REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Koniec gimnazjum - MEN przywróci 8-letnią podstawówkę i 4-letnie liceum

2016-06-27 13:03
publikacja
2016-06-27 13:03
Dodaj Bankier.pl w Google

8-letnia szkoła powszechną, w której edukacja wczesnoszkolna będzie w klasach I-IV oraz powrót do 4-letniego liceum ogólnokształcącego i 5-letniego technikum - takie zmiany zapowiedziała w poniedziałek szefowa MEN Anna Zalewska. Reforma ma ruszyć jesienią 2017 roku.

[Aktualizacja - godz. 16:10]

fot. Tomasz Adamowicz / / FORUM

Minister edukacji podsumowała w Toruniu ogólnopolską debatę "Uczeń. Rodzic. Nauczyciel - Dobra zmiana" i przedstawiła propozycje zmian systemu edukacji.

Celem reformy, jak mówiła, jest "wprowadzenie cykliczności etapów szkolnych", m.in. przez wzmocnienie edukacji wczesnoszkolnej i powrót do czteroletniego liceum ogólnokształcącego.

Jak mówiła Zalewska, w klasach I-IV szkoły powszechnej będzie "poziom podstawowy", zaś w kasach V-VIII - "poziom gimnazjalny." Jednocześnie zapowiedziała, że w klasie IV pojawi się wprowadzenie do przedmiotów, mające złagodzić dotychczasowe bezpośrednie przechodzenie z edukacji wczesnoszkolnej do nauczania przedmiotowego. Przejście to ma złagodzić także to, że IV klasy mają mieć tego samego wychowawcę, którego miały przez trzy pierwsze lata szkoły.

Następnie uczniowie będą mieli do wyboru czteroletnie liceum ogólnokształcące, pięcioletnie technikum lub dwustopniową szkołę branżową (która zastąpić ma dzisiejsze szkoły zawodowe).

Wakacje na giełdzie

Pierwszy rocznik, który zostanie objęty reformą to uczniowie, którzy 1 września 2017 r. rozpoczną naukę w szkołach powszechnych, czyli tegoroczne sześciolatki oraz uczniowie, którzy powinni wówczas pójść do I klas gimnazjów (czyli ci, którzy w minionym roku chodzili do klas V szkół podstawowych), trafią oni do VII klas szkół powszechnych.

Będzie okres przejściowy

W ramach zapowiadanej przez MEN reformy szkolnictwa przewidziano trzyletni okres przejściowy. W tym czasie klasy VII będą mogły znajdować się albo w budynku gimnazjum, albo szkoły podstawowej. Docelowo klasy I-IV i V-VIII mają być połączone w jedną szkołę. Uczniowie, którzy jesienią 2017 r. trafią do I i VII klas szkół powszechnych, będą pierwszymi rocznikami, które będą uczyć się zgodnie z nową podstawa programową kształcenia ogólnego.

Jednocześnie uczniowie pozostałych roczników będą kończyć rozpoczęty cykl nauczania w szkołach podstawowych i gimnazjach. W efekcie w roku szkolnym 2019/2020 do liceów, techników i szkół branżowych trafi podwójny rocznik uczniów.

Szefowa MEN tłumaczyła, że od 2017 r. mają pojawić się dwa nowe roczniki: klasa I szkoły powszechnej, która będzie miała całkiem nową podstawę programową przez 12 lat i klasa VII, która już nie będzie klasą aplikującą do gimnazjów. W okresie przejściowym - jak mówiła Zalewska - jeśli uczniowie nie zmieszczą się w szkole powszechnej, będą mogły przyjąć te klasy dotychczasowe gimnazja. "Po trzech latach będą to już szkoły powszechne, klasa I-VIII, która będzie mogła realizować swoje zadania w jednym, dwóch lub trzech budnynków" - mówiła, wyjaśniając, że chodzi o to, by nie marnując potencjału nauczycieli, nie marnować też budynków.

Podkreśliła, że wygaszanie gminazjów ma przebiegać tak, by rodzice i uczniowie tego procesu nie zauważyli.

Wyjaśniła, że w roku szkolnym 2019/2020 będzie po raz pierwszy nowa rekrutacja do liceów, spotkają się dwa roczniki - po VIII klasie szkoły powszechnej i III gimnazjum. Jak mówiła, trwa dyskusja na temat egzaminów i podkreśliła, że nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie.

W 2017 r. mają ruszyć też pierwsze szkoły branżowe. W liceach - w okresie przejściowym, czyli do pojawienia się w 2019 r. pierwszych absolwentów szkół powszechnych - nauka będzie prowadzona według tzw. starej podstawy programowej, czyli tej, która obowiązywała przed 2012 r. Szefowa MEN zapewniła, że nowy system edukacji ma doprowadzić do tego, by mimo niżu demograficznego nie trzeba było zwalniać nauczycieli. Będzie kilka +kotwic+ w ustawie o ustroju szkolnym, które absolutnie zabezpieczą interesy nauczycieli - podkreśliła.

Zapowiedziała też, że w 2017 r. wszystkie sześciolatki objęte zostaną subwencją oświatową.

MEN: Gimnazja mają kłopoty finansowe

Zalewska mówiąc o gimnazjach zauważyła, że liczba uczniów w tych placówkach z roku na rok maleje w związku z niżem demograficznym. "Sytuacja ta doprowadzi do trudności finansowych gimnazjów. Jednostki samorządu terytorialnego rozpoczną już masowy proces likwidacji gimnazjów" - zauważyła. Podała w od roku szkolnego 2005/2006 liczba uczniów gimnazjów zmniejszyła się o około 33 proc, a w tym samym czasie liczba nauczycieli w gimnazjach zmniejszyła tylko o 13 proc. Zauważyła także, że ze względu na niż demograficzny łączono szkoły podstawowe i gimnazja w zespoły szkół, co jest niezgodne z założeniami, jakie towarzyszyły powstawaniu gimnazjów. Samorządy tłumaczyły to m.in. względami wychowawczymi, bezpieczeństwem uczniów.

Minister oceniła też, że wprowadzenie gimnazjów nie zaowocowało wyrównywaniem osiągnięć szkolnych młodzieży z różnych środowisk. "Niestety, to jest największy dramat, że zróżnicowano, a nie wyrównano szanse edukacyjne. Wyniki sprawdzianu wykazują bardzo duże zróżnicowanie ze względu na miejsce zamieszkania ucznia" - powiedziała. Jednocześnie poinformowała, że najwyższy wynik jeśli chodzi o Edukacyjną Wartość Dodaną (pokazuje one w jaki sposób praca szkoły ma wpływ na osiągnięcia ucznia) jest w tych gimnazjach, których obwód pokrywa się z obwodem szkoły podstawowej.

Odnosząc się zaś do częstego argumentu zwolenników gimnazjów, że wprowadzenie ich poprawiło wyniki polskich 15-latków w Międzynarodowym Badaniu Umiejętności Uczniów PISA powiedziała, że "wyniki poprawiły się wszędzie tam, gdzie wprowadzono testy sprawdzające zakres zdobytej wiedzy".

Mówiąc o wprowadzaniu nowej struktury szkół Zalewska zauważyła, że w roku szkolnym 2019/2020 będzie po raz pierwszy nowa rekrutacja do liceów, spotkają się dwa roczniki - po VIII klasie szkoły powszechnej i III gimnazjum. Jak mówiła, trwa dyskusja na temat egzaminów i podkreśliła, że nie ma jeszcze decyzji w tej sprawie.

Podsumowując debatę i płynące z niej wnioski Zalewska mówiła m.in. o propozycji wprowadzeniu dodatkowego stopnia awansu zawodowego nauczycieli - nauczyciela specjalisty, o wydłużeniu o rok staży dla nauczycieli zaczynających w zawodzie oraz o zindywidualizowaniu długości ścieżki awansu zawodowego.

Zalewska: Jesienią projekt ustawy mówiącej o ustroju szkolnym

Jesienią musimy być gotowi z projektem ustawy, mówiącym o ustroju szkolnym - powiedziała szefowa MEN Anna Zalewska, pytana, kiedy zapowiadane przez nią reformy przybiorą kształt ustawowy.

"Jesienią musimy być gotowi z projektem ustawy, tym pierwszym - mówiącym o ustroju szkolnym, po to, by dla kilku roczników mieć gotową podstawę programową i podręczniki" - powiedziała Zalewska w poniedziałek, podczas konferencji prasowej w Toruniu.

Szefowa MEN była pytana m.in. o koszty planowanej reformy. "Reforma jest tak zaplanowana, żeby zmieścić się w pieniądzach, które są. Przypominam, że mamy prawie 42 mld zł i dramatyczny niż demograficzny. Każdy minister finansów powinien poprosić o obniżenie tejże subwencji oświatowej, ale właśnie pieniądze przytrzymujemy, żeby mieć (...) na zmiany" - powiedziała minister edukacji.

"Algorytm subwencji liczony jest matematycznie, a w mianowniku są uczniowie. Jeśli spada ich liczba, to kwota na ucznia jest większa. W związku z tym zwalnia się miejsce na zagospodarowanie tego rodzaju zmian" - wyjaśniła.

Pytana, co stanie się z infrastrukturą likwidowanych gimnazjów, Zalewska podkreśliła, że nie jest to likwidacja, a wygaszanie. "Dobre kadry, dobre programy wychowawcze zwyczajnie się obronią. Dobre budynki, na które samorządowcy wzięli kredyty, zostaną" - zapewniła, przypominając, że w ciągu trzech lat przejściowych będą się mogły tam uczyć te klasy, które nie zmieszczą się w szkołach powszechnych.

Gimnazja w polskim systemie oświaty ponownie pojawiły się 1 września 1999 r., jako główny element reformy edukacji wprowadzanej przez rząd Jerzego Buzka. Jako świetnie wyposażone szkoły z bardzo dobrze przygotowanymi nauczycielami miały służyć wyrównywaniu szans edukacyjnych uczniów, szczególnie ze wsi i małych miejscowości. Wprowadzając 3-letnie gimnazja, jednocześnie zlikwidowano 8-letnie szkoły podstawowe i 4-letnie licea ogólnokształcące, w ich miejsce wprowadzono 6-letnie podstawówki i 3-letnie licea.

Powrót do 8-letniej szkoły podstawowej i 4-letniego liceum zapowiedziała w listopadzie ubiegłego roku w expose premier Beata Szydło.

(PAP)

dsr/ rau/ akw/ malk/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (68)

dodaj komentarz
~Asia
mój syn idzie do 1 gimnazjum skończy wieku 16 lat , a jego kuzynka o 1 rok młodsza idzie do 6 klasy która obejmie nowy system nauczania razem trafia do liceum , w nowym programie nauczania będzie trwał 4 lata syn skończy w wiewku 20 lat a kuzynka w wieku 19 lat dlaczego ma o 1 rok dłużej się uczyć chyba że źle mój syn idzie do 1 gimnazjum skończy wieku 16 lat , a jego kuzynka o 1 rok młodsza idzie do 6 klasy która obejmie nowy system nauczania razem trafia do liceum , w nowym programie nauczania będzie trwał 4 lata syn skończy w wiewku 20 lat a kuzynka w wieku 19 lat dlaczego ma o 1 rok dłużej się uczyć chyba że źle zrozumiałam
~KK
Jak to szaleństwo dotyczyło 6i 7 latków - podwójny rocznik, to olaboga, nie! Jak to będzie dotyczyć dojrzewającej, niepewnej siebie młodzieży, to hopla, niech się gnieżdzą.
~bn1953
Uczniowie po gimnazjum będą kończyć trzyletnie liceum, więc syn nie będzie uczył się o rok dłużej.
~Marek
PIS zdemontuje ten kraj o wiele szybciej, niż ktokolwiek inny u władzy. A na końcu ogłosi abdykację i upadłość, jak już finansowo będziemy wykończeni.
~take_of_piss
Liceum czy gimnazjum, szkoła powszechna czy podstawowa - nazwa nie ma żadnego znaczenia. Istotą tej reformy jest napisanie na nowo programu w duchu narodowo-historycznym, a codzienne uroczyste apele z czytaniem poległych pod Smoleńskiem będą jednym z wielu sposobów indoktrynacji młodzieży na pissią modłę
~chlup
indoktrynacja made in izrael - tylko gdzie będą jechać obowiązkowe polskie wycieczki młodzieży?
~KK odpowiada ~chlup
na żoliborz.
~Krzysiekemigrant
PiSdzielcy nic innego nie umieją wymyślić, jak tylko skopiować PRL; wy polaczki zawsze będziecie durniami
~pw
Chodziłem do zbiorczej szkoły gminnej: dzieci farmerów z PGR-u, inteligentów z PRL-u, czynowników z PZPR-u, opozycjonistów z Solidarności, badylarzy, prywaciarzy itd - cały... przekrój z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
Nie uszkodziło mnie to intelektualnie.
W LO - przekrój ten sam + cinkciarze, młodzi mafiosi, bananowa
Chodziłem do zbiorczej szkoły gminnej: dzieci farmerów z PGR-u, inteligentów z PRL-u, czynowników z PZPR-u, opozycjonistów z Solidarności, badylarzy, prywaciarzy itd - cały... przekrój z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych.
Nie uszkodziło mnie to intelektualnie.
W LO - przekrój ten sam + cinkciarze, młodzi mafiosi, bananowa młodzież "nowej elity" - jak to na przełomie lat 80/90-tych...
Też dałem radę.
Potem studia - tu było już nieco "równiej"... ale zasadniczo podobnie.
Jestem samodzielny, samowystarczalny dobrze mi się żyje, umiem zarobić pieniądze, mam przyjaciół z każdej szkoły...

Konkluzja: - jak człowiek ma olej w głowie i rodziców, którzy trzymają go za mordę, żeby się uczył, oraz sponsorują edukację to żaden, nawet najgorszy system go nie zmarnuje.

Bo to nie zależy TYLKO od systemu edukacyjnego... Zależy to GŁÓWNIE od edukowanego i jego rodziców... "System" nie zastępuje wychowania. Od niego zależy tylko czy rodzice muszą bardziej czy nieco mniej zajmować się swoimi dziećmi.

A więc - bez histerii, dawaliśmy radę i damy radę.
~ratzinger
wyjątek potwierdza regułę

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki