Do końca lutego mają powstać wskaźniki efektywności kompetencji pielęgniarek i położnych. Na początku roku Ministerstwo Zdrowia powołało specjalny zespół, który ma zająć się ich opracowaniem. Sprawdziliśmy, jak może to wpłynąć na środowisko pielęgniarskie i czy nie budzi to obaw o wykorzystywanie ich głównie do kontroli, a nie do realnej poprawy jakości pracy.


Ministerstwo Zdrowia powołało 5 stycznia 2026 r. zespołu do spraw opracowania wskaźników efektywności kompetencji pielęgniarek i położnych. W jego skład weszli m.in. przedstawiciele Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Narodowego Funduszu Zdrowia, uczelni oraz departamentów resortu. Ma on niespełna dwa miesiące – do 28 lutego 2026 r. - na przygotowanie propozycji wskaźników. Natomiast dalsze prace będą prowadzone przez Ministerstwo Zdrowia, które chciałoby jak najszybciej wprowadzić nowe regulacje.
Usprawnią jakość opieki i wydatkowanie środków publicznych?
Rezultatem
prac zespołu powołanego przez Ministerstwo Zdrowia ma być:
• stworzenie jednolitego systemu wskaźników efektywności kompetencji
pielęgniarek i położnych, umożliwiającego porównywalną analizę jakości
praktyki zawodowej w różnych placówkach leczniczych,
• wprowadzenie mechanizmów wczesnego wykrywania nieprawidłowości w procesie
opieki, co pozwoli na podejmowanie działań naprawczych przed pojawieniem
się poważnych zagrożeń dla zdrowia lub życia pacjentów,
• wskazanie obszarów ryzyka klinicznego, w których poziom kompetencji
pielęgniarek i położnych znacząco wpływa na częstość występowania zdarzeń
niepożądanych i powikłań, możliwych do ograniczenia poprzez podniesienie
jakości opieki,
• wzmocnienie rozwoju zawodowego pielęgniarek i położnych poprzez
identyfikację kluczowych kompetencji, których doskonalenie przekłada się na
poprawę efektów zdrowotnych,
• większa racjonalność w wydawaniu publicznych pieniędzy dzięki redukcji
kosztów związanych z powikłaniami, ponownymi przyjęciami do szpitala,
wydłużonym pobytem pacjentów oraz roszczeniami wynikającymi z niewłaściwej
jakości opieki,
• większa transparentność podmiotów leczniczych w zakresie organizacji
oraz jakości opieki pielęgniarskiej i położniczej.
Pielęgniarki zainteresowane, ale ostrożne
Zdaniem Marioli Łodzińskiej, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych pomysł opracowania wskaźników efektywności zawodowej budzi w tym środowisku zarówno zainteresowanie, jak i ostrożność.
– Z jednej strony jest postrzegany jako krok w kierunku większego uporządkowania i profesjonalizacji pracy oraz uznania jej rzeczywistej wartości. Z drugiej strony pojawiają się obawy, czy specyfika pracy pielęgniarskiej i położniczej - obejmująca aspekty dotyczące świadczeń zapobiegawczych, diagnostycznych, leczniczych i rehabilitacyjnych oraz etycznych - będzie możliwa do rzetelnego ujęcia w mierzalnych wskaźnikach – mówi Bankier.pl Mariola Łodzińska. – Mamy jeszcze nieuporządkowane kompetencje i to powinno być w naszej cenie priorytetem, a kolejnym krokiem dopiero określenie wskaźników efektywności.

Wskaźniki nie mogą być oderwane od rzeczywistej pracy
Jak twierdzi ekspertka, w obecnym systemie ochrony zdrowia wskaźniki efektywności mogą być potrzebne, pod warunkiem że będą dobrze przemyślane i dostosowane do realiów pracy pielęgniarek i położnych.
– Mogą one stanowić narzędzie wspierające, aby pokazać wpływ pracy pielęgniarek i położnych na wyniki zdrowotne pacjentów oraz bezpieczeństwo opieki. Z pewnością pomogą też w planowaniu kadr, poprawie jakości opieki oraz podejmowaniu decyzji systemowych. Kluczowe jest jednak, aby nie sprowadzały pracy do prostych statystyk oderwanych od rzeczywistych warunków pracy – mówi Mariola Łodzińska.
Szansa na wyższe wynagrodzenia i niemarnowanie potencjału
Według środowiska pielęgniarek i położnych wprowadzenie wskaźników może przyczynić się do lepszego określenia udokumentowania zakresu obowiązków i odpowiedzialności zawodowej, co może wspierać argumenty dotyczące adekwatnego wynagradzania, obsady kadrowej czy rozwoju zawodowego.
– Mamy nadzieję, że pomoże to w określeniu zadań odpowiadających ich wysokim kwalifikacjom i umożliwi wprowadzenie zaawansowanej praktyki pielęgniarskiej – uważa Mariola Łodzińska. – Ważne by wskazało też na marnotrawienie ich potencjału na czynności administracyjne lub poniżej ich kompetencji, co obecnie ma miejsce. Może także pomóc w identyfikowaniu obszarów wymagających wsparcia, szkoleń lub zmian organizacyjnych, a w efekcie poprawić bezpieczeństwo pracy i jakość opieki nad pacjentem.
„To nie może być narzędzie represyjne”
Nie brakuje jednak obaw, że wskaźniki mogłyby być wykorzystywane głównie do kontroli, a nie do realnej poprawy jakości pracy.
– Istnieje ryzyko, że będą one służyły przede wszystkim jako narzędzie kontroli, presji lub rozliczania personelu, bez uwzględnienia niedoborów kadrowych, obciążenia pracą czy warunków organizacyjnych – mówi przedstawicielka Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. – Dlatego niezwykle istotne jest, aby proces ich tworzenia odbywał się z udziałem przedstawicieli środowiska pielęgniarskiego i położniczego, a także by jasno określono cel ich stosowania - jako narzędzia rozwojowego, a nie represyjnego. Powołany przez Ministerstwo Zdrowia zespół budzi nasze wątpliwości. Jest w nim za mało praktyków i nie ma przedstawicieli samorządu, który sprawuje nadzór nad wykonywaniem zawodu. W naszej ocenie powinny być wprowadzone odpowiednio dla wszystkich zawodów medycznych, a nie tylko dla pielęgniarek i położnych.
Wzrośnie prestiż zawodu pielęgniarki i położnej?
Zdaniem środowiska pielęgniarskiego w dłuższej perspektywie dobrze zaprojektowane i właściwie wykorzystywane wskaźniki mogą przyczynić się do podniesienia prestiżu zawodu.
– Mogą one pomóc w pokazaniu realnego wkładu pielęgniarek i położnych w proces leczenia, profilaktyki i opieki nad pacjentem, zarówno decydentom, jak i opinii publicznej oraz wykazać, że przynosi ona najlepsze efekty terapeutyczne oraz mierzalne korzyści, jakich dostarczy praca wysoko wykwalifikowanych kadr pielęgniarskich i położniczych. Warunkiem jest jednak ich rzetelność, transparentność oraz powiązanie z realnymi działaniami na rzecz poprawy warunków pracy i rozwoju zawodowego – podkreśla prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.






























































