Oceany kryją gigantyczne zapasy litu - kluczowego surowca do produkcji baterii, akumulatorów i technologii stosowanych w lotnictwie. Jego stężenie w wodzie jest jednak tak małe, że tradycyjne filtrowanie jest całkowicie nieopłacalne. Jak donosi portal Spider’s Web, naukowcy z USA pracują nad rewolucyjnym rozwiązaniem: chcą wpuścić do oceanów roje mikroskopijnych, samobieżnych cząsteczek, które same wyłowią ten cenny pierwiastek.


Zamiast metalowych ławic z płetwami, naukowcy z Texas A&M University stawiają na mikroskopijne cząstki zwane "cząstkami Janusa".
Swoją nazwę zawdzięczają rzymskiemu bogu o dwóch twarzach, ponieważ ich dwie strony mają odmienne właściwości. Ta asymetria pozwala wprawiać je w ruch w wodzie bez użycia elektroniki czy silników - wystarczy światło, zewnętrzne pole magnetyczne lub dodatek nadtlenku wodoru. Projekt ten otrzymał nazwę MINE-Li.
To właśnie ich ruch sprawia, że mikrocząstki przypominają ławicę ryb. Zamiast biernie czekać na przepływ wody, aktywnie krążą w niej i wyłapują jony litu za pomocą specjalnej powłoki. Gdy się nasycą, pole magnetyczne ściąga je w jedno miejsce, gdzie są oczyszczane i odzyskiwane do ponownego użycia.
Choć oceany kryją ogromne zapasy litu, jego stężenie jest znikome - potrzeba aż 5,6 miliona litrów wody, by odzyskać zaledwie 1 kg tego pierwiastka. Co gorsza, lit ginie w masie powszechniejszych minerałów (jak sód czy magnez), więc materiał zbierający musi działać z niesamowitą precyzją, by wyłowić wyłącznie jego jony.

oprac. WM






























































