REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polska prezydencja w UE: Co się stanie 1 lipca?

Łukasz Piechowiak2011-06-10 07:08główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-06-10 07:08
Dodaj Bankier.pl w Google
Co się stanie 1 lipca? Mówi się, że Polska umocni swoją pozycję w UE. Prezydencja, bo o niej mowa to w ustach większości polityków wielka szansa dla Polski. Niestety to szansa rotacyjna, kosztowna, która od pewnego czasu ma znaczenie tylko symboliczne.

Pierwszego lipca Polska oficjalnie przejmie prezydencję w Unii Europejskiej. Oznacza to, że nasz kraj będzie przewodniczył posiedzeniom Rady Unii Europejskiej – dawniej zwanej Radą Ministrów. To nie jest wygrana na loterii – prezydencja sprawowana będzie przez każde państwo członkowskie. Co pół roku następuje zmiana według wcześniej ustalonej kolejności.

Styl bizantyjski


Nie ma nic za darmo. Przyjmując rolę gospodarza, musimy liczyć się z olbrzymi wydatkami. Budżet prezydencji Polski to ok. 110 mln euro. Dla porównania budżet Portugalii wynosił 60 mln euro, a Szwecji - 97 mln euro, a Niemiec – 100 mln euro. Fundacja Amicus podaje, że zwiększone koszty związane są z koniecznymi szkoleniami urzędników. Do tej roli wyznaczono 1200 reprezentantów służby cywilnej w kraju. Do tego należy doliczyć nowo zatrudnionych specjalistów, tłumaczy, a także konieczność tymczasowego zastąpienia oddelegowanych urzędników.


Główne składniki budżetu polskiej prezydencji, prócz szkoleń, to bezpieczeństwo, logistyka i działalność informacyjna. Nie da się przewidzieć wszystkich wydatków, ponieważ niemożliwością jest ustalenie dokładnej liczby gości na konferencjach itp.

Honorowy gospodarz


Niestety dla „naszej prezydencji”, na mocy Traktatu Lizbońskiego powołano dwa nowe i w teorii bardzo ważne urzędy:
  • Stały Przewodniczący Rady Europejskiej popularnie nazywany prezydentem Unii, który jest wybierany przez Radę Europejską na 2,5-letnią kadencję. Obecnie urząd ten pełni Belg - Herman Van Rompuy. Przed wejściem w życie Traktatu Lizbońskiego, Przewodniczącym Rady Europejskiej tradycyjnie zostawała głowa państwa sprawującego prezydencję.
  • Wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, czyli minister spraw zagranicznych Unii Europejskiej. To on koordynuje i odpowiada za politykę zewnętrzną UE. Słowo „koordynuje”, ma kluczowe znaczenie. Innymi słowy, jego obowiązkiem jest godzenie często różnych stanowisk 27 ministrów zagranicznych z państw członkowskich. Obecnie urząd ten sprawuje Brytyjka Catherine Ashton.
2004 Irlandia Holandia
2005 Luksemburg Wielka Brytania
2006 Austria Finlandia
2007 Niemcy Portugalia
2008 Słowenia Francja
2009 Czechy Szwecja
2010 Hiszpania Belgia
2011 Węgry Polska
2012 Dania Cypr
2013 Irlandia Litwa
2014 Grecja Włochy
2015 Łotwa Luksemburg
2016 Holandia Słowacja
2017 Malta Wielka Brytania
2018 Estonia Bułgaria
2019 Austria Rumunia
2020 Finlandia Niemcy

Biorąc to pod uwagę, przewodnictwo UE raczej ma charakter honorowy. Państwo prezydenckie przejmuje rolę gospodarza, organizuje spotkania, konferencje itp. Z tego powodu staje się odpowiedzialne za bezpieczeństwo i wygodę gości. Zadaniem Polski będzie organizacja tysięcy spotkań, zarówno tych formalnych, jak i nieformalnych.

Czy wiemy, co nasz czeka?

Z badań CBOS wynika, że 64% Polaków zdaje sobie sprawę z tego, że Polska od 1 lipca obejmie prezydencję w UE. 71% uważa, że przyczyni się to poprawy wizerunku Polski na tle innych państw członkowskich. 62% ma nadzieję, że pozwoli to nam na zwiększenie wpływu naszego kraju na kształtowanie się polityki Unii Europejskiej.



źródłó: CBOS

Z drugiej strony nikt dokładnie nie wyjaśnił, jakie są rzeczywiste cele Polski. Biorąc pod uwagę to, że sama prezydencja w zasadzie ogranicza się do organizacji spotkań i „kontroli obiegu dokumentów”, można założyć, że jedynym realnym do osiągnięcia celem jest rozreklamowanie Polski wewnątrz UE. Zatem, czy tak naprawdę warto było wydawać 110 mln euro?


źródło: CBOS


Dla polityków warto. Być może duża liczba konferencji umożliwi niektórym przedsiębiorcom nawiązanie nowych ważnych kontaktów biznesowych. Z kolei dla zwykłego Kowalskiego nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Prezydencja skończy się za pół roku, o ile nic się nie zmieni, to następna będzie w 2024 roku. Miejmy nadzieję, że wtedy wydamy mniej.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~ska
przeciągną trochę bankructwo Grecji

i podrzucą to naszym


oni i tak nic nie kumają poza polskim językiem


jak bul to bul trzeba przełknąć tą rzabę



na koniec powiedzą że to wina tych matołów ze wschodu


tak się robi politykę



kasa, bzykanko w hotelu itp

a baran
przeciągną trochę bankructwo Grecji

i podrzucą to naszym


oni i tak nic nie kumają poza polskim językiem


jak bul to bul trzeba przełknąć tą rzabę



na koniec powiedzą że to wina tych matołów ze wschodu


tak się robi politykę



kasa, bzykanko w hotelu itp

a baran niech meczy
~xk
Najbardziej palącym problemem Europejczyków jest brak unijnej dyrektywy określającej europejskie standardy higieny końcowego odcinka układu pokarmowego (czyli sposobu używania papieru toaletowego itp. środków). Za najwyższy priorytet polskiej prezydencji w UE uważam doprowadzenie do wydania tej jakże ważnej i potrzebnej dyrektywy.

Powiązane: Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki