Deweloperzy wciąż mówią o dużym zainteresowaniu mikroapartamanetami. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa i Izba Architektów RP nie są jednak z tego faktu zadowolone i chcieliby tę modę ukrócić.
– Mikroapartamentom bliżej do hoteli niż mieszkania – tłumaczyła architekt Agnieszka Szczepaniak podczas tegorocznych Dni Dewelopera, które odbyły się 11-12 października 2017 roku we Wrocławiu. Na niewielkiej powierzchni da się wygodnie mieszkać, ale tylko przez pewien czas – to ma być tymczasowa stacja dla młodych ludzi. Takie wyjaśnienie zdaje się nie uspokajać resortu budownictwa.
Mikroapartament to inwestycja, a nie mieszkanie
Od początku obecności takich inwestycji na polskim rynku toczyła się dyskusja na temat tego, czym właściwie mikroapartamenty są. Projektanci wrocławskich Starterów - jednych z najgłośniejszych projektów tego rodzaju - twierdzą, że to nie lokale na użytek mieszkalny, tylko na inwestycję. – My jednoznacznie wskazujemy na stronie Startera, ile lokali zostało wynajętych, a nie sprzedanych. To celowe działanie, mające pokazać, jakie jest przeznaczenie tych mikrokawalerek – mówi Szczepaniak. Potwierdza to także wyższy, 23-proc. VAT na mikroapartamenty. – Pamiętajmy także, że niewielki metraż „rozszerzają” zapewnione usługi, np. pralnie czy siłownie w budynku – dodaje Szczepaniak.
Dlatego też docelowa grupa odbiorców to młodzi ludzie, studenci lub świeżo upieczeni absolwenci, którzy chcą być mobilni i nie wiążą swojego życia z jednym miejscem. Deweloperzy uważają aparthotele za alternatywę dla tych, którzy chcieliby kupić niewielkie mieszkanie, ale nowe rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa ich tej możliwości pozbawia.
– To faktycznie może być problem. Singiel obecnie jest skazany na mikroapartament z 23-proc. VAT-em, bo nie będzie mógł kupić mieszkania o powierzchni nie mniejszej niż 25 mkw. [po wejściu w życie nowego rozporządzenia minimalna powierzchnia mieszkania będzie wynosić 25 mkw. - red.]. Nie rozumiem, dlaczego musi wynajmować, a nie może kupić takiego lokalu – komentuje Krzysztof Ziajka, wiceprzewodniczący Rady Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

„My się na takie inwestycje nie zgadzamy”
– Na takiej powierzchni, często nieprzekraczającej 20 mkw., nie da się tworzyć rodziny – mówił Ryszard Gruda z Izby Architektów RP. Z tego też powodu branża obawia się, że prędzej czy później mikroapartamenty zostaną podłączone pod regulacje dotyczące warunków budowlanych dla zabudowy wielorodzinnej. Stanowisko Izby Architektów jest w tej sprawie jednoznaczne. – To bardzo duży problem. Na takie atomizowanie jednostki nie dajemy zgody, bo to wypaczenie idei mieszkania – dodał Gruda.
Przytoczono m.in. przypadek Osiedla Za Żelazną Bramą, jeszcze z czasów Władysława Gomułki, w którym standardem był niewielkie metraże. Wskazywano, że takie mieszkania z czasem stają się problematyczne – co prawda da się je wynająć, ale to nie jest powierzchnia, na której można normalnie żyć. – Wyburzyć też się tego nie da, bo jest zbudowane w takiej lokalizacji, a nie innej – mówił Robert Sobiech z Instytutu Polityk Publicznych Collegium Cavitas.
Pozostali paneliści wskazywali jednak, że nowopowstające mikroapartamenty wcale nie zachwiały strukturą mieszkań w Polsce. – Ona się nie zmienia. Polacy wciąż mieszkają głównie na ok. 50 mkw. – dodaje Szczepaniak. Deweloperzy sugerują także, że docelowo z takich inwestycji nie muszą korzystać tylko single, ale również seniorzy albo jednoosobowe firmy wykorzystujące mały lokal pod biuro, a zainteresowanie na takie mikrokawalerki wciąż jest.
Ministerstwa to nie przekonuje
Ministerstwo nie jest jednak co do tego przekonane i jeszcze wiosną wysyłało do starostów informacje o tym, że nie ma zgody na budowę aparthoteli na działkach przeznaczonych pod zabudowę mieszkaniową. W aktualizowanym rozporządzeniu dot. warunków technicznych mieszkań co prawda pojawi się zapis, że minimalna powierzchnia mieszkania to 25 mkw., ale deweloperzy, nazywając mikroapartamenty lokalami użytkowymi czy condohotelami, skutecznie omijają to prawo – pozwala na to brak szczegółowych norm dla tego typu inwestycji.
Niechęć resortu niepokoi deweloperów. Paneliści reprezentujący tę branżę mówili o tym, że boją się ryzyka podłączenia mikroapartamentów pod wymogi budynków mieszkalnych w nowej wersji rozporządzenia. Dodatkowo trudności z realizacją takich inwestycji na działkach budowlanych przeznaczonych na cele mieszkaniowe w centrach miast mogą sprawić, że moda na mikromieszkania się skończy – i to nie z inicjatywy klientów, którzy, głosując portfelami stwierdzą, że ich takie mieszkania nie interesują.






























































