Nadwyżka budżetowa po kwietniu sięgnęła aż 9,3 mld zł. Taki wynik to przede wszystkim zasługa dobrej koniunktury gospodarczej. I kwota, która pozwoliłaby spełnić postulaty protestujących w Sejmie osób niepełnosprawnych. Ale Ministerstwo Finansów studzi entuzjazm i podkreśla, że realizacja wcześniej zaplanowanych wydatków przesuwa się na końcówkę roku.
W czterech pierwszych miesiącach roku dochody budżetu państwa wyniosły 125,16 mld zł (35,2 proc. planu na ten rok), a wydatki 115,84 mld zł (29,2 proc. planu). Pierwsze były o ponad 8 mld zł wyższe, a drugie o 2 mld zł mniejsze niż w analogicznym okresie 2017 r.
Jak wskazuje resort finansów, jest to efekt bardzo dobrej sytuacji na rynku pracy. Po stronie dochodowej wyraźnie wzrosły wpływy z podatków dochodowych - PIT (o 17,9 proc. r/r, czyli ok. 2,9 mld zł) i CIT (o 15,4 proc., ok. 2 mld zł). – Dochody budżetu mocno rosną dzięki doskonałej koniunkturze i zaostrzaniu polityki podatkowej - komentuje Ignacy Morawski, dyrektor SpotData. Z kolei po stronie wydatkowej o ok. 5,5 mld zł zmniejszyła się dotacja do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych - większą część wydatków na ubezpieczenia społeczne były w stanie pokryć wpływy ze składek i to mimo obniżenia wieku emerytalnego.
W dochodach warto również zwrócić uwagę na wyraźne wyhamowanie dynamiki wzrostu wpływów z VAT - były one raptem o 1,1 proc. wyższe niż rok temu, podczas gdy w ubiegłym roku dynamika wyraźnie przekroczyła 20 proc.

W efekcie po kwietniu w budżecie centralnym było 9,3 mld zł nadwyżki. To mniej więcej tyle, ile zdaniem rządu kosztowałoby spełnienie postulatów protestujących w Sejmie niepełnosprawnych i ich rodziców.
Być może również dlatego Ministerstwo Finansów podchodzi do wyniku dość asekuracyjnie: "Należy zauważyć, że wynik bp [budżetu państwa - red.] w okresie styczeń – kwiecień, w ostatnim czasie wykazuje stałą tendencję rosnącą. Wynika to, m.in z coraz niższych, proporcjonalnie, wydatków w pierwszej połowie roku i przesuwania realizacji wydatków na drugą połowę, w szczególności na ostatni kwartał, co miało miejsce również w roku 2017."
W ustawie budżetowej na 2018 r. pułap maksymalnego deficytu został wyznaczony na 41,49 mld zł. Tym razem jednak minister finansów nie może liczyć na przelew z NBP, ponieważ w 2017 r. polski bank centralny odnotował stratę.
Maciej Kalwasiński



























































