Reuters zapytał zarządzających funduszami o to, co się stanie na rynkach w razie upadku rządu Silvia Berlusconiego. Okazało się, że finansiści uznaliby to za dobrą wiadomość. Opinię tę potwierdziło zachowanie mediolańskiej giełdy, na której w piątek odnotowano silne wzrosty.
„Boski Silvio” zapewnił, że nie jest „przyczepiony do stołka”, co potwierdziła jego sobotnia rezygnacja. Lecz znienawidzony przez część włoskiego społeczeństwa i wyśmiewany nie tylko w Europie Berlusconi może się okazać jedynym włoskim politykiem potrafiącym wyprowadzić kraj znad finansowej przepaści. Dla tego medialnego magnata nie ma alternatywy – od separatystycznej Ligi Północnej po komunistów nie widać godnego następcy. Kraina Cezara, Machiavellego i Garibaldiego nie dysponuje przywódcą odpowiedniego formatu.

Chory człowiek Europy
75-letni playboy od pracy na rzecz państwa preferował towarzystwo młodych i nie zawsze pełnoletnich dam. Funkcja szefa rządu czwartego najludniejszego państwa Europy służyła mu do unikania wymiaru sprawiedliwości, który ściga go za korumpowanie sędziów. Nie dziwi więc fakt, że rynki cieszą się z perspektywy odejścia człowieka uwikłanego w skandale towarzyskie i korupcyjne, nadużywającego władzy do osobistych celów, uosabiającego swoją komiczną osobą chorobę toczącą Włochy.
Tyle że odejście Berlusconiego wcale nie oznacza rozpoczęcia kuracji. Italia od niemal dwóch dekad cierpi na stagnację gospodarczą – kraj ciągnie od recesji do recesji. W ostatnich 10 latach średni roczny wzrost włoskiego PKB wyniósł 0,1%. Bezrobocie wśród osób do 25. roku życia sięga 30%. Brak pracy, niskie pensje, drogie nieruchomości oraz lenistwo generują charakterystyczną dla kraju plagę „dużych bobasów”, czyli 30- i nawet 40-latków wciąż mieszkających z rodzicami.
![]() | Państwa nad przepaścią |
Z powodu stagnacji gospodarczej i przerośniętego państwa opiekuńczego Włochy nęka też kryzys demograficzny. Od kilkunastu lat utrzymuje się ujemny przyrost naturalny, a gospodarka funkcjonuje dzięki napływowi emigrantów z Afryki. Starzejące się społeczeństwo będzie generować coraz wyższe koszty opieki socjalnej: emerytur i usług medycznych. Już teraz utrzymanie emerytów pochłania niemal 12% włoskiego PKB.
Bogata Północ i leniwe Południe
Wypadkową stagnacji gospodarczej, kryzysu demograficznego oraz przerośniętego i nieefektywnego państwa opiekuńczego jest gigantyczny dług publiczny. Zadłużenie Włoch sięga 1,9 biliona euro. Rzym w przyszłym roku musi pożyczyć ok. 300 miliardów euro, aby sfinansować permanentny niedobór w kasie państwa i spłacić wierzycieli (czyli wykupić zapadające obligacje). Państwo zadłużone na 120% PKB przy oprocentowaniu obligacji rzędu 6% musiałoby przeznaczyć na obsługę długu 7,2% PKB, czyli około 16% wpływów budżetowych. Przy ogromnych wydatkach socjalnych i kosztach utrzymania administracji w kasie państwa może zwyczajnie zabraknąć pieniędzy, a dalsze ich pożyczanie grozi popadnięciem w spiralę zadłużenia.
Czy Italia może się uratować?
Włochy są dłużnikiem zbyt dużym, aby upaść, i zarazem zbyt dużym, aby go uratować. Utrzymanie Italii przy życiu wymagałoby 600 mld euro w ciągu dwóch lat. Takiej kwotą nie udźwignąłby nawet EFSF zlewarowany do biliona euro. Rzym musi więc radzić sobie sam, co przy postępującym rozkładzie sfery polityki jest trudne do wyobrażenia.
Niedługo dług publiczny zapewne okaże się nie do udźwignięcia dla włoskiej gospodarki, tak samo jak w Grecji i Portugalii. Włochy to jednak zawodnik wagi ciężkiej. To trzecia gospodarka strefy euro i siódma na świecie, pod względem nominalnego PKB przewyższająca Indie czy Brazylię. To kraj dysponujący ogromnym bogactwem prywatnym, kilkunastoma globalnymi korporacjami i trzecimi na świecie rezerwami złota (2.451,8 tony). Włoskie instytucje finansowe kontrolują połowę długu publicznego, przez co kraj jest mniej zależny od finansowania zewnętrznego. W Grecji i Portugalii zagranica finansowała 80-90% długu.

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że Italia znalazła się w krytycznym położeniu. Ponadto Włosi zostali pozbawieni jedynego gospodarczego „dopalacza”, jakim były dewaluacje lira. Pozostając wewnątrz strefy euro, nie mogą zdewaluować własnej waluty. Bank Włoch utracił też możliwość nielimitowanego dodruku pieniądza i stania się pożyczkodawcą ostatniej szansy dla państwa.
Sądzę, że dopiero podstawieni pod ścianą Włosi zaczną podejmować właściwe decyzje. Zrównoważą budżet, ograniczą przerośniętą administrację i system socjalny, zliberalizują gospodarkę, obniżając przy tym podatki i poprawiając ich ściągalność. Ale dokonają tego dopiero po wyjściu (lub wyrzuceniu) ze strefy euro i w oparach hiperinflacji wywołanej monetyzacją długu publicznego przez bank centralny.
Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl




























































