Ministerstwo Zdrowia wprowadziło mechanizm pozwalający na negocjowanie z firmami farmaceutycznymi cen bezpłatnych leków, przysługujących seniorom, dzieciom i kobietom w ciąży. W czwartek resort opublikował zarządzenie w tej sprawie.


Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podczas czwartkowego spotkania z dziennikarzami w Warszawie powiedziała, że dotąd resort miał ograniczone możliwości negocjowania cen z firmami, których leki znajdują się na listach leków bezpłatnych.
- Nie widzimy powodów, dla których mamy płacić nadmiarowo wysokie ceny za leki, jeżeli moglibyśmy dzięki temu wygospodarować setki milionów złotych, które moglibyśmy przeznaczyć na nowe terapie onkologiczne, na terapie w chorobach rzadkich, ale też poszerzyć listę leków, które bezpłatnie mogliby otrzymywać seniorzy - wskazała wiceminister.
Zaznaczyła, że po wygaśnięciu ochrony patentowej leku na rynku, zwykle pojawiają się jego tańsze odpowiedniki.
- Jeśli na rynku jest dostępny bezpieczny i skuteczny lek, który kosztuje 40 zł, państwo nie powinno płacić 400 zł za taki sam lek o innej nazwie handlowej. Różnicę 360 zł wolimy przeznaczyć na leczenie pacjentów, a nie na marżę dla firmy farmaceutycznej – podkreśliła wiceminister.
Kacperczyk powiedziała, że opublikowane zarządzenie wchodzi w życie w dniu kolejnym po ogłoszeniu. To oznacza, że pierwsze jego skutki będą widoczne przy najbliższej publikacji listy refundacyjnej, która będzie obowiązywała od 1 października.

Dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia Mateusz Oczkowski przypomniał, że pierwszy wykaz bezpłatnych leków, który wówczas dotyczył osób powyżej 75. roku życia został utworzony 10 lat temu - 1 września 2016 roku.
- Przez ten czas były utrzymywane bardzo wysoko ceny niektórych produktów. Firma farmaceutyczna, jeśli jej lek znalazł się na liście, nie miała żadnej motywacji do obniżania ceny w stosunku do konkurentów, skoro nasz system jest bezpłatny i bezlimitowy - tłumaczył Oczkowski.
Dyrektor zaznaczył, że resort rozważnie będzie wykorzystywał nowe narzędzie, ale różnica w wydatkach będzie widoczna. Przewiduje, że w ciągu najbliższego roku będzie to od kilkuset milionów do miliarda złotych.
Główny inspektor farmaceutyczny Łukasz Pietrzak zaznaczył, że leki generyczne, czyli zamienniki leków oryginalnych, mają to samo działanie. - To leki równorzędne, mające ten sam profil bezpieczeństwa, efektywności i zapewniają pacjentowi ten sam standard farmakoterapii, ale co ważne bardzo często znacznie taniej - powiedział Pietrzak.
Opublikowane w czwartek zarządzenie, poza wprowadzeniem narzędzi do renegocjacji usztywnionych cen leków, reguluje sposób tworzenia i modyfikacji wykazów bezpłatnych medykamentów. Chodzi o wprowadzenie kryteriów włączania i wyłączania leków z wykazów.
W 2016 roku do korzystania z bezpłatnych leków było uprawnionych ponad 1,7 mln osób. Program był przeznaczony dla osób powyżej 75. roku życia. We wrześniu 2020 roku utworzono pierwszy wykaz bezpłatnych leków dla kobiet w ciąży, liczba osób uprawnionych wzrosła do blisko 2,5 mln.
We wrześniu 2023 roku programem objęto dzieci i osoby powyżej 65 roku życia, wówczas liczba osób uprawnionych wyniosła nieco ponad 6,2 mln. W styczniu 2024 roku poszerzono program o kobiety w połogu. W 2025 roku program obejmował prawie 7,5 mln osób.
W 2021 roku refundacja na bezpłatne leki wynosiła 9,6 mld zł, w 2023 - 11,36 mld zł, w 2025 - 15,8 mld zł.(PAP)
kra/ agz/



























































