REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Kto straci, kto zyska na bankructwie Grecji

Krzysztof Kolany2012-05-18 13:55główny analityk Bankier.pl
publikacja
2012-05-18 13:55
Dodaj Bankier.pl w Google

Opuszczając unię walutową, Grecja stworzyłaby precedens, grożący dalszym rozpadem strefy euro. Bankierzy i finansiści rozpaczają, ponieważ kolejne kraje mogłyby ogłosić niewypłacalność, co prowadziłoby do gigantycznych strat w europejskich instytucjach finansowych. A co wyjście Grecji ze strefy euro oznaczałoby dla zwykłego mieszkańca Polski?

1. Perturbacje na rynkach finansowych

Choć inwestorzy i analitycy od dawna nie mają złudzeń co do Grecji, to sam fakt wyjścia kraju ze strefy euro mógłby na kilka dni zdestabilizować rynki finansowe. Wielki kapitał szukałby bezpiecznych lokat (złoto, obligacje USA, Niemiec, Szwecji i Szwajcarii) i pozbywał ryzykownych aktywów: akcji, surowców oraz walut i obligacji krajów rozwijających się. Czyli także złotego. Polska waluta w krótkim terminie mogłaby mocno stracić względem euro i jeszcze bardziej wobec dolara, który zapewne umocniłby się względem europejskiej waluty. Zagrożony byłby usztywniony kurs euro wobec franka szwajcarskiego. Wówczas kurs helweckiej waluty mógłby powrócić w rejon czterech złotych, podwyższając raty kredytów hipotecznych demoninowanych w CHF.



Jednakże w mojej ocenie panika na rynkach będzie krótkotrwała i sytuacja szybko powinna się ustabilizować. Choćby dlatego, że ryzyko wyjścia Grecji ze strefy euro jest już w większości uwzględnione w wycenach akcji i walut. Poza tym zakończenie okresu ogromnej niepewności powinno pomóc rynkom finansowym i w dłuższej perspektywie doprowadzić do wzrostu cen akcji. Zwłaszcza w Europie. Ponadto pozbawione balastu Grecji euro stałoby się mocniejszą walutą i zaczęłoby odrabiać straty wobec dolara. Podobnie jak polski złoty i warszawska giełda. Spadek cen polskich akcji i obligacji byłby wręcz okazją inwestycyjną.

2. Droższe paliwa i tańsze wakacje

Krótkookresowe lecz zapewne dość poważne osłabienie złotego doprowadziłoby do gwałtownego wzrostu cen dób importowanych, co zaszkodziłoby konsumentom – czyli nam wszystkim. Z drugiej strony taki przejściowy skok notowań euro do złotego byłby świetną okazją dla polskich eksporterów, którzy mogliby zabezpieczyć na resztę roku bardzo korzystny kurs walutowy i zgarnąć dodatkowe zyski czy nowe zamówienia.

Z kolei powrót drachmy oznaczałby szansę na tańsze wakacje nad Morzem Egejskim. Nowa grecka waluta zapewne mocno straciłaby na wartości względem euro i także wobec złotego. Na pewien czas Grecja stałaby się dla Polaków być może nawet tak tania jak Tunezja tuż po zeszłorocznej arabskiej rewolucji.

3. Wpływ na gospodarkę

Polska nie ma istotnych związków handlowych z Grecją. To samo dotyczy Niemiec – czyli głównego odbiorcy polskiego eksportu. Owszem, Grecy zapewne kupiliby mniej mercedesów, ale ich ogólny udział w europejskim handlu jest niewielki. W 2011 roku Grecy sprowadzili towary za 43,7 mld euro, w czym spory udział miała ropa naftowa. Nawet gdyby grecki import z dnia na dzień spadł o 50%, nie oznaczałoby to gospodarczej katastrofy.

4. Ryzyko długoterminowe

Za największe zagrożenie związane z wyjściem Aten ze strefy euro uważa się to, że... Grecy na tym skorzystają. Uwolnią się od długów, błyskawicznie obniżą koszty pracy i odzyskają konkurencyjność. Kraj zbiednieje, ale znów zacznie się rozwijać, a bezrobocie spadnie. Z biegiem czasu również inne nadmiernie zadłużone i niekonkurencyjne kraje mogą rozważyć greckie rozwiązanie. Dotyczy to przede wszystkim Portugalii, Irlandii, Hiszpanii i Włoch.



Tego najbardziej boją się inwestorzy i politycy, bo wówczas sytuacja byłaby całkowicie nieprzewidywalna. Tyle że w mojej ocenie rozpad (lub raczej podział) strefy euro jest nieunikniony. Na dłuższą metę Niemcy i Włochy nie mogą posługiwać się tą samą walutą, bo mają zupełnie odmienne gospodarki i społeczeństwa. Na euroland działają naturalne, odśrodkowe siły rynkowe, którym przeciwstawić starają się politycy dysponujący siłą przymusu i setkami miliardów publicznych pieniędzy. W dłuższym terminie stawiam na rynek, a nie na państwo czy struktury unijne.

Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl


Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (22)

dodaj komentarz
~pol124
STRACĄ BANKIERZY JAK ICH LUDZIE POGONIĄ JAK W ISLANDII--LUDZIE SĄ I TAK BIEDNI ,JAK SIE MA "0" I JEST NIEWOLNIKIEM TO MOŻNA STRACIC TYLKO ŻYCIE
~Łysy
Trafny komentarz! Niestety...
~aekielski
Piszesz pan "prowadziłoby do gigantycznych strat w europejskich instytucjach finansowych".
Co to za straty? Budynki bankowe by się rozsypały? Zgromadzone w bankach produkty by się przeterminowały? Nie.
Stracili by ci co spekulowali na Grecji.
Ratunek dla Grecji i całego świata widzę w metodzie Balcerowicza. Jednoczesna
Piszesz pan "prowadziłoby do gigantycznych strat w europejskich instytucjach finansowych".
Co to za straty? Budynki bankowe by się rozsypały? Zgromadzone w bankach produkty by się przeterminowały? Nie.
Stracili by ci co spekulowali na Grecji.
Ratunek dla Grecji i całego świata widzę w metodzie Balcerowicza. Jednoczesna dewaluacja wszystkich walut i wymiana na nowe w stosunku jak 1 do 10000000000000000000. Zbyt dużo jest kapitału na świecie, o którym nie wiemy nawet jak powstał.
~Wk
A ja jestem ciekaw, czy jeżeli będzie zupełnie inaczej, bankier.pl pozostawi w serwisie ten artykuł, hmm.
~kali
Straszenie wyjściem Grecji z euro to robota myckowej finansjery. Wahnięcie jeśli będzie, to będzie krótkotrwałe. Handlowanie walutą nie daje produkcji i to jest problem !!!
~drit
A może by tak powiesić osoby nadzorujące z ramienia EBC, parametry ekonomiczne
krajów takich jak: Portugalia, Hiszpania, Grecja, Italia.
Być może to nic nie pomoże, ale spróbować warto.

~lika
A jak się posypie Grecja, to reszta też poleci. I krok po kroczku wspaniała wizja nadchodzącej pełnej integracji (noo, której ktoś przewodniczyć przecież musi) pęka jak bańka mydlana. A Grecja na pewno wyjdzie na tym najlpiej. Gorzej z resztą, także z Polską. Na publi.pl znajdzieice wiele informacji o wyłamaniu się Grecji z Unii Walutowej.
~ernst60
Na upadku strefy euro najbardziej zależy żydostwu amerykańskiemu. Chodzi tylko o to, żeby dostawcy ropy i innych surowców brali od USA dolary a nie euro. Dolary może sobie USA wydrukować ile potrzebuje. Dodrukowanie euro w eurokołchozie to sprawa dużo trudniejsza. W USA wystarczy jedna tajna dyrektywa prezydenta a w unii europejskiej Na upadku strefy euro najbardziej zależy żydostwu amerykańskiemu. Chodzi tylko o to, żeby dostawcy ropy i innych surowców brali od USA dolary a nie euro. Dolary może sobie USA wydrukować ile potrzebuje. Dodrukowanie euro w eurokołchozie to sprawa dużo trudniejsza. W USA wystarczy jedna tajna dyrektywa prezydenta a w unii europejskiej - nie. Kraje arabskie, którym zachciało się euro za ropę szybko przeżyły "wiosnę ludów" z bożą pomocą CIA. Wszyscy nagle zapragnęli wolności i demokracji. W Arabii Saudyjskiej jakoś nie chcą wolności ( bo kupują grzecznie za dolary). Syria chciała związać się z Rosją, zaraz mają rewolucję.
~greg
możliwe, że złoty straci na wartości, ale tylko względem innych państw, w rzeczywistości zmaleje import, a wzrośnie eksport i po pewnym czasie wzrost cenowy się zniweluje(wzrośnie produkcja w kraju i zapotrzebowanie na nasze produkty krajów unii). Co do grecji, nie ukrywam, że spotka ją to co nieuniknione, jednakże chiny przestaną możliwe, że złoty straci na wartości, ale tylko względem innych państw, w rzeczywistości zmaleje import, a wzrośnie eksport i po pewnym czasie wzrost cenowy się zniweluje(wzrośnie produkcja w kraju i zapotrzebowanie na nasze produkty krajów unii). Co do grecji, nie ukrywam, że spotka ją to co nieuniknione, jednakże chiny przestaną na tym zyskiwać(wiemy, że grecy najchętniej wydają u chińczyków z powodu zbyt drogich własnych produktów - oczywiście nasze pieniądze)
~lechitka
Znakomity artykuł. Gratuluję.
Swego czasu jako euroentuzjastka zrobiłam studia podyplomowe z UE. Po ich zakończeniu (kilka lat temu) nie miałam wątpliwości, że unia musi się sypnąć i jest to tylko kwestia czasu.

Słaba złotówka to przede wszystkim sprawa tuskowych długów oraz rozbuchanej biurokracji i fiskalizacji pożerającej
Znakomity artykuł. Gratuluję.
Swego czasu jako euroentuzjastka zrobiłam studia podyplomowe z UE. Po ich zakończeniu (kilka lat temu) nie miałam wątpliwości, że unia musi się sypnąć i jest to tylko kwestia czasu.

Słaba złotówka to przede wszystkim sprawa tuskowych długów oraz rozbuchanej biurokracji i fiskalizacji pożerającej żywcem pracodawców i pracowników.
Zwalanie winy przez tuska na Greków jest obrzydliwe.
Dopóki nie pozbędziemy się senatu, nie zmniejszymy liczby posłów do 40-60, nie zlikwidujemy zbędnych powiatów, które wykonują te same zadania co gminy, nie ma szans na poprawę czekogolwiek.

Obrzydliwym kłamstwem jest więc gadanie tuska o tym, że za słabą złotówkę (a i pewnie za bezrobocie, nędzę, brak dostępnej opieki medycznej, brak dentystów w szkołach, kolej sprzed drugiej wojny światowej itp.) odpowiadają Grecy.

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki