, więc trzeba cię wziąć za twarz specjalną ustawą i do tego przymusić (to jest zresztą odpowiedź na pytanie zadane w jednym poście pod tym artykułem - po co regulować tysiącem przepisów coś, co działa? No, jak widać, nie Nie januszuj, tylko płać za korzystanie z tego, co nie twoje. Sam z siebie nie chcesz płacić, więc trzeba cię wziąć za twarz specjalną ustawą i do tego przymusić (to jest zresztą odpowiedź na pytanie zadane w jednym poście pod tym artykułem - po co regulować tysiącem przepisów coś, co działa? No, jak widać, nie działa i trzeba regulować). A żeby wydać 1000 zł na dojazdy do pracy normalnym samochodem (założenia: 7l/100 km, benzyna po 5 zł), trzeba dojeżdżać po 70 km dziennie w jedną stronę. 140 km, jeśli ma się auto na gazie. Ja na dojazdy dieslem wydaję 100 zł miesięcznie, poświęcam na dojazdy 25 minut dziennie i na pewno nie zgodziłbym się, gdyby mi groziła praca zdalna, za tyle udostępniać kawałka mojego domu i jego zasobów komuś takiemu jak ty. Uczciwa stawka za wynajem powierzchni biurowej - albo przyjeżdżam do biura chlać za darmo twoją kawę i płać za mnie komu innemu.
kerad_
A co z wypadkiem w pracy i odszkodowaniem? Czy jak zejdę w domu to będzie to podczas pracy?
Różnica w odszkodowaniu jest spora :-)

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki