USA nie wycofają się z Europy, a zmiany w rozmieszczeniu ich wojsk wynikają z rotacji i globalnych zobowiązań Waszyngtonu – powiedział PAP minister obrony Łotwy Raivis Melnis po spotkaniu z wiceszefem Pentagonu Elbridgem Colbym. Zadeklarował, że Łotwa jest otwarta na stacjonowanie broni jądrowej na jej terytorium.


Rozmawiając z PAP oraz Radiem Wolna Europa po spotkaniu z urzędnikiem Pentagonu odpowiedzialnym za przegląd sił w Europie Melnis stwierdził, że mimo planowanych redukcji wojsk USA na kontynencie nie oznacza to braku zaangażowania Waszyngtonu w NATO i obronę przed Rosją.
Według niego wojska amerykańskie mogą być na pewien czas wycofane np. z Litwy, ale wracają, a siły z Niemiec są kierowane do Polski. - Oni nadal są obecni i będą obecni. Mam do tego pełne zaufanie, nie ma powodu do obaw – powiedział.
Minister podkreślił, że Europa musi inwestować więcej we własne bezpieczeństwo, i podziękował prezydentowi Donaldowi Trumpowi za presję na sojuszników. Zaznaczył, że Łotwa zapisała w ustawie, że jej wydatki obronne wyniosą co najmniej 5 proc. PKB rocznie. Cel ten ma być osiągnięty w przyszłym roku.
Pytany o rosyjskie ataki hybrydowe, Melnis ocenił, że akcje wymierzone w przemysł zbrojeniowy czy infrastrukturę krytyczną w regionie, w tym na Łotwie, w Estonii i Niemczech, są atakiem na całe NATO, a nie tylko na pojedyncze państwo. Dodał, że Łotwa koordynuje z USA i innymi sojusznikami wymianę informacji o zagrożeniach i możliwych reakcjach. Jego zdaniem sojusznicy w pełni rozumieją to zagrożenie.
Jednocześnie minister stwierdził, że nie widzi w najbliższej przyszłości ryzyka konwencjonalnego ataku Rosji na NATO. Argumentował, że Rosja „utknęła” w Ukrainie i nie osiąga celów, a ukraińskie wojska prowadzą kontrofensywę.

Zastrzegł, że ataków hybrydowych przybywa. Zagrożenie oceniane jest na bieżąco i obecnie jest wyższe niż przed kilkoma miesiącami czy rokiem.
Lecz zapytany, czy Łotwa podziela ocenę wyrażoną przez szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego, że według informacji wywiadowczych Rosja „przygotowuje w tym roku coś dużego”, Melnis uchylił się od jednoznacznej odpowiedzi.
- Rosja już od lat coś robi. To nowa rzeczywistość. A jeśli mówimy o „czymś dużym”, to pytanie brzmi: co jest duże? - mówił. Wskazał m.in. na wymuszaną przez Białoruś nielegalną migrację, trwającą od pięciu lat, oraz cyberataki.
Minister potwierdził też, że Łotwa jest na wczesnym etapie rozmów z Francją i Wielką Brytanią o możliwym rozszerzeniu na nią ich nuklearnego parasola. Ocenił, że potencjalne kwestie do omówienia to np. rozmieszczenie broni jądrowej na Łotwie, ale zaznaczył, że sprawy te wymagają dalszych rozmów.
- To wciąż wczesna faza dyskusji (...). Nie będę spekulował, jaka byłaby różnica w porównaniu z obecnym rozwiązaniem. Jeśli istnieje możliwość rozmieszczenia (broni jądrowej) w celu zapewnienia parasola ochronnego, Łotwa jest gotowa udzielić wsparcia jako państwo-gospodarz. Ale jak już wspomniałem, ten temat wymaga szerszej dyskusji z naszymi partnerami - zaznaczył.
Minister skomentował rosyjskie groźby użycia broni jądrowej w odpowiedzi na możliwą blokadę Królewca. Ocenił, że Rosja grozi bronią jądrową każdemu państwu, odkąd zaczęło ono wspierać Ukrainę.
- Rosja użyje każdego środka, by nas zastraszyć, siać strach wśród naszych obywateli, złamać naszą jedność i sprawdzić, gdzie są granice – powiedział. Zaznaczył jednak, że nie widzi żadnego bezpośredniego zagrożenia.
Melnis opisał także zmiany w obronie powietrznej Łotwy i regionu. Poinformował, że Łotwa wdrożyła system antydronowy oparty głównie na przechwytujących dronach, czyli interceptorach. Rozmieściła je wraz z dodatkowymi radarami na granicy z Rosją i Białorusią i – jak powiedział – korzystała przy tym z doświadczeń oraz rad ukraińskich ekspertów. Według ministra niedawno wzdłuż całej granicy zapewniono pokrycie interceptorami. Drugą warstwę obrony mają stanowić myśliwce sojuszników z NATO.
Łotwa kupuje też kolejne elementy wielowarstwowej obrony powietrznej. Chce pozyskać systemy średniego zasięgu, a na wyposażeniu ma już rakiety krótkiego zasięgu RBS-70. Minister dodał, że przemysł zbrojeniowy współpracuje z wojskiem i pozostaje w kontakcie z ukraińskimi jednostkami. Celem jest dostosowanie interceptorów tak, by mogły przechwytywać nie tylko powolne Shahedy, lecz także ich nowe wersje z silnikami odrzutowymi, które sieją zniszczenie w Ukrainie.
Melnis potwierdził również zmianę charakteru NATO-wskiej misji Baltic Air Policing, która ma przejść w misję obrony powietrznej. Jak zaznaczył, w praktyce zmienia się przede wszystkim postawa operacyjna, procedury działania i tryb podejmowania decyzji.
Zwrócił uwagę, że myśliwce sojuszników zestrzeliwały drony także w ramach dotychczasowej misji. Zapytany, czy rosyjskie drony stają się „nową linią frontu” w regionie bałtyckim, odparł, że „to możliwe”. Przypomniał o niedawnym wtargnięciu drona w przestrzeń powietrzną Litwy, którego zestrzeliły włoskie myśliwce, oraz o wcześniejszych incydentach w Polsce, Rumunii i Mołdawii.
Zapowiedział, że Łotwa musi być gotowa do zestrzelenia każdego drona w jej przestrzeni powietrznej, także ukraińskiego, który został przekierowany przez Rosjan. Przyznał, że takich wtargnięć może być więcej.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ kar/































































