Polski zegar długu ma na liczniku ponad bilion złotych i „kręci” się w tempie 2711 złotych na sekundę. Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że dług tak samo jak czas podąża tylko w jednym kierunku. Ale Niemcy pokazali, że może być inaczej.
4 stycznia przed południem polski zegar długu publicznego pokazywał kwotę ponad 1 033 046,5 mln złotych – czyli ponad 1,033 biliona złotych. Na każdego Polaka do spłaty przypada więc 27 208 złotych. Według obecnych założeń jawny dług publiczny Polski przyrasta w tempie 234,2 mln zł na dobę, 9,8 mln zł na godzinę i 2711 zł na sekundę.
Tymczasem od 1 stycznia po raz pierwszy od ponad dwóch dekad niemiecki zegar długu publicznego zaczął poruszać się wstecz. Może niezbyt szybko – bo w tempie zaledwie 78 euro na sekundę, ale jednak. „Langsam langsam, aber sicher” – jak mawiają nasi zachodni sąsiedzi. Odwrócenie biegu zadłużeniowego zegara to efekt zmian założeń opartych na budżetach federalnym i landowych.
Niemcy od 2014 roku regularnie generują stosunkowo niewielką (jak na skalę gospodarki) nadwyżkę budżetową. W roku 2015 niemiecka nadwyżka fiskalna wyniosła 19,4 mld euro, a w 2016 wzrosła do 25,7 mld euro. Na rok 2018 oczekuje się nadwyżki rzędu 30 mld euro. Niemniej jednak dług publiczny RFN wciąż jest znacząco wyższy niż przed rozpoczęciem kryzysu finansowego.
Obecnie na jednego Niemca przypada 23 827 euro publicznego zadłużenia. W czerwcu 1995 roku, gdy uruchomiono niemiecki zegar długu, zadłużenie na mieszkańca było niemal o połowę niższe i wynosiło 12 830 euro. Relacja zadłużenia publicznego do produktu krajowego brutto obniżyła się jednak do 66 proc. (na koniec II kw. 2017 r.) z 80 proc. w roku 2012 i w ten sposób powróciła do poziomu z roku 2008.

Mimo fiskalnych sukcesów RFN autorzy niemieckiego zegara długu studzą optymizm. „Te wszystkie miłe raporty o nadwyżkach budżetowych sprawiają wrażenie, że z długiem wszystko jest fajnie. Ale tak nie jest. My nawet nie spełniamy kryterium z Maastricht (60 proc. długu do PKB – przyp. red.)” – powiedział Reiner Holznagel, prezydent niemieckiej Federacji Podatników. Jeśli Niemcy utrzymają obecne tempo oddłużania, to ich dług wyzeruje się... za jakieś 800 lat!
W latach 2009-11 Niemcy miały prawie 215 mld euro deficytów fiskalnych, co wraz z wkładem w ratowanie bankrutujących krajów południa strefy euro skutkowało wzrostem długu publicznego z 1,67 bln euro w roku 2008 do przeszło 2,2 bln euro na koniec 2012 roku. Ale od tego czasu niemiecki dług maleje nie tylko względem PKB (z 80 proc. do 66 proc.), ale także w ujęciu nominalnym – do 2,11 bln euro na koniec II kw. 2017 r. Mimo mniejszych rozmiarów gospodarki większe od Niemiec zadłużenie publiczne mają już Francja (2,24 bln euro) oraz Włochy (2,28 bln euro).
KK





























































