W ciągu sześciu lat dramatycznie spadła liczba kandydatów do rad nadzorczych firm z udziałem Skarbu Państwa przystępujących do egzaminu. Jak wynika z najnowszych danych organizującego go Ministerstwa Aktywów Państwowych, było ich ponad dziesięciokrotnie mniej – podała „Rzeczpospolita”.


Z danych Ministerstwa Aktywów Państwowych wynika, że w ciągu sześciu lat liczba kandydatów do rad nadzorczych, przystępujących do egzaminu, zmniejszyła się ponad dziesięciokrotnie. Zauważalny spadek nastąpił po 2017 r., gdy rząd Beaty Szydło wprowadził obejście wymogu egzaminu w zamian za dyplom MBA (Master Business Administration) – podaje „Rzeczpospolita”. Doprowadziło to do masowego handlu dyplomami ukończenia MBA w prywatnej warszawskiej uczelni – Collegium Humanum – należącej do spółki Pawła Cz. Według prokuratury i CBA rektor przyjął ponad 1 mln zł łapówki za wystawienie co najmniej tysiąca takich dyplomów.
Wyjątkowo trudny egzamin
Według danych Ministerstwa Aktywów Państwowych przed zmianami PiS do trudnego egzaminu przystępowały setki osób i uzyskanie pozytywnego wyniku było prawdziwym sukcesem. W 2015 r. podeszło do niego 886 kandydatów (zdało 285), a w 2016 r. na 966 kandydatów 375 osób miało wynik pozytywny. Natomiast w 2017 r. nastąpił dwukrotny spadek liczby osób przystępujących do egzaminu (465 osób), a od 2020 r. był on wręcz drastyczny – od 151 kandydatów do zaledwie 90 w roku ubiegłym. Okazuje się, że znacząco spadł również odsetek osób zdających – w ostatnich trzech latach udawało się to już co siódmemu kandydatowi.
Nieważne uchwały spółek?
Zdaniem, cytowanego przez „Rzeczpospolitą” prof. Adama Opalskiego z Uniwersytetu Warszawskiego i kancelarii DZP, jeśli w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa zasiadały osoby, które nie miały wymaganych prawem uprawnień, to powstaje pytanie o skuteczność ich powołań, w konsekwencji także uchwał przez nie podjętych.
Z kolei według adwokata, prof. Michała Romanowskiego z UW, wymóg posiadania dyplomu MBA przez członków rady nadzorczej spółek z udziałem Skarbu Państwa jest jednym, ale nie bezwzględnie koniecznym kryterium kwalifikacji. Natomiast jeżeli okaże się, że dyplom MBA został pozyskany w wyniku przestępstwa, to uchwała WZA o powołaniu takiego członka rady nie staje się z automatu nieważna. Jak twierdzi, sprawa sprzedawania dyplomów MBA z Collegium Humanum to sprawa ze sfery prawa karnego, która nie powinna zagrozić stabilności decyzji podejmowanych w spółkach.

Już zapowiedziano, że rząd Donalda Tuska nie będzie uznawał dyplomów MBA uzyskanych w Collegium Humanum przy opiniowaniu kandydatów do rad nadzorczych.































































