Narodowy Bank Polski od kilku lat prowadzi intensywną politykę zwiększania rezerw w złocie, co przy historycznych rekordach cen tego kruszcu generuje ogromne, choć „papierowe” zyski. Polska ma już ponad 550 ton kruszcu, ale ile tych papierowych zysków ma w tej chwili NBP i czy wystarczą one, aby nie korzystać z pieniędzy w ramach SAFE?


W środę na wspólnej konferencji prezydenta RP Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego ogłoszono pomysł "SAFE 0 proc.". Szef banku centralnego wspomniał, nie podając szczegółów, że chodzić może np. o zysk NBP, który bank centralny musi przekazywać rządowi.
Z tym że, w ostatnich latach NBP księgował tylko straty, ze względu na umocnienie polskiej waluty. Jednym z potencjalnych sposobów wygenerowania znacznego zysku przez bank centralny byłaby sprzedaż rezerw złota, co pozwoliłoby przekształcić niezrealizowane zyski z wyceny w zyski zrealizowane.
„Skoro na konferencji padły odniesienia do zakupów złota przez NBP, a także do możliwości przekazania zysku NBP do budżetu, to jedną z pierwszych hipotez, które przychodzą do głowy, jest operacja, która pozwoliłaby na realizację/zaksięgowanie zysku ze zgromadzonych rezerw złota. W ramach obowiązującego obecnie prawa mogłoby to nastąpić, gdyby NBP zdecydował się na sprzedaż złota na rynku" – napisali w komentarzu eksperci z Banku Santander.
NBP na złotych zakupach już od 8 lat
Zgodnie z ostatni opublikowanym sprawozdaniem rocznym NBP wartość aktywów w złocie na koniec 2024 r. zwiększyła się o 60,7 mld zł (64,9 proc. rdr), na co poza zmianą ceny wpływ miał zakup 89,5 ton złota. Zakupy NBP kontynuował także w 2025 r., nabywając nieco ponad 102 tony złota i powiększając rezerwy to 550,2 tony, warte według danych na koniec stycznia 88,67 mld dolarów (313,7 mld złotych).
Warto wiedzieć, że większość obecnych rezerw złota NBP zbudował w ostatnich 8 latach. W XXI wiek Polska wchodziła z rezerwami rzędu blisko 103 ton (około 3,310 mln uncji), chociaż jeszcze w połowie lat 90. XX wieku w rezerwach państwa znajdowało się zaledwie około 15 ton złota.
Gdzie jest większość polskiego złota?
W największym skarbcu złota na świecie mogą spoczywać rezerwy metalu warte już ponad bilion dolarów. Drugi największy posiadał sztabki o wartości 850 mld dolarów. To tam przechowywane jest ponad 80 proc. polskich rezerw złota.
W latach 2018-2019 zasoby złota NBP zostały zwiększone o 125,7 tony, co było pierwszymi zakupami złota w XXI wieku. W latach 2020-2022 naznaczonych pandemią i wybuchem wojny na Ukrainie odnotowano kosmetyczne zmiany. W 2023 r. NBP kupił z kolei 130 ton złota. W 2024 r. i 2025 r. dołożył wspomniane 89,5 tony i ponad 102 t.
Jak wyliczyć zysk NBP na złocie w XXI wieku?
Ile w takim razie mógłby zarobić Narodowy Bank Polski, gdyby zaksięgował zyski tylko z tytułu złota zakupionego w XXI w.? Sprawa jest dość skomplikowana, ale spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie. Posiłkując się historycznymi danymi NBP, wiemy o miesięcznych zmianach raportowanych rezerw złotach.
Jednak nie wiemy, kiedy dokładnie na przestrzeni miesiąca NBP kupował partię złota. W tym wypadku posłużmy się średnią ceną złota dla całego miesiąca, którą publikuje London Bullion Market Association (LBMA). To uproszczenie pozwoli przybliżyć nas do orientacyjnej ceny, po jakiej NBP na przestrzeni lat przeważnie kupował złoto.
Kolejnym zastrzeżeniem jest pominięcie kosztów transakcyjnych, prowizji, ubezpieczenia, przechowania, transportu itd. To cały szereg dodatkowych opłat, które przy złocie nie są małe, ale konieczne do poniesienia. Przypomnijmy tylko, że każda sztaba przypisana do rachunku NBP jest jednoznacznie identyfikowalna, oznaczona unikatowym numerem seryjnym i znakiem rafinera, a do tego pilnie strzeżona i ubezpieczona, a to kosztuje. W naszych teoretycznych szacunkach bierzemy pod uwagę tylko złoto i jego cenę nominalną, nie uwzględniając także inflacji.
Biorąc to wszystko pod uwagę, wiemy, że od 2018 do końca 2025 r. polskie rezerwy zwiększyły się o około 447 ton netto. Uwzględniając wielkość miesięcznych zakupów i średnią miesięczną cenę złota wg LBMA szacujemy, że zwiększenie rezerw netto kosztowało blisko 34,1 mld dolarów.
Wartość złota, o które powiększyły się rezerwy NBP w latach 2018-2025 według ceny LBMA z 4 marca to blisko 74,5 mld dolarów. W ten sposób szacowany potencjalny zysk NBP wynosi obecnie 40,4 mld dol. Po średnim kursie dolara ze środy 4 marca to 148,5 mld złotych – tyle wynosiłby teoretyczny zysk NBP ze złotych inwestycji w XXI w., biorąc pod uwagę zastrzeżenia, o których była mowa wyżej oraz to czy taką ilość udałoby się sprzedać w takiej cenie. Stopa zwrotu ze złotej "inwestycji" to 118,5 proc.
Szacunkowy zysk NBP za złoto z XX wieku
Stopa zwrotu rośnie, gdyby uwzględnić 103 tony nabyte w XX wieku. Największe zakupy w tym zakresie poczyniono w 1998 r., kiedy kupiono aż 74,5 tony złota. W tym czasie (1998 r.) ceny złota wahały się między 250 a 300 dolarów za uncję. Zysk z tej partii złota można szacować w przedziale 11,5-11,8 mld dolarów, a więc kolejne około 43 mld złotych. Pozostałe ponad 28 ton, jakie znalazło się w skarbcach NBP w XX wieku to zysk w granicach 4,4 mld dolarów (16,2 mld zł), lecz z zastrzeżeniem, że to szacunek najmniej dokładny.
W sumie więc zysk, czyli wzrost wartości kupionego złota można ostrożnie szacować na około 205-208 mld zł. Wygląda na to, że tyle ile Polska ma otrzymać z unijnego programu SAFE (Security Action For Europe). Program to 43,7 mld euro, czyli ok. 185 mld zł, w formie nisko oprocentowanych pożyczek przeznaczonych na inwestycje w przemysł obronny.
Choć ogłoszony przez prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa Adama Glapińskiego projekt "SAFE 0 proc." sugeruje wykorzystanie zysków wypracowanych na złocie, należy pamiętać o kluczowym zastrzeżeniu: te miliardy to obecnie jedynie zysk papierowy.
Bank Centralny Rosji wyprzedaje złoto. Kreml sięga po strategiczne rezerwy
Rosyjski bank centralny, po raz pierwszy od kilku miesięcy, zdecydował się na sprzedaż części swoich rezerw złota, pozbywając się 300 tysięcy uncji trojańskich. Czy to próba ratowania finansów państwa czy zaplanowana operacja? Wygląda na to, że jedno i drugie.
Aby zasiliły one budżet państwa lub sfinansowały nowe programy, NBP musiałby zdecydować się na sprzedaż rezerw. Taki ruch przekształciłby wirtualną wycenę w realną gotówkę, ale jednocześnie pozbawiłby Polskę jej strategicznego „bezpiecznika” na czasy największych kryzysów.
Decyzja o upłynnieniu choćby części tego skarbu byłaby bezprecedensowym zwrotem w polityce banku centralnego, który dotychczas konsekwentnie stawiał na rolę złota jako fundamentu stabilności narodowej waluty i gospodarki. „Sprzedaż części zasobów złota mogłaby przynieść zyski, ale taka operacja byłaby w dużym stopniu uzależniona od warunków rynkowych i mogłaby budzić obawy dotyczące wiarygodności i zarządzania rezerwami" – wskazali w swoim raporcie analitycy banku Citi.









































