Rada Polityki Pieniężnej postanowiła utrzymać stopy procentowe na niezmienionych poziomach. Majowa decyzja RPP była zbieżna z oczekiwaniami rynku i ekonomistów. Jednakże rynki terminowe od kilkunastu tygodni obstawiają podwyżki stóp NBP w dalszej części roku.


Na mocy decyzji Rady Polityki Pieniężnej z 6 maja 2026 r. stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego będą kształtować się następująco:
- stopa referencyjna 3,75% w skali rocznej;
- stopa lombardowa 4,25% w skali rocznej;
- stopa depozytowa 3,25% w skali rocznej;
- stopa redyskontowa weksli 3,80% w skali rocznej;
- stopa dyskontowa weksli 3,85% w skali rocznej.
Majowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej wpisała się w jednomyślne oczekiwania ekonomistów, którzy nie zakładali zmiany stóp procentowych. Także większość członków Rady w ostatnich tygodniach opowiadała się za utrzymaniem polityki „poczekamy, zobaczymy” (ang. wait and see).
- Mamy do czynienia z zewnętrznym szokiem podażowym, na który reakcja stopami procentowymi nic by nie dała. W żadną stronę ani przez obniżki, ani przez podwyżki - powiedział w kwietniu członek RPP Ludwik Kotecki.
Obecnie stopa referencyjna NBP znajduje się na najniższym poziomie od 4 lat i przez poprzednie 12 miesięcy została obniżona łącznie aż o 200 pb. (czyli o dwa punkty procentowe). W ten sposób polityka monetarna w Polsce przeszła ze stanu umiarkowanie restrykcyjnego do lekko ekspansywnego. Czyli sytuacji, gdy stopy procentowe są tak niskie, że już nie hamują inflacji, a za to zachęcają do zaciągania kredytów.
Od obniżek do podwyżek. Kiedy stopy ruszą w górę?
W 2025 roku doszło do sześciu kolejnych redukcji kosztów kredytu w NBP, po których stopa referencyjna jest już o 200 pb. niższa, niż była jeszcze wiosną ubiegłego roku. Wszystko zaczęło się w maju, gdy RPP po niemal półrocznym okresie stabilizacji ceny pieniądza zdecydowała się od razu aż na 50-punktową obniżkę. Wtedy Rada oficjalnie mówiła o „dostosowaniu” stóp procentowych i zarzekała się, że to wcale nie jest początek cyklu obniżek. Jak się później okazało, nie była to prawda.
W czerwcu Rada „odpoczywała” i utrzymała stopy bez zmian. Kolejne cięcie – zaskakujące dla większości ekonomistów-25 pb. – miało miejsce w lipcu, a następne (to już oczekiwane przez rynek) zmaterializowało się we wrześniu. Cięcia były kontynuowane także w październiku, kiedy to Rada obniżyła stopy wbrew oczekiwaniom większości analityków. Kolejnych obniżek doświadczyliśmy także w listopadzie oraz – wbrew niepisanej tradycji – także w grudniu. Ostatnia – mocno zaskakująca i kontrowersyjna obniżka stóp w NBP – miała miejsce na początku marca, gdy już znane były proinflacyjne konsekwencje izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran.
Wszystko wskazuje na to, że marcowe cięcie było ostatnim w tym cyklu i zakończyło proces luzowania polityki monetarnej w Polsce. Za sprawą szoku paliwowego i rosnących miar inflacji cenowej rynek stopy procentowej od początku marca wycenia podwyżki ceny pieniądza w NBP.
- Instrumenty pochodne w pełni wyceniają, że do pierwszej podwyżki stóp dojdzie we wrześniu, a na początku 2027 r. stopa referencyjna wyniesie co najmniej 4,5% (…) Rynek wyraźnie silniej reaguje na rosnące ceny surowców energetycznych niż członkowie RPP, którzy w ostatnich wypowiedziach dawali do zrozumienia, że w kolejnych miesiącach najbardziej prawdopodobny jest scenariusz braku zmian w polityce pieniężnej - napisali w środowym raporcie ekonomiści PKO BP.
- Rada Polityki Pieniężnej pozostawi stopy bez zmian, ale zaostrzy retorykę. Ze względu na odnotowany ostatnio wzrost inflacji oraz przedłużający się konflikt w Zatoce Perskiej RPP będzie chciała zademonstrować, że jest w trybie podwyższonej czujności i że na ewentualne ryzyka, grożące wzrostem inflacji, jest gotowa zareagować nawet podwyżką stóp procentowych – jeszcze przed majową decyzją RPP powiedział PAP ekonomista ING Banku Śląskiego Adam Antoniak.
Stopy procentowe w NBP zapewne pozostaną bez zmian przynajmniej do lipca, kiedy to Rada Polityki Pieniężnej zapozna się nową projekcją inflacyjną. Przypomnijmy, że w sierpniu tradycyjnie nie ma posiedzenia decyzyjnego, więc następnym możliwym terminem podwyżki stóp jest dopiero wrzesień.
Kogo cieszą niskie stopy procentowe?
Niskie lub malejące stopy procentowe cieszą dłużników spłacających swe zobowiązania w oparciu o zmienną stopę procentową. W tej grupie znajdują się przede wszystkim osoby zadłużone za zakup nieruchomości, które zaciągnęły swoje zobowiązania przed 2022 rokiem. Jeszcze bardziej ucieszeni będą rządzący politycy, gdyż Skarb Państwa jest największym dłużnikiem w kraju.
Równocześnie oznaczają one coraz niższe oprocentowanie lokat bankowych oraz obligacji – zarówno tych skarbowych jak i korporacyjnych. Ograniczana jest zatem możliwość sensownego i bezpiecznego inwestowania oszczędności. Nadal jednak w Polsce obowiązują realnie dodatnie stopy procentowe (ex post). To znaczy, że stopa referencyjna NBP przewyższa inflację CPI za poprzednie 12 miesięcy.
Na godzinę 16:00 zaplanowana jest publikacja oficjalnego komunikatu RPP zawierającego uzasadnienie dzisiejszej decyzji. Jednak więcej światła na politykę monetarną może rzucić czwartkowa konferencja prezesa NBP Adama Glapińskiego. Następne posiedzenie Rady zostało przesunięte na 1-2 czerwca (wobec 9-10 czerwca w pierwotnym harmonogramie).
Szok energetyczny ogranicza możliwość obniżki stóp, widać pierwsze oznaki rozlania szoku
Szok energetyczny ogranicza możliwość obniżki stóp, widać pierwsze oznaki rozlania szoku poza ceny energii - ocenia Polski Instytut Ekonomiczny w cotygodniowym raporcie.
PIE pisze, że wojna na Bliskim Wschodzie uruchomiła nowy szok surowcowy, który zatrzymał trwającą od ponad roku dezinflację w Europie. Ceny energii ponownie powodują wzrost wskaźników cen w strefie euro i w Polsce, ograniczając przestrzeń banków centralnych do dalszego luzowania polityki pieniężnej.
Inflacja w strefie euro ponownie przyspieszyła i oddala gospodarkę od celu EBC.
Bezpośrednim źródłem nowego szoku jest wojna na Bliskim Wschodzie i zakłócenia w Cieśninie Ormuz, przez którą odbywa się ok. 35 proc. globalnego morskiego handlu ropą. Według Banku Światowego, ataki na infrastrukturę energetyczną i utrudnienia w żegludze wywołały największy wstrząs podażowy na rynku ropy w historii pomiarów – początkowy ubytek dostaw sięgnął ok. 10 mln baryłek dziennie.
Ceny energii i surowców pozostają głównym kanałem ryzyka inflacyjnego w 2026 r. Bank Światowy w kwietniowych prognozach przewiduje wzrost cen energii o 24 proc., a ogólnego indeksu cen surowców o 16 proc. Silnie zdrożeją też nawozy – ich indeks ma wzrosnąć o 31 proc., a ceny mocznika o 60 proc. Dla Europy oznacza to dwa kanały transmisji: bezpośrednio wyższe rachunki za energię i koszty transportu oraz pośrednio – ryzyko ponownego wzrostu cen żywności w kolejnych kwartałach przez droższe nawozy i pasze.
Ceny ropy mogą pozostać podwyższone nawet po wygaśnięciu najostrzejszych zakłóceń. Scenariusz bazowy Banku Światowego zakłada, że największe zaburzenia wygasną w maju, a ruch przez Cieśninę Ormuz wróci do poziomu sprzed wojny dopiero pod koniec 2026 r.
"Szok energetyczny podwyższy inflację również w Polsce, a w takich warunkach nie ma przestrzeni na obniżki stóp" - pisze PIE.
(PAP)































































