Opuszczając unię walutową, Grecja stworzyłaby precedens, grożący dalszym rozpadem strefy euro. Bankierzy i finansiści rozpaczają, ponieważ kolejne kraje mogłyby ogłosić niewypłacalność, co prowadziłoby do gigantycznych strat w europejskich instytucjach finansowych. A co wyjście Grecji ze strefy euro oznaczałoby dla zwykłego mieszkańca Polski?
1. Perturbacje na rynkach finansowych
Choć inwestorzy i analitycy od dawna nie mają złudzeń co do Grecji, to sam fakt wyjścia kraju ze strefy euro mógłby na kilka dni zdestabilizować rynki finansowe. Wielki kapitał szukałby bezpiecznych lokat (złoto, obligacje USA, Niemiec, Szwecji i Szwajcarii) i pozbywał ryzykownych aktywów: akcji, surowców oraz walut i obligacji krajów rozwijających się. Czyli także złotego. Polska waluta w krótkim terminie mogłaby mocno stracić względem euro i jeszcze bardziej wobec dolara, który zapewne umocniłby się względem europejskiej waluty. Zagrożony byłby usztywniony kurs euro wobec franka szwajcarskiego. Wówczas kurs helweckiej waluty mógłby powrócić w rejon czterech złotych, podwyższając raty kredytów hipotecznych demoninowanych w CHF.
Jednakże w mojej ocenie panika na rynkach będzie krótkotrwała i sytuacja szybko powinna się ustabilizować. Choćby dlatego, że ryzyko wyjścia Grecji ze strefy euro jest już w większości uwzględnione w wycenach akcji i walut. Poza tym zakończenie okresu ogromnej niepewności powinno pomóc rynkom finansowym i w dłuższej perspektywie doprowadzić do wzrostu cen akcji. Zwłaszcza w Europie. Ponadto pozbawione balastu Grecji euro stałoby się mocniejszą walutą i zaczęłoby odrabiać straty wobec dolara. Podobnie jak polski złoty i warszawska giełda. Spadek cen polskich akcji i obligacji byłby wręcz okazją inwestycyjną.
2. Droższe paliwa i tańsze wakacje
Krótkookresowe lecz zapewne dość poważne osłabienie złotego doprowadziłoby do gwałtownego wzrostu cen dób importowanych, co zaszkodziłoby konsumentom – czyli nam wszystkim. Z drugiej strony taki przejściowy skok notowań euro do złotego byłby świetną okazją dla polskich eksporterów, którzy mogliby zabezpieczyć na resztę roku bardzo korzystny kurs walutowy i zgarnąć dodatkowe zyski czy nowe zamówienia.
Z kolei powrót drachmy oznaczałby szansę na tańsze wakacje nad Morzem Egejskim. Nowa grecka waluta zapewne mocno straciłaby na wartości względem euro i także wobec złotego. Na pewien czas Grecja stałaby się dla Polaków być może nawet tak tania jak Tunezja tuż po zeszłorocznej arabskiej rewolucji.
3. Wpływ na gospodarkę
Polska nie ma istotnych związków handlowych z Grecją. To samo dotyczy Niemiec – czyli głównego odbiorcy polskiego eksportu. Owszem, Grecy zapewne kupiliby mniej mercedesów, ale ich ogólny udział w europejskim handlu jest niewielki. W 2011 roku Grecy sprowadzili towary za 43,7 mld euro, w czym spory udział miała ropa naftowa. Nawet gdyby grecki import z dnia na dzień spadł o 50%, nie oznaczałoby to gospodarczej katastrofy.
4. Ryzyko długoterminowe
Za największe zagrożenie związane z wyjściem Aten ze strefy euro uważa się to, że... Grecy na tym skorzystają. Uwolnią się od długów, błyskawicznie obniżą koszty pracy i odzyskają konkurencyjność. Kraj zbiednieje, ale znów zacznie się rozwijać, a bezrobocie spadnie. Z biegiem czasu również inne nadmiernie zadłużone i niekonkurencyjne kraje mogą rozważyć greckie rozwiązanie. Dotyczy to przede wszystkim Portugalii, Irlandii, Hiszpanii i Włoch.
Tego najbardziej boją się inwestorzy i politycy, bo wówczas sytuacja byłaby całkowicie nieprzewidywalna. Tyle że w mojej ocenie rozpad (lub raczej podział) strefy euro jest nieunikniony. Na dłuższą metę Niemcy i Włochy nie mogą posługiwać się tą samą walutą, bo mają zupełnie odmienne gospodarki i społeczeństwa. Na euroland działają naturalne, odśrodkowe siły rynkowe, którym przeciwstawić starają się politycy dysponujący siłą przymusu i setkami miliardów publicznych pieniędzy. W dłuższym terminie stawiam na rynek, a nie na państwo czy struktury unijne.
Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl
» Północ opuszcza Południe, czyli cicha faza kryzysu
» Kryzys w Europie - jest gorzej czy lepiej?
» Quo vadis Italia
» 5 najczęstszych kłamstw o kryzysie





























































