REKLAMA

Lekarze z Ukrainy tracą pracę. Bolesny cios w polskie szpitale

2026-05-15 06:38
publikacja
2026-05-15 06:38
Dodaj Bankier.pl w Google

Od początku maja okręgowe izby lekarskie wygasiły warunkowe prawo wykonywania zawodu 208 lekarzom spoza UE, którzy nie przedstawili certyfikatu znajomości języka polskiego. Pojawiają się braki kadrowe w szpitalach - pisze „Rzeczpospolita" w piątkowym wydaniu.

Lekarze z Ukrainy tracą pracę. Bolesny cios w polskie szpitale
Lekarze z Ukrainy tracą pracę. Bolesny cios w polskie szpitale
fot. TippaPatt / / Shutterstock

Lekarze spoza Unii Europejskiej, którzy otrzymali warunkowe prawo wykonywania zawodu (PWZ) w Polsce w okresie covidu i później, po wybuchu wojny w Ukrainie, musieli do końca kwietnia przedstawić certyfikat znajomości języka polskiego na poziomie B1. W przypadku tych, którzy nie dostarczyli dokumentu na czas, okręgowe izby lekarskie rozpoczęły wygaszanie prawa do pracy w charakterze lekarza w Polsce.

Jak wskazuje gazeta, dotąd najwięcej obcokrajowców straciło prawo do wykonywania zawodu na Mazowszu – 107 osób. Możliwość pracy utraciło też 26 medyków w woj. warmińsko-mazurskim, 19 na Podlasiu, 16 w woj. lubelskim, 15 na Śląsku, 8 w regionie dolnośląskim, 5 w Wielkopolsce i 4 w Małopolsce. Łącznie mowa o 208 PWZ-ach wygaszonych do 12 maja.

Jak powiedział w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, sprawa może dotyczyć nawet tysiąca lekarzy obcokrajowców.

Utrata uprawnień przez lekarzy obcokrajowców może oznaczać problem dla szpitali na prowincji, które dotychczas ratowały się przed brakami kadrowymi, zatrudniając medyków z Ukrainy. „U nas permanentnie brakuje lekarzy; jesteśmy głęboką prowincją i pozyskanie lekarza do pracy graniczy z cudem" – mówi „Rz” Małgorzata Kormosz, p.o. dyrektora szpitala w Ustrzykach Dolnych.

Wakacje na giełdzie

„Dostajemy pierwsze pisma od szpitali na prowincji, dla których to może być problem i rzeczywiście, jeśli mają obsadę »na styk«, to ubytek każdego lekarza jest kłopotem. Ale to są pojedyncze przypadki, a nie systemowy problem" – tłumaczy gazecie prof. Mariusz Klencki, dyrektor Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych w Ministerstwie Zdrowia.

(PAP)

lm/ zm/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (14)

dodaj komentarz
carlito1
Najbardziej niepokojące jest to, że wizyta za 400 zł u "lekarzyny" nie za wiele się różni od diagnozy z AI............
joska
Uwaga Bankier zapamiętuje posty-jeśli napiszesz parę razy np. negatywnie o Ukrainie automatycznie jesteś blokowany w komentarzach na ten temat TAKA WOLNOŚĆ SŁOWA.
trollmaster2
a dyplomy, jak to tradycyjnie na Wukrainie, to mieli kupione na bazarze?
chlopekroztropek
Przepraszam bardzo, ale do czego służy Wielka Encyklopedia Zdrowia? Poza tym jak komuś się nie chce wertować wersji papierowej, to można zapytać Gógle, Czat dżipiti i wiele innych pomocników. Ja na tej podstawie diagnozuję lepiej niż "prawdziwi" lekarze (to nie ironia).
bangladesznadwisla
Izba robi co może żeby było mniej lekarzy i pacjenci mieli gorzej
miketheripper
208 lekarzy na 36 miliona ludzi i jest problem?
tomitomi
na drukarce w 3D mogą sobie wydrukować !! ..... lekarzy , inżynierów i co tam jeszcze chcą !

Powiązane: Ochrona zdrowia pod kroplówką

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki