REKLAMA

NBP tnie stopy, obligacje oszczędnościowe biją rekordy

2020-04-14 11:00, akt.2020-04-14 12:01
publikacja
2020-04-14 11:00
aktualizacja
2020-04-14 12:01

W marcu NBP ściął stopy procentowe i banki zaczęły obniżać oprocentowanie lokat, a do tego wyraźnie osłabił się polski złoty. Nie ma się zatem co dziwić, że nadal rekordową popularnością cieszyły się obligacje oszczędnościowe Skarbu Państwa, szczególnie te "chroniące przed inflacją". Warto jednak pamiętać, że nawet te papiery nie powstrzymają erozji oszczędności, gdy ceny będą rosły szybciej.

/ fot. Stockcrafterpro / Shutterstock

Aż 2,38 mld zł przeznaczyli Polacy na zakup obligacji oszczędnościowych w ubiegłym miesiącu. To drugi najwyższy - po styczniowym - wynik w historii. Od początku roku Ministerstwo Finansów sprzedało już papiery za 7,16 mld zł - więcej niż w całym 2017 r.

Rekordy napędzają utrzymująca się na początku roku wysoka inflacja oraz rekordowo niskie - a w marcu i kwietniu dodatkowo ścięte - stopy procentowe NBP, przekładające się na oprocentowania lokat czy kont oszczędnościowych w bankach. Nastrojów oszczędzających nie poprawiają również kolejne wypowiedzi członków RPP.

Tymczasem Ministerstwo Finansów nadal nie zmieniło oferty obligacji oszczędnościowych, także kwietniowej. Być może korzystne oprocentowanie zostanie utrzymane również w kolejnych miesiącach, ponieważ potrzeby pożyczkowe rządu wyraźnie rosną. Prezes PFR Paweł Borys stwierdził, że władze myślą o specjalnej emisji obligacji, które byłyby atrakcyjne dla oszczędzających oraz mogłyby wesprzeć tarczę antykryzysową.

W marcu nabywcy chętnie lokowali środki zarówno w papierach 3-miesięcznych o stałej, wynoszącej 1,215 proc. netto w skali roku stopie zwrotu oraz obligacjach 4-letnich, których oprocentowanie jest począwszy od drugiego roku zależne od inflacji raportowanej przez GUS. Na zakup pierwszych wydano niemal 600 mln zł, co jest drugim najwyższym wynikiem w historii, a drugich - blisko 1,2 mld zł, czyli najwięcej w historii. "Czterolatki" odpowiadały za prawie 50 proc. sprzedaży.

/ Ministerstwo Finansów

Warto jednak pamiętać, że te ostatnie - choć indeksowane inflacją - wcale nie muszą ochronić nabywcy przed erozją oszczędności. W pierwszym roku oprocentowanie wynosi 2,4 proc. brutto, a w kolejnych 1,25 proc. + inflacja. Jeśli więc w pierwszym roku ceny będą rosły wyraźnie szybciej, do terminu zapadalności zysk wcale nie musi wyjść nad kreskę. Ponadto, gdyby nawet w pierwszym roku udało się realnie zarobić, to w kolejnych inflacja nie może przekraczać 5,4 proc., bo zarobek "zje" podatek Belki. Na papierach można zatem realnie stracić, ale i tak mniej niż na koncie czy lokacie, chyba że komuś powiedzie się polowanie na "bankowe wisienki".

Pomimo imponująco rosnącej sprzedaży obligacje detaliczne wciąż stanowią margines oszczędności Polaków. Na depozytach bankowych gospodarstw domowych znajduje się niemal 900 mld zł, w obligacjach oszczędnościowych ulokowane jest ok. 30 mld zł. Na koniec marca w swoim portfelu miało je 150 tys. osób oraz ponad 25 tys. na kontach IKE-Obligacje.W samym ubiegłym miesiącu na zakup papierów Skarbu Państwa zdecydowało się 25 355 osób, o kilka tysięcy mniej niż w lutym czy styczniu.

Co ciekawe, mocno wzrósł udział zakupów obligacji oszczędnościowych przez internet - jeszcze w lutym wynosił niespełna 30 proc., miesiąc później - przekroczył 40 proc. Udział zakupów w Punktach Sprzedaży Obligacji spadł poniżej 60 proc.

Maciej Kalwasiński

Źródło:
Tematy

Komentarze (14)

dodaj komentarz
atari65xe
Pod koniec danego miesiąca jest zazwyczaj publikowane oprocentowanie na następny miesiąc.
smallsaver
Ktoś wie kiedy jest zmieniane oprocentowanie obligacji skarbowych?
konjoo
Pod koniec każdego miesiąca (około 25) na stronie obligacjeskarbowe.pl w zakładce komunikaty można sprawdzić jakie będzie oprocentowanie obligacji w przyszłym miesiącu. Pozostaje zatem kilka dni na podjęcie decyzji czy wchodzić już teraz, czy w kolejnym miesiącu.
smallsaver odpowiada konjoo
Dzięki, pytałem, bo mam wątpliwości - od kilku miesięcy mimo szybko rosnącej inflacji oprocentowanie za pierwszy rok nie rośnie, wygląda to na niezły przekręt. Krótkoterminowe obligacje przestają się opłacać.
johny_kielbasiany
Allah akbar złotóweczko
godojoshi
Rząd od dawna uważa, że te wszystkie piniondze leżące na kontach Polaków nie mogą tak się marnować i powinny pracować. Tak więc martwiący się władcy zachęcają Polaków poprzez politykę monetarną do inwestowania w obligacje państwowe. Tym samym Państwo zamiast zabierać Polakom bezpośrednio z konta, zabiera poprzez Rząd od dawna uważa, że te wszystkie piniondze leżące na kontach Polaków nie mogą tak się marnować i powinny pracować. Tak więc martwiący się władcy zachęcają Polaków poprzez politykę monetarną do inwestowania w obligacje państwowe. Tym samym Państwo zamiast zabierać Polakom bezpośrednio z konta, zabiera poprzez obligacje, które obiecuje wykupić. Oby nie tak jak Argentyna.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
and-owc
Oj Macieju co robicie, Wy mi Zosię udusicie - piosenka (https://www.youtube.com/watch?v=bXywk7yhp-E).
sammler
Gdzie ten rekord w marcu? W styczniu były 23 dni robocze, w lutym 20, w marcu 22 (jeśli dobrze na szybko policzyłem w kalendarzu).

W lutym kupowano dziennie obligacje za średnio 114,65 mln zł, co po przemnożeniu przez 22 daje 2522,3 jako oczekiwaną sprzedaż obligacji w marcu przy zachowaniu skali. A sprzedano jedynie
Gdzie ten rekord w marcu? W styczniu były 23 dni robocze, w lutym 20, w marcu 22 (jeśli dobrze na szybko policzyłem w kalendarzu).

W lutym kupowano dziennie obligacje za średnio 114,65 mln zł, co po przemnożeniu przez 22 daje 2522,3 jako oczekiwaną sprzedaż obligacji w marcu przy zachowaniu skali. A sprzedano jedynie 2379, czyli o 143 mln MNIEJ niż w lutym (proporcjonalnie).
sammler
Sorry, w styczniu było oczywiście 21 dni roboczych - zapomniałem o 1 i 6 stycznia, a kalendarz w Windowsie ich nie podświetla...

Więc tak: w styczniu nastąpił wyraźny skok w porównaniu do grudnia, choć nie potrafię tego wytłumaczyć. Ale już w lutym w stosunku do stycznia kupiono mniej (2293 vs oczekiwane 2369),
Sorry, w styczniu było oczywiście 21 dni roboczych - zapomniałem o 1 i 6 stycznia, a kalendarz w Windowsie ich nie podświetla...

Więc tak: w styczniu nastąpił wyraźny skok w porównaniu do grudnia, choć nie potrafię tego wytłumaczyć. Ale już w lutym w stosunku do stycznia kupiono mniej (2293 vs oczekiwane 2369), podobnie w marcu w stosunku do lutego (obliczenia w poprzednim poście) a także do stycznia (2379 vs oczekiwane 2606).

Mamy więc stały spadek od stycznia, jeśli przyjąć, że liczba dni kalendarzowych ma znaczenie (a ma znaczenie, bo DM PKO BP nie jest czynny w soboty, większość oddziałów raczej też nie, przelewy Elixir też nie chodzą w dni wolne) ergo: obligacje kupować można tylko w dni robocze.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki