Norgesbank to jedyny spośród istotnych w skali świata banków centralnych, który ostatnio podnosił stopy procentowe. Dziś zrobił to po raz kolejny.


Decyzją Norgesbanku podstawowa stopa procentowa wzrosła z 1,25 proc. do 1,50 proc. Taki ruch był zgodny z konsensusem ekonomistów. Cykl podwyżek stóp procentowych w Norwegii rozpoczął się rok temu. Punktem startowym był poziom 0,5 proc., który utrzymywany był od 2016 r.
Stopy procentowe w tym roku cięto m.in. w USA, strefie euro, Nowej Zelandii, Australii, Brazylii, Meksyku, Chile, Arabii Saudyjskiej, RPA, Rosji czy Turcji. W gronie państw, które w 2019 r. podnosiły stopy, obok Norwegii figurują jedynie Kazachstan i Gruzja, a więc kraje o mniejszym znaczeniu dla światowych rynków finansowych.
Jednym z głównych powodów podnoszenia stóp procentowych przez Norgesbank była inflacja, która rok temu sięgała ponad 3 proc. i dopiero niedawno spadła poniżej 2 proc. Wzrost inflacji, a także dynamiki PKB, związany jest z kolei ze wzrostem cen ropy naftowej, której Norwegia jest istotnym producentem. Do podwyższenia tempa wzrostu przyczynia się także polityka rządu w Oslo, który ciął podatki i rozwijał programy infrastrukturalne.
- Inflacja jest bliska celu, wzrost pozostaje stabilny, a wykorzystanie mocy produkcyjnych jest powyżej normalnego poziomu. To przemawia za wyższą stopą procentową. Dodatkowo może ona ograniczyć ryzyka związane ze wzrostem poziomu zadłużenia i inflacji dla gospodarstw domowych – czytamy w komunikacie Norgesbanku. Norweski bank centralny zaznacza jednak, że na skutek niskich prognoz wzrostu i niższych stóp procentowych poza granicami, dalsze podwyżki stóp są mniej prawdopodobne.
Dzisiejsza decyzja banku centralnego doprowadziła do umocnienia korony norweskiej. Przed publikacją komunikatu za jedno euro płacono 9,88 NOK, po jego wydaniu jest to już 9,84 NOK. Korona drożeje także z polskiej perspektywy – z 0,439 zł do 4,42 zł.
Michał Żuławiński































































