Kurs euro przebił 4,60 zł, dolar był najdroższy od 19 lat, a frank - od 5. Z kolei kurs funta znalazł się na prawdziwym rollercoasterze. Polski złoty ma za sobą najgorszy tydzień od lat.


Jeszcze w poniedziałek kurs EUR/PLN wynosił niespełna 4,37 zł, trzy dni później był już o niemal 25 groszy wyżej i przekraczał 4,61 zł. Tydzień zakończył 10 groszy niżej - na poziomie ponad 4,51 zł, o 3,3 proc. wyżej niż zaczynał.
W środę kurs euro przebił 4,50 zł i od tamtej pory (za wyjątkiem godzin nocnych, gdy handel na parach ze złotym niemal nie istnieje) pozostaje powyżej tego poziomu. To sytuacja w ostatnich latach niezwykła - kurs EUR/PLN był przez poprzednie 3 lata oazą stabilności, poruszał się w przedziale 4,15-4,40.
W ostatniej dekadzie za euro płacono ponad 4,50 zł tylko w chwilach gwałtownego wzrostu niepokoju na rynkach finansowych - w dzień ogłoszenia wyników głosowania ws. brexitu (czerwiec 2016 r.), przy okazji kryzysu w Chinach (styczeń 2016 r.) czy drugiej fali w strefie euro (listopad-grudzień 2011 r. i styczeń 2012 r.). Droższe niż w czwartek rano euro było poprzednio ostatniego dnia marca 2009 r. - tuż pod szczytem fali osłabienia, która w niespełna 7 miesięcy wyniosła kurs EUR/PLN z poziomu niespełna 3,20 zł na ponad 4,92 zł.
Polska waluta straciła wówczas do europejskiej połowę wartości! Tegoroczne spadki bledną w tym porównaniu, warto jednak podkreślić punkt odniesienia - pod koniec lipca 2008 r. złoty był rekordowo silny. Niestety w ostatnich latach bardzo dobrej koniunktury nad Wisłą, przy równoczesnym wyjściu na plus na rachunku obrotów bieżących, polska waluta nie zdołała odzyskać dawnej siły, którą mogłaby teraz - w obliczu konsekwencji epidemii koronawirusa - spokojnie oddawać.

Złoty wyraźnie stracił w ubiegłym tygodniu wobec euro, a to osłabiło się w stosunku do dolara. W efekcie "zielony" podrożał z niecałych 3,91 zł w poniedziałek do niemal 4,30 zł w czwartek wieczorem. W kolejnych dniach "oddał" ponad 6 groszy, jednak w całym tygodniu kurs USD/PLN wystrzelił aż o 7,5 proc. Mimo że poziomu 4,30 zł nie udało się sforsować, to dolar i tak znalazł się najwyżej od 19 lat.
W podobnej skali co euro, do złotego umocnił się również frank szwajcarski, kosztujący w szczycie ponad 4,37 zł. Tak wysokiego kursu CHF/PLN nie widziano na rynku od piątku po "czarnym czwartku" ze stycznia 2015 r., gdy Szwajcarski Bank Narodowy uwolnił kurs EUR/CHF, zezwalając na umocnienie swojej waluty. Na koniec tygodnia był już 10 groszy niżej.
Szalony rollercoaster zaliczył kurs GBP/PLN. W poniedziałek za szterlinga płacono ponad 4,82 zł, w środę 10 groszy mniej, a w piątek o 15:30 - 20 groszy więcej. Funtowi szkodziło niestandardowe podejście brytyjskich władz do epidemii koronawirusa. Końcówka tygodnia przyniosła jednak zmiany w tym zakresie i szterling wyraźnie odbił. Na zamknięciu notowań kosztował już blisko 4,92 zł.
Drastyczne osłabienie złotego w mijającym tygodniu wpisywało się w trendy globalne. Kapitał uciekał z rynków wschodzących, głównie do najbezpieczniejszej z przystani - dolara. W podobnej skali co polska waluta traciły wobec euro waluty czeska i węgierska. Forint był wobec euro najsłabszy w historii, korona czeska wróciła zaś do 27 CZK za euro - poziomu porzuconego przez tamtejszy bank centralny 3 lata temu. Złotemu z pewnością nie pomógł jednak Narodowy Bank Polski - nie dość, że RPP ścięła stopy proc. o 50 pb, to bank centralny ogłosił jeszcze skup obligacji skarbowych "na dużą skalę".
Maciej Kalwasiński





























































