Na fali znakomitego sentymentu rynkowego oraz przy wsparciu wypowiedzi prezesa NBP kurs euro zaatakował dolne ograniczenie „irańskiego” trendu bocznego. Złoty pozostaje odporny na incydenty w Cieśninie Ormuz i wspiera go bardziej „jastrzębia” narracja Rady Polityki Pieniężnej.


W piątek o poranku euro było kwotowane po 4,2311 zł. Ale w czwartek wieczorem kurs euro atakował linię 4,2250 zł stanowiącą dolne ograniczenie obowiązującego od początku marca trendu bocznego.
Ewentualne przełamanie tej bariery na gruncie analizy technicznej otwierałoby drogę do zdecydowanego umocnienia polskiej waluty. Teoretycznie w grze byłby nawet poziom 4,1430 zł, a więc okolice wieloletnich minimów z lutego ubiegłego roku.
To jednak tylko teoria, do realizacji której najprawdopodobniej potrzebowalibyśmy trwałego pokoju z Iranem i całkowitego otwarcia Cieśniny Ormuz. Tymczasem jakakolwiek próba przeprowadzenia statków handlowych przez cieśninę spotyka się z wrogą i militarną odpowiedzią Teheranu, który uznał ten akwen za swoją własność. Jak na razie jednak złoty nie reaguje na wymianę ognia pomiędzy wojskami USA i Iranu.
- W naszej opinii, jeśli w piątek nie pojawią się pozytywne informacje dotyczące porozumienia pokojowego USA i Iranu, to dobre nastroje na rynkach, gdzie inwestorzy od wtorku pozycjonowali się pod optymistyczny scenariusz rozwoju wydarzeń w Zatoce Perskiej, mogą ulec dalszemu schłodzeniu. W takim przypadku kursy EURPLN i USDPLN mogłyby przesunąć się odpowiednio w kierunku 4,24 oraz 3,61 – ostrzegli analitycy PKO BP.

Złotego wsparły za to sygnały ze strony polskich władz monetarnych. Wprawdzie na majowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe bez zmian, ale już czwartkowa konferencja prezesa NBP przesunęła narrację na bardziej „jastrzębi” poziom.
- Czy przewiduję, że mogą nastąpić podwyżki? Mogą. Każdy członek Rady dopuszcza taką możliwość; jeśli inflacja będzie dalej rosnąć, to oczywiście pojawią się podwyżki. Czy będzie to jedna podwyżka, czy seria? Trudno powiedzieć. Natomiast perspektywa obniżki wydaje się obecnie mało prawdopodobna – powiedział prezes NBP Adam Glapiński. Po raz pierwszy od ponad trzech lat przewodniczący RPP tak otwarcie wypowiedział się na temat zaostrzenia polityki monetarnej. W podobnym tonie wypowiadał się także A.Michl, prezes Narodowego Banku Czech.
Przypomnijmy, że rynek terminowy od połowy marca dość jednoznacznie wycenia podwyżki stóp procentowych w Polsce w dalszej części 2026 roku – łącznie o 50 pb., do poziomu 4,25% w przypadku stopy referencyjnej. I choć nadal jest to scenariusz zasadniczo wykluczany przez bankowych ekonomistów, to majowa zmiana retoryki prezesa Glapińskiego nico zwiększa prawdopodobieństwo podniesienia kosztów kredytu. Na taki ruch w czwartek dość niespodziewanie zdecydował się Norges Bank, podnosząc stopy o 25 pb.
Przy podwyższonej zmienności kurs euro do dolara utrzymał się powyżej 1,17 USD, co przy spadku kursu euro względem złotego przekładało się na dolara po 3,6030 zł – czyli o 0,7 grosza tańszego niż w czwartek wieczorem. W ten sposób kurs USD/PLN przybliżył się do kwietniowego minimum, gdy przejściowo notowany był poniżej 3,60 zł.
Bez większych zmian pozostawały notowania franka szwajcarskiego, którego w piątek o poranku rynek wyceniał na 4,6242 zł. Kurs funta brytyjskiego nieznacznie rósł, osiągając poziom 4,8949 zł.
Po południu czekają nas dane z amerykańskiego rynku pracy, po których ekonomiści spodziewają się znaczącego ochłodzenia koniunktury i wyraźnie mniejszego niż przed miesiącem wzrostu zatrudnienia. Wieczorem – już po zakończeniu handlu walutami – decyzję w sprawie ratingu kredytowego Polski może ogłosić agencja S&P.
KK


























































