REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

O TYM MÓWI WALL STREET"To jak spłacanie hipoteki kartą kredytową". Czarne chmury nad amerykańskimi obligacjami i dolarem

2026-08-22 07:57
publikacja
2026-08-22 07:57
Dodaj Bankier.pl w Google

Rynków finansowych nie przekonują wysiłki Departamentu Skarbu USA, który interwencjami próbuje powstrzymać wzrost rentowności obligacji. Nad dolarem zbierają się czarne chmury, a czołowi stratedzy inwestycyjni doradzają dywersyfikację kapitału poza granice Stanów Zjednoczonych.

"To jak spłacanie hipoteki kartą kredytową". Czarne chmury nad amerykańskimi obligacjami i dolarem
"To jak spłacanie hipoteki kartą kredytową". Czarne chmury nad amerykańskimi obligacjami i dolarem
fot. Andrew Angelov / / Shutterstock

W tym tygodniu w centrum uwagi znalazły się niebezpiecznie rosnące rentowności obligacji rządowych, zwłaszcza tych długoterminowych. Inwestorów na rynku długu niepokoją rosnące ceny ropy, perspektywy inflacyjne i pęczniejące zadłużenie rządowe, które w USA po raz pierwszy w historii przekroczyło barierę 40 bln dolarów.

Departament Skarbu USA ogłosił plany skupu obligacji, jednak taka interwencja zdołała obniżyć rentowności na rynkach zaledwie na jeden dzień.

JPMorgan: To jak spłacanie kredytu hipotecznego kartą kredytową

Działania Departamentu Skarbu nie przekonują inwestorów, ponieważ interwencja na rynku poprzez skup długoterminowych obligacji to jedynie odłożenie problemu w czasie.

– To jak spłacanie kredytu hipotecznego kartą kredytową. Na krótki czas może to zadziałać, ale ostatecznie niedopasowanie stanie się oczywiste – twierdzi James Sullivan, jeden z szefów działu globalnych badań ekonomicznych w JPMorgan.

Według niego interwencja może na krótko pomóc w opanowaniu kosztów finansowania, jednak Sullivan obawia się, że w niewielkim stopniu rozwiązuje ona znacznie większy problem: rosnącą górę długu rządowego i korporacyjnego, na który ostatecznie muszą znaleźć się nabywcy.

Wakacje na giełdzie

– Próby kontrolowania rynków przez rządy rzadko są zbyt atrakcyjną historią – powiedział James Sullivan w wywiadzie dla telewizji CNBC.

Z danych banku wynika, że rentowności obligacji przekroczyły już wskaźnik rentowności zysków spółek z indeksu S&P 500. Stanowi to poważne zagrożenie dla akcji, ponieważ wysokie rentowności papierów dłużnych zaczynają stanowić dla nich realną konkurencję. Jest to szczególnie niebezpieczne w momencie, gdy wyceny giełdowe są mocno wyśrubowane.

– Decyzje dotyczące alokacji kapitału staną się w przyszłości znacznie bardziej skomplikowane, w miarę jak będziemy obserwować rozwój sytuacji w tym otoczeniu rynkowym – uważa Sullivan.

Bank of America: Paniczna polityka zatrzyma wzrost, ale nie obniży rentowności

Departamentowi Skarbu USA na razie z trudem przychodzi przekonanie Wall Street do swoich rynkowych interwencji. Sekretarz skarbu Scott Bessent obiecuje jeszcze mocniej rozszerzyć program skupu, aby powstrzymać wzrost rentowności długoterminowych obligacji. Jeśli ten plan się nie powiedzie, może to uderzyć w dolara i ryzykowne klasy aktywów.

– Jeśli Bessentowi nie uda się sprowadzić rentowności 30-letnich obligacji skarbowych poniżej 5 proc., to już w nadchodzących tygodniach czeka nas przecena dolara i aktywniejsze zakłady uczestników rynku na spadki akcji takich firm jak hiperskalery sztucznej inteligencji, banki, a także na spadek długu prywatnego i innych ryzykownych klas aktywów – uważa Michael Hartnett, uważnie śledzony na Wall Street główny strateg Bank of America.

W piątek rentowność 30-letnich obligacji skarbowych sięgnęła 5,25 proc. i znalazła się w pobliżu 19-letnich maksimów. Strateg banku nazywa wysiłki Scotta Bessenta kwazi-luzowaniem ilościowym.

– Paniczna polityka mająca na celu naprawę rynku długu powinna powstrzymać wzrost, ale nie obniży rentowności amerykańskich obligacji – przewiduje Michael Hartnett.

Citigroup: Zapowiedź podwojenia skupu uderza w dolara

Po działaniach Departamentu Skarbu z tego tygodnia stratedzy walutowi z Citigroup dostrzegają negatywne perspektywy dla amerykańskiej waluty. Obniżyli oni swoją prognozę dla indeksu dolara na najbliższe trzy miesiące ze 102,12 do 98,34 punktu. Z kolei kurs EUR/USD w tym samym horyzoncie czasowym ma osiągnąć poziom 1,175.

Eksperci Citi uważają, że rozszerzony program skupu obligacji uderzy w dolara dwoma kanałami: po pierwsze, poprzez presję na obniżenie rentowności amerykańskich papierów skarbowych i zmniejszenie atrakcyjności aktywów denominowanych w dolarach, a po drugie, poprzez podsycanie obaw o „represję finansową” – czyli wykorzystywanie przez rządy narzędzi polityki do sztucznego zaniżania własnych kosztów finansowania.

Dolar i tak znajdował się pod presją ze względu na niedawny spadek oczekiwań co do dalszych podwyżek stóp procentowych przez Fed. Według Citigroup co najmniej do połowy listopada uczestnicy rynku mogą unikać dolara ze względu na podwyższoną niepewność polityczną.

Deutsche Bank: Rynki bardziej martwią się długiem państw niż inflacją

Wysokie rentowności obligacji czy wysokie ceny ropy nie stanowią żadnego zagrożenia dla akcji, dopóki cena ropy Brent utrzymuje się poniżej 100 dolarów – uspokaja Maximilian Uleer, główny strateg rynków akcji w Deutsche Banku.

Według eksperta europejskie firmy zabezpieczyły na ten rok około 75 proc. swoich kosztów energii, a zwiększone wydatki sprawnie przerzuciły na konsumentów, co pomogło im we wzroście zysków. Wysoka inflacja jest korzystna dla rynku akcji tak długo, jak długo napędza ją popyt konsumencki. Inaczej wygląda jednak sytuacja, gdy stopy procentowe rosną, a wysokiej inflacji nie ma.

– Zacząłbym się martwić, gdyby rentowności długoterminowe utrzymały się na wysokim poziomie lub jeszcze wzrosły, a inflacja zaczęła spadać. Prawdopodobnie oznaczałoby to, że rynki bardziej niepokoją się deficytami i poziomem zadłużenia rządów, a nie samą inflacją – powiedział Maximilian Uleer w wywiadzie dla telewizji Bloomberg.

Europejski Bank Centralny: Korekta na giełdach jest prawdopodobna

Wysokie wyceny na giełdach każą spodziewać się korekty cen akcji. Takiego zdania są ekonomiści Europejskiego Banku Centralnego w swojej nowej analizie. Zauważają oni, że amerykański wskaźnik CAPE (stosunek ceny do średniego zysku z ostatnich 10 lat, skorygowany o cykl koniunkturalny) znajduje się blisko historycznych szczytów. Biorąc pod uwagę ten wskaźnik, akcje spółek w Europie również są przewartościowane, choć w nieco mniejszym stopniu.

Skrajnie optymistyczne wyceny skłaniają ekonomistów do zadania pytania, czy takie poziomy są jeszcze racjonalne, czy też mamy do czynienia z nową wersją bańki dot-comów.

– Naszym zdaniem badania nad rewolucjami technologicznymi z przeszłości prowadzą do niepokojącego wniosku. Korekta obecnych wycen giełdowych jest prawdopodobna – twierdzą ekonomiści EBC.

Wyjaśniają, że napompowane wyceny firm powiązanych ze sztuczną inteligencją można tłumaczyć racjonalnymi argumentami lub po prostu psychologią inwestorów. W pierwszym przypadku wyceny mogą utrzymywać się na wysokich poziomach, ponieważ rynek nie ma pewności, jak trafnie oszacować wpływ AI na przyszłą produktywność i zyski. W drugim mamy do czynienia z typowym efektem psychologicznym, wywołanym pojawieniem się nowej technologii.

Oba te wyjaśnienia oznaczają jednak, że ceny akcji w pewnym momencie ulegną korekcie. Nawet jeśli technologia na dobre się zakorzeni, z wycen wyparuje premia za ryzyko. Jeśli będzie to klasyczne pęknięcie bańki, akcje spadną po ulotnieniu się nadmiernego entuzjazmu inwestorów.

– Dokładnego momentu korekty nie da się poznać z wyprzedzeniem. Cykle ożywienia i załamania można rozpoznać dopiero z perspektywy czasu – podkreślają ekonomiści.

Zwracają również uwagę, że nie oznacza to, iż obecne ceny stanowią już absolutny sufit.

– Jeśli sztuczna inteligencja okaże się wystarczająco rewolucyjna, ceny akcji mogą być docelowo wyższe niż dziś, nawet po przejściowej korekcie – dodają.

UBS: Nadszedł czas na rajd na rynkach poza Stanami

W drugiej połowie tego roku inwestorzy powinni szukać zwrotów z rynków poza amerykańskim indeksem S&P 500 – uważają stratedzy szwajcarskiej grupy bankowej UBS.

– Z kolei amerykańskie akcje zmagają się ze zwiększonym ryzykiem koncentracji, jakie stwarza rosnąca waga spółek powiązanych ze sztuczną inteligencją. Nadszedł więc odpowiedni czas na przygotowanie się do szerszego rajdu na rynkach akcji – twierdzą specjaliści grupy.

Jako atrakcyjne wskazują rynki akcji w Europie oraz w Azji. Chociaż w drugim kwartale europejskie firmy pokazały już jeden z najsilniejszych wzrostów zysków od czterech lat, a regionalny indeks STOXX 600 pobił rekord, UBS uważa, że akcje ze Starego Kontynentu wciąż mają miejsce do zwyżek. Specjaliści banku argumentują to silnym cyklem inwestycji biznesowych, wspieranym przez rosnące wydatki na obronność, infrastrukturę, sztuczną inteligencję oraz transformację i bezpieczeństwo energetyczne.

Wśród najatrakcyjniejszych sektorów UBS wymienia europejskie banki, opiekę zdrowotną, przemysł oraz dobra konsumpcyjne wyższego rzędu, a wśród krajów faworyzuje Niemcy. Atrakcyjność japońskich akcji UBS opiera z kolei na solidnych zyskach spółek, które w drugim kwartale wzrosły o ponad 20 proc.

Morgan Stanley: Widzimy drogę do 5000 dolarów za uncję złota

Taniejący dolar amerykański i obawy o zadłużenie rządu USA wywindowały w tym tygodniu ceny złota do trzymiesięcznych maksimów. Cena kruszcu skoczyła do tego stopnia, że osiągnęła już poziom docelowy, który stratedzy z Morgan Stanley zakładali dopiero na czwarty kwartał. W związku z tym podnieśli oni cenę docelową i prognozują, że w przyszłym roku złoto może przebić barierę 5000 dolarów.

– Złoto osiągnęło prognozowany na czwarty kwartał poziom 4450 dolarów szybciej, niż oczekiwano. W 2027 roku widzimy drogę powyżej 5000 dolarów, jednak z większą zmiennością – piszą specjaliści Morgan Stanley w nowej analizie.

Wzrost cen złota odzwierciedla zmniejszone oczekiwania na kolejne podwyżki stóp procentowych przez Fed. Ponadto wcześniejsza nieznaczna korekta cen skłoniła banki centralne, głównie z Chin i Polski, do powrotu do zakupów kruszcu. Drożejące złoto jest również powiązane z najnowszymi wydarzeniami na rynkach długu.

– Wydaje się, że metal w większym stopniu wycenia obawy o finanse publiczne kryjące się za wysokimi rentownościami niż sam poziom rentowności – uważają stratedzy Morgan Stanley.

Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło: Verslo žinios (Grupa Bonnier)
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (1)

dodaj komentarz
sterl
FED ma tyle bilionów kupionych obligacji które musi sprzedać, że jest teraz największym na świecie sprzedawcą obligacji na równi z Rządem? , chyba że znów dokupi do sprzedania na później?

Powiązane: O tym mówi Wall Street

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki