Silne spadki na rynkach akcji stłumiły wśród inwestorów apetyt na ryzykowne aktywa. Cierpi na tym polski złoty, tradycyjnie zaliczany do walut rynków wschodzących. W efekcie kurs euro osiągnął najwyższą wartość od dwóch miesięcy.


Polskiej walucie z pewnością zaszkodziła gęsta atmosfera na rynkach akcji. Indeksy w Europie zniżkowały po przeszło 3 proc. Od spadków prawdopodobnie rozpocznie się także sesja na Wall Street.
W poniedziałek o 13:45 kurs euro wynosił prawie 4,48 zł i był aż o 2,5 grosza wyższy niż przed weekendem. Po raz ostatni euro po 4,48 zł widzieliśmy niemal równo dwa miesiące temu – 20 lipca.
Równocześnie złotemu nie sprzyjają czynniki lokalne. Rano negatywnie zaskoczyły zarówno dane o produkcji budowlano-montażowej jak i statystyki sprzedaży detalicznej. Nie pomagała także silna przecena akcji polskich banków będących konsekwencją postawienia zarzutów Leszkowi Czarneckiemu – czyli głównemu akcjonariuszowi Getin Noble Banku oraz Idea Banku. Raczej mniejsze znaczenie dla polskiego rynku walutowego miały spory frakcyjne w obozie Zjednoczonej Prawicy.

Jeszcze mocniej niż euro drożał dolar amerykański. Wczesnym popołudniem kurs „zielonego” wynosił 3,80 zł i był o 3,8 grosza wyższy niż w piątek wieczorem. Kurs franka szwajcarskiego zwyżkował o 3,5 grosza, wspinając się na wysokość 4,1613 zł. Frank jest więc najdroższy od dwóch miesięcy.
KK






























































