Po konsultacjach z prezydentem RP, premierem oraz szefami resortów obrony i finansów, prezes NBP prof. Adam Glapiński przedstawił strategię finansowania potrzeb zbrojeniowych Polski przy pomocy zaksięgowania zysku na złocie poprzez jego sprzedaż. Szef banku centralnego podkreślił, że NBP ma już 570 ton w rezerwach złota. Zapowiedział kontrolę rezerw w zagranicznych skarbcach oraz sprowadzenie części złota do Polski.


"Na koniec lutego 2026 r. dysponowaliśmy rezerwami dewizowymi o wartości ponad 1 bln zł, 1,095 bln zł. W tym złoto stanowi równowartość 340 mld zł. Nasze zasoby złota wzrosły do 570 t." - powiedział Glapiński, czym potwierdził wyliczenia Bankier.pl sprzed kilku dni.
Szef banku centralnego przypomniał, że celem długofalowym zarządu NBP jest osiągnięcie pułapu 700 ton, co według niego ma znacząco wzmocnić wiarygodność finansową Polski na arenie międzynarodowej.
Prezes Adam Glapiński powiedział, że zarządził rutynową, fizyczną kontrolę zasobów złota w Londynie i Nowym Jorku. "Specjalna ekipa NBP uda się na miejsce, aby zweryfikować numery sztab i stan faktyczny kruszcu. Nie wynika to z braku zaufania do partnerów, lecz z najwyższych standardów transparentności" - zaznaczył prezes.
"Po drugie poleciłem, już kilka miesięcy temu (...) projekt uchwały zarządu, że sprowadzamy kolejne duże ilości złota do Polski, nie łamiąc zasady rozrzucenia złota w trzech miejscach (Polska, Londyn, Nowy Jork - red.). Wyjątkowo dużo nagromadziło się w Londynie. Idziemy w kierunku 700 t, więc sprowadzimy dużą partię złota do Polski. Docelowo ono będzie w budynku, który jest budowany (?), gdzie będzie najnowocześniejszy skarbiec" - dodał prezes NBP.

Gdzie jest większość polskiego złota? Sprawdzamy największe skarbce metalu na świecie
W największym skarbcu złota na świecie mogą spoczywać rezerwy metalu warte już ponad bilion dolarów. Drugi największy posiadał sztabki o wartości 850 mld dolarów. To tam przechowywane jest ponad 80 proc. polskich rezerw złota.
Proces powiększania zasobów kruszcu nabrał bezprecedensowego tempa po agresji Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 roku. W obliczu zagrożenia stabilności regionu podjęto strategiczną decyzję o radykalnym zwiększeniu bezpieczeństwa narodowego poprzez zakupy złota.
„Analizując historyczną rolę polskiego złota – choćby jego ewakuację w 1939 roku, która pozwoliła na finansowanie rządu na uchodźstwie i wysiłku zbrojnego – uświadomiłem sobie, że w obliczu współczesnych zagrożeń jedynym skutecznym działaniem na wielką skalę jest szybkie zwiększenie naszych zasobów kruszcu” - powiedział prezes NBP.
„Kwota 197 miliardów złotych to bezpośredni efekt naszej strategii intensywnego powiększania zasobów kruszcu. Wynik ten jest pochodną zarówno skali dokonanych zakupów, jak i bezprecedensowego wzrostu rynkowej wartości złota, który przekroczył najbardziej optymistyczne prognozy analityków” - usłyszeliśmy od prezesa NBP, czym potwierdził rząd wielkości złotego zysku NBP, o którym pisaliśmy w artykule: "Złoty interes NBP: policzyliśmy, ile Polska „zarobiła” na rajdzie cen metalu".
"W debacie publicznej często pojawiają się głosy ekonomistów sugerujące, że nasze rezerwy są zbyt wysokie w stosunku do standardowych wskaźników importu. Chciałbym podkreślić: to błędne założenie. Standardy międzynarodowe nie uwzględniają specyfiki krajów, za których granicą toczy się pełnoskalowy konflikt zbrojny. Polska jest realnie zagrożona, dlatego musimy posiadać rezerwy znacznie wyższe niż inne państwa" - powiedział prof. Adam Glapiński.
Dodał, że stanowczo sprzeciwia się populistycznym głosom, by całość złota trzymać wyłącznie w Polsce, na przykład w regionach przygranicznych.
Jak sfinansować bezpieczeństwo ze złota?
Jak wytłumaczył prezes NBP, zgodnie z obecnymi zasadami rachunkowości, które NBP przyjął w 2004 roku (wzorując się na Europejskim Banku Centralnym), wzrost wartości złota nie powiększa wyniku finansowego (zysku) banku, lecz jest księgowany bezpośrednio w kapitale NBP. Z tego powodu ogromne, niezrealizowane przychody z wyceny złota, sięgające obecnie około 197 miliardów złotych, nie przynoszą w normalnych warunkach żadnych wymiernych korzyści dla rządu ani społeczeństwa, tłumaczył szefa banku.
"Mając na uwadze szczególnie ważny interes państwa, jakim jest poprawa bezpieczeństwa Polaków (wyższa racja stanu), gotowi jesteśmy rozpocząć aktywne zarządzanie posiadanym zasobem złota" - powiedział prezes NBP, sugerując sprzedaż części rezerw złota.
"W tej sytuacji uznaliśmy, że jest wyższa racja stanu, mając na uwadze szczególnie ważny interes, i że nam nagromadził się niezrealizowany zysk, dodatkowa wartość na złocie 197 mld zł - to jest oczywiste, że mi się nasunęła myśl, że coś trzeba zrobić, żeby to wykorzystać na rzecz obronności kraju - szybkiej budowy sił zbrojnych" - dodał sam Glapiński.
"Moglibyśmy ten jednorazowy zysk zrealizować. Dlaczego tylko jeden raz? Bo tylko raz się taka sytuacja może wydarzyć, że nagromadzono taką ilość złota kupionego w niższej cenie i tylko raz się nagromadziła taka ogromna wartość. Można by ją wykorzystać jednorazowo w wielkim wysiłku na rzecz Ojczyzny, żeby zbudować potężne siły zbrojne, kupić dokładnie to, co byśmy chcieli" - opisał prof. Adam Glapiński.
"Operacje dokonywane przez NBP, te, które proponowałem, nie uszczuplą rezerw dewizowych NBP, w ogóle nie uszczuplą rezerw dewizowych NBP. (...) Jeśli my sprzedajemy złoto, to sprzedajemy (...) w Londynie za dolary. Wartość tego, co mamy w rezerwach, pozostaje bez zmian. Tylko zamiast złota się pojawiają dolary. (...) Nie zmieniają się nasze rezerwy. " - powiedział Glapiński.
"(...) Nic nam nie broni tego, żeby za rok czy dwa kupić z powrotem taką samą ilość złota. Ja o tym wspominałem. Bo ja uważam, że w tej sytuacji powinniśmy sprzedać dowolną ilość złota, zrealizować niezrealizowany tzw. zysk na złocie, mieć to w dolarach i np. za dwa, trzy lata odkupić, znaczy odkupić, kupić znów złoto. Jeśli zarząd uzna to za stosowne. Już jakiś inny zarząd, inny prezes itd." - powiedział Glapiński.
Przypomniał, że od wielu lat NBP ma straty, bo złoty jest mocny. "Jak złoty jest słaby, to mamy zysk. I to jest cała cała filozofia" - powiedział prezes.
„W debacie publicznej pojawiają się głosy dotyczące rzekomego problemu skumulowanych strat NBP z lat ubiegłych, opiewających na kwotę około 100 miliardów złotych. Chcę wyjaśnić to jednoznacznie: nie istnieje obowiązek pokrywania strat z lat poprzednich z bieżących zysków banku centralnego przed dokonaniem wpłaty do budżetu państwa. Prezes zaznczył, że z punktu widzenia estetyki księgowej takie rozwiązanie mogłoby wydawać się pożądaneto przypomniał, że bank centralny nie funkcjonuje jak komercyjna spółka akcyjna.
Na razie nic z tego będzie?
"Propozycje, które przedstawiłem także nie napotkały na zainteresowanie. A może napotkały, ale ja tego nie zauważyłem. Nie ma jakby tutaj popytu na tego typu działanie" - powiedział prezes NBP po spotkaniu z prezydentem, premierem i ministrami finansów i obrony narodowej.
"Prezydent zaproponował tylko zmiany statusu funduszu wspierania sił zbrojnych z nową nazwą. Tam jedyna zmiana, dotyczy tego, że zysk banku centralnego w całości idzie właśnie do tego funduszu i ten fundusz funkcjonuje tak, że gwarantuje 100% wykorzystania swoich środków na siły zbrojne" - wytłumaczył prezes.
"Nie zaproponowaliśmy przecież, żeby ktoś tam w naszym imieniu, czy tam w naszej inspiracji, czy to rząd, czy prezydent zaproponował ustawę, która by całą nagromadzoną nadwyżkę wartości złota jednym ruchem, czyli 197 miliardów zł, a tam są jeszcze inne walory z 10 miliardów, że całe 200 miliardów, żeby tą całą nadwyżkę użyć. Ona by przeszła wtedy do zysku, do wyniku finansowego i byłaby w 95 proc. przekazana rządowi. Tego nikt nie proponował, no bo to byłyby komplikacje" - powiedział Glapiński.
"Jak rynki by zareagowały, nasz rating, spojrzenie na bank centralny, czy jest konserwatywny, inflacja itd.? Nie proponowaliśmy tego, na ten temat trwa dyskusja w Stanach. My zaproponowaliśmy, że można częściowo, trochę, powoli, stopniowo wykorzystać tę wartość, która się nagromadziła, żeby ten jednorazowy wysiłek na rzecz budowy sił zbrojnych zrobić" - dodał i wspomniał, że opcja zmiany ustawy tak, aby przeksięgować wzrost wartości złota na zysk została uznana za ryzykowną z punktu widzenia ratingu.

























































