Piątkowy poranek stał pod znakiem podwyższonej zmienności na rynku złotego. Kurs euro najpierw podskoczył do przeszło 4,36 zł, by następnie powrócić do punktu wyjścia.


To nie był łatwy tydzień dla polskiej waluty. Turbulencje na parze euro-złoty rozpoczęły się jeszcze w zeszły piątek, gdy świat finansów przygotowywał się na irańską odpowiedź dla Izraela. Później euro drożało za sprawą poczynań polskiego rządu oraz negatywnego sentymentu do walut rynków wschodzących. W czwartek złoty usiłował kontratakować, ale nie udało się zejść poniżej 4,30 zł za jedno euro.
Z kolei piątkowy poranek stał pod znakiem kolejnej wymiany rakiet między Iranem a Izraelem. Tym razem strzelali ci drudzy, ale najprawdopodobniej nie był to jakiś zmasowany ostrzał. Rykoszetem oberwał jednak złoty. Nad ranem kurs euro wzrósł bowiem do 4,3670 zł. Ale do 9:10 notowania euro obniżyły się do 4,3386 zł. W dalszym ciągu jest to jednak poziom o ok. 8 groszy wyższy niż tydzień temu.
Jednakże losy złotego nie rozstrzygną się na Bliskim Wschodzie, lecz na parze euro-dolar. To czynniki globalne mają z reguły dominujący wpływ na notowania takich walut jak polski złoty. Tutaj w grze mamy bardziej „jastrzębią” retorykę amerykańskich bankierów centralnych, którzy wbrew rynkowym spekulacjom z początku roku nie palą się do obniżania stóp procentowych. To wywołuje póki co tylko lekki niepokój na Wall Street i zniechęca do kupowania ryzykownych aktywów, takich jak PLN.
W piątek rano za dolara na polskim rynku międzybankowym trzeba było zapłacić 4,0752 zł, czyli o pół grosza więcej niż dzień wcześniej. W ciągu ostatnich 10 dni kurs USD/PLN wzrósł o przeszło 16 groszy i na początku tego tygodnia był najwyższy od listopada.

Frank szwajcarski wyceniany był na 4,4849 zł – czyli podobnie jak w czwartek wieczorem. Helwecka waluta ustabilizowała swoje notowania względem euro po ostrym osłabieniu z pierwszego kwartału. Także na parze frank-złoty widoczne były poranne skutki izraelskiego ostrzału Iranu. Frank traktowany jako „bezpieczna przystań” momentalnie podrożał, w porywach osiągając cenę 4,5492 zł. Później jednak kurs CHF/PLN szybko wrócił do poprzednich poziomów.
Funt brytyjski o poranku kosztował 5,0641 zł. Przez ostatnie dwa tygodnie szterling podrożał o 15 groszy po tym, jak w zeszły poniedziałek był najtańszy od grudnia 2020 roku.
KK





























































