REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

NBP kupił 20 ton złota przy cenie powyżej 5000 USD za uncję. Na tej partii jest do tyłu

Michał Kubicki2026-03-20 14:09redaktor Bankier.pl
publikacja
2026-03-20 14:09
Dodaj Bankier.pl w Google

Wiele się mówi o potencjalnych zyskach NBP na kupowanym przez lata złocie. Warto pamiętać, że cena kruszcu nie tylko rośnie, ale też spada. Potwierdzona przez NBP partia 20 ton złota kupiona w lutym może być już warta ponad 230 mln dolarów mniej niż wynosił potencjalny koszt jej zakupu.

NBP kupił 20 ton złota przy cenie powyżej 5000 USD za uncję. Na tej partii jest do tyłu
NBP kupił 20 ton złota przy cenie powyżej 5000 USD za uncję. Na tej partii jest do tyłu
/ NBP

Jak oficjalnie poinformował Narodowy Bank Polski na koniec lutego posiadał 18,34 mln uncji złota, czyli ponad 570,4 tony, o wartości 94,9 mld dolarów, co w przeliczeniu daje blisko 340 mld zł. W porównaniu do końca stycznia zasoby złota w posiadaniu banku centralnego wzrosły o około 650 tys. uncji, czyli o 20,2 tony. Tym samym potwierdziły się szacunki redakcji Bankier.pl z początku marca o powrocie NBP do zakupów złota.

NBP znów kupuje duże ilości złota

Powrót był znaczący z kilku powodów. Po pierwsze wzrost zasobów złota oraz wzrost jego wartości sprawił, że metal stanowił już 31 proc. rezerw walutowych NBP. Bank centralny osiągnąłby tym samym poprzednio nakreślony cel (30%) poziomu posiadanego złota, który przedstawił we wrześniu 2025 r (jeszcze wcześniej celem było 20%). Tyle, że 20 stycznia NBP podjął decyzje o zwiększeniu polskich rezerw złota do poziomu 700 ton.

Po drugie, pod względem wolumenu dołożone 20 ton było największymi miesięcznymi zakupami złota od lutego 2025 r. (29 t) i piątymi od kiedy bank centralny zaczął zwiększać rezerwy złota w XXI wieku. Więcej ton dokupiono tylko w czerwcu 2019 r. (95 ton), lipcu 2023 r. (22,4 t), wrześniu i listopadzie 2024 r. (odpowiednio 21,8 t i 21 t) oraz wspomnianym lutym ubiegłego roku.

Po trzecie, co chyba bardziej znaczące, koszt nabycia ostatniej partii 20 ton złota, który według naszych szacunków mógł wynieść około 3,263 mld dolarów był drugim najwyższym w historii, po pamiętnych 95 tonach z 2019 r., które mogły z kolei NBP kosztować 4,143 mld dolarów, przy założeniu średnich miesięcznych cen złota według LBMA. Wszystko przez rekordową średnią cenę złota w lutym, która po raz pierwszy przebiła 5000 USD za uncję trojańską.

Bank nie tylko liczy zyski na złocie

Oczywiście historyczny szczyt złoto ustanowiło pod koniec stycznia, kiedy po dynamicznej zwyżce wspięło się na poziom 5 625,89 USD/oz. Jednak szybko nastąpiła korekta i dopiero luty przyniósł stabilizację cen złota, która przełożyła się na wysoką średnią powyżej 5000 USD/oz. Obecnie jednak złoto znów doświadcza korekty i jest wyceniane poniżej 4700 USD za uncję, a to oznacza, że ostanie lutowe zakupy NBP na razie oznaczają potencjalną stratę, którą na papierze, na dzień 20 marca, można szacować na około 230 mln dolarów.

Wakacje na giełdzie

Złoty interes NBP: policzyliśmy, ile Polska „zarobiła” na rajdzie cen metalu

Narodowy Bank Polski od kilku lat prowadzi intensywną politykę zwiększania rezerw w złocie, co przy historycznych rekordach cen tego kruszcu generuje ogromne, choć „papierowe” zyski.


W kontekście ostatniej dyskusji o możliwych do osiągnięcia zyskach z zakupionego przed laty w i ostatnim czasie złota, które można by przeznaczyć na dozbrojenie polskiej armii, warto pamiętać, że zaprezentowane podczas konferencji prezesa NBP niezrealizowane przychody z wyceny złota na poziomie 197 mld zł za lata 2020-2026, odnoszą się do określonej, wysokiej ceny kruszcu, która nie musi utrzymać się w przyszłości.

Co prawda w kwestii tzw. fundamentów, czyli czynników napędzających notowania złota przez poprzednie lata na razie niewiele się zmieniło. Jednak jak pokazały ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie, opieranie się tylko na jednym scenariuszu, dla złota jest dość naiwne, zwłaszcza, że historycznie cena kruszcu także potrafiła zaliczać wyraźne korekty, jak w 2015 r. kiedy w rok spadła o przeszło 10 proc., jak w 2013 r. kiedy cena złota spadła o ponad 28 proc., nie wspominając o przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wieku, kiedy cena kruszcu zniżkowała przez pięć kolejnych lata tracąc ponad 30 proc.

Źródło:
Michał Kubicki
Michał Kubicki
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Absolwent finansów i rachunkowości na UMCS w Lublinie. W czasie studiów zainteresował się giełdą i rynkami finansowymi, które to zainteresowania rozwinął na SGH w Warszawie na kierunku Bankowość Inwestycyjna. Na co dzień obserwuje notowania warszawskiej giełdy, by przekazać czytelnikom portalu najważniejsze informacje z parkietu oraz przybliżyć istotne wiadomości ze spółek. Telefon 728 927 242

Tematy

Komentarze (49)

dodaj komentarz
marsylia1
Tytuł dla klików, nie dla faktów. NBP nie poniósł żadnej straty — to tylko zmiana wyceny. Chyba że autor uważa, że każdy kto kupił złoto i go nie sprzedał, też jest „na minusie” a to już zalatuje nie tylko amatorką ale i ignorancją lub pisaniem na zlecenie. Tak czy tak bzdury!
2bmat
nie słuchałeś Prezesa i Prezydenta.
podatnik-
I kolejną baterię haubic szlak trafił nie mówiąc o zysku NBP! 5000USD - 4850USD x 20 ton!
men24a
Złoto za szybko spada, ubrani "wystomp"
Szybko nie odzyskacie swoich pieniędzy
Możliwie że za 20 lat.
masterekon
Kochani, możliwe że te 20 ton sprzedał już nawet z zyskiem. Bank centralny przecież nie będzie mówił uwaga sprzedaje złoto jutro żeby cały rynek shortowal cenę. Jeśli to ma się zadziać to napewno będzie to niesygnalizowana operacja otwartego rynku. A tak btw serio Redaktor zakłada że NBP stosuje fifo?
marianpazdzioch
Przy takim pustym dodruku uskuteczniamym przez niego i analogicznych kolesi z zagranicy, to będzie tylko pypeć, mikro-dołek na wykresie.
prs
Michal..

https://youtube.com/shorts/7grn2TYvuKo?si=nKZh7RhcTXjorMyl
kaczyslaw_
No to teraz wystarczy zastosować twierdzenie jaszczembia, czyli potencjalną stratę pomnożyć przez ujemny wzrost Prezesa najniższego i wyjdzie im zysk, który chcą dać kibolowi na safe.
od_redakcji
Artykuł redaktora Kubickiego z "Bankiera" trafnie punktuje ryzyko krótkoterminowe, ale z perspektywy banku centralnego (i "sterowaniu rynkiem"), sytuacja wygląda nieco inaczej. Ocena działań NBP zależy od tego, czy patrzymy na złoto jak na akcję na giełdzie, czy jak na polisę ubezpieczeniową.

od_redakcji
Oto chłodna analiza tych zakupów w kontekście bieżących wydarzeń (marzec 2026):
1. Pułapka "papierowej straty"

Zauważ, że autor operuje pojęciem "niezrealizowanej straty" (ok. 230 mln USD). Dla tradycyjnego inwestora to dużo, ale dla banku centralnego, który operuje rezerwami rzędu 95 mld dolarów, jest
Oto chłodna analiza tych zakupów w kontekście bieżących wydarzeń (marzec 2026):
1. Pułapka "papierowej straty"

Zauważ, że autor operuje pojęciem "niezrealizowanej straty" (ok. 230 mln USD). Dla tradycyjnego inwestora to dużo, ale dla banku centralnego, który operuje rezerwami rzędu 95 mld dolarów, jest to korekta techniczna.

Logika NBP: Banki centralne nie kupują złota, żeby je sprzedać za miesiąc z zyskiem. Kupują je, bo przewidują, że system oparty na dolarze i euro jest coraz mniej stabilny.

Moja teza: Jeśli przyjmiemy, że cena papierowa jest sterowana przez "ludzi trzymających władzę", to NBP kupując przy cenie 5000 USD, po prostu "wymienia" papier, który można dodrukować, na fizyczny kruszec, którego przybywa tylko 2% rocznie.

2. Dlaczego kupowali "na górce"?

Kupno 20 ton przy cenie powyżej 5000 USD może wyglądać na błąd, ale warto spojrzeć na szerszy obraz:

Cel strategiczny (700 ton): NBP ogłosił, że chce mieć 700 ton złota. Aby to osiągnąć, muszą kupować regularnie. Czekanie na "idealny dołek" przy tak dużych ilościach jest niemożliwe, bo sam zakup 20 ton przez jeden podmiot podbija cenę.

Geopolityka: Luty 2026 to czas ogromnych napięć. NBP prawdopodobnie uznał, że ryzyko braku złota w skarbcach (w razie rozszerzenia konfliktów) jest gorsze niż ryzyko przepłacenia o 300 dolarów na uncji.

3. Złoto jako 31% rezerw – to sygnał dla świata

To, że złoto stanowi już ponad 30% polskich rezerw, stawia Polskę w jednym rzędzie z krajami takimi jak Turcja czy Kazachstan, a powoli zbliżamy się do modelu zachodniego (Niemcy, Francja mają ok. 60-70%, choć ich rezerwy walutowe są inaczej konstruowane).

Wniosek: NBP przestał wierzyć w "bezpieczeństwo" obligacji USA czy UE. Przesunięcie 1/3 majątku narodowego w złoto to najwyższy stopień nieufności wobec systemu papierowego, o którym wspominałeś.

4. Ryzyko, o którym pisze Bankier.pl

Redaktor ma rację w jednym: Złoto to nie jest linia prosta w górę.

Historia (lata 80., rok 2013) pokazuje, że kruszec potrafi wejść w wieloletnią boczniaczkę lub trend spadkowy. Jeśli NBP planował sfinansować z "zysków ze złota" zakup czołgów (o czym wspominał prezes Glapiński), to obecna korekta te plany krzyżuje. Nie da się "wyjąć" zysku, którego nie ma.
Moja ocena:

Działania NBP to klasyczna ucieczka z tonącego statku (pieniądza fiducjarnego) na szalupę ratunkową (złoto).

Jeśli świat wróci do stabilizacji, NBP zostanie z "drogim" złotem i opinią instytucji, która przepłaciła.

Jeśli jednak moja wizja "oderwania ekonomii od rzeczywistości" się spełni i system papierowy pęknie, te 570 ton złota (niezależnie czy kupione po 2000 czy 5000 USD) będzie jedynym realnym fundamentem polskiej złotówki.

W świecie, gdzie "papier nie jest bratem złota", NBP wybrał starszego, silniejszego brata, nawet jeśli bilet wstępu do tej rodziny był w lutym wyjątkowo drogi.

Powiązane: Złoto

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki