REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Wanda Traczyk-Stawska nie żyje. Bohaterka Powstania Warszawskiego miała 99 lat

2026-08-19 06:02, akt.2026-08-19 08:29
publikacja
2026-08-19 06:02
aktualizacja
2026-08-19 08:29
Dodaj Bankier.pl w Google

Wiceminister kultury Maciej Wróbel poinformował, że we wtorek zmarła uczestniczka Powstania Warszawskiego, Wanda Traczyk-Stawska; miała 99 lat.

fot. Adrian Grycuk / / Wikimedia Commons

„Odeszła Bohaterka wielu pokoleń. Pani Wanda Traczyk-Stawska »Pączek«. Żołnierka Powstania Warszawskiego. Autorytet. Zabierała głos w ważnych sprawach, sprzeciwiała się mowie nienawiści i zwykłym nikczemnikom. Chciała dla nas silnej i bezpiecznej Polski w Europie. Dziękujemy Pani Wando! Cześć Jej pamięci” – napisał Wróbel na platformie X.

Wpis z informacją o śmierci Traczyk-Stawskiej zamieścił też europoseł KO Michał Szczerba: „Odeszła Bohaterka. Pani Wanda Traczyk-Stawska »Pączek«. Żołnierka Powstania. Walczyła z bronią w ręku. Strażniczka pamięci. Warszawianka, nauczycielka, autorytet. Zawsze myślała i pracowała dla Ojczyzny. Zawsze występowała w obronie słabszych. Pragnęła silnej i bezpiecznej Polski w Europie. Dziękujemy kochana Pani Wando za wszystko”.

Wanda Traczyk-Stawska urodziła się 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie; była psycholożką, działaczką społeczną i uczestniczką Powstania Warszawskiego, w którym walczyła jako łączniczka i strzelec Szarych Szeregów oraz Armii Krajowej pod pseudonimami „Atma” i „Pączek”.

Po upadku zrywu trafiła do niemieckich obozów jenieckich. Po wojnie ukończyła studia psychologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Do późnych lat 70. pracowała jako nauczycielka w szkołach specjalnych dla dzieci z niepełnosprawnościami. Angażowała się w działalność na rzecz pamięci o poległych powstańcach, kierowała Społecznym Komitetem ds. Cmentarza Powstańców Warszawy. Aktywnie uczestniczyła w życiu publicznym zabierając głos w sprawach praw człowieka, praw kobiet oraz demokratycznych wartości.

Scammingout

Trzaskowski o Traczyk-Stawskiej: Warszawa straciła kogoś wyjątkowego

Warszawa straciła kogoś wyjątkowego. Bohaterkę, żołnierkę Powstania Warszawskiego, Honorową Obywatelkę Miasta - napisał w środę prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wspominając zmarłą Wandę-Traczyk-Stawską. Każda rozmowa z Panią Wandą była lekcją o tym, co naprawdę ważne - dodał.

W środę zmarłą wspominają m.in. politycy. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski napisał na Facebooku: „Odeszła Pani Wanda. Trudno w to uwierzyć”.

Podkreślił, że „Warszawa straciła kogoś wyjątkowego - Bohaterkę, żołnierkę Powstania Warszawskiego, Honorową Obywatelkę Miasta”, ale przede wszystkim - „nauczycielkę, która przez całe życie uczyła nas tego, co najważniejsze: odwagi, godności i odpowiedzialności za drugiego człowieka”.

Trzaskowski dodał, że „każda rozmowa z Panią Wandą była lekcją o tym, co naprawdę ważne”. Zaznaczył, że „mało jest ludzi, którzy zostawiają po sobie tak wiele”, a „Pani Wanda Traczyk-Stawska była jednym z nich”.

„Dziękujemy za każdą chwilę, za każde spotkanie, za mądrość i energię. Za to, że do ostatnich chwil była Pani z nami - swoim przesłaniem, swoją postawą, swoim sercem. Bardzo nam będzie brakowało Pani głosu. Ale wartości, których nas Pani uczyła, zostają z nami i to jest najpiękniejsza lekcja. Dziękuję Pani za wszystko. Warszawa pamięta” - podkreślił.

Zmarłą wspominają w serwisach społecznościowych także członkowie rządu.

„Odeszła Pani Wanda Traczyk-Stawska. Uczestniczka Powstania Warszawskiego, wspaniała nauczyciela pokoleń Polaków. Kobieta bohaterska i niezłomna. Cześć jej pamięci!” – napisał na X minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił, że to „niezwykle smutna wiadomość”. Dodał, że Traczyk-Stawska to „osoba o nieposzlakowanym życiorysie”. „Wzór dla pokoleń Polaków. Moralny autorytet. Niech spoczywa w pokoju!” - napisał.

Wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer podkreśliła, że Wanda Traczyk-Stawska była również nauczycielką. „Mądra i odważna osoba. Dla niej patriotyzm to była bohaterska walka z bronią za Polskę, ale też codzienna odpowiedzialność za innych i troska o wspólnotę” - napisała.

Jak dodała, „odeszła jedna z tych osób, których warto było słuchać”.

Kim była Wanda Traczyk-Stawska

Odeszła bohaterka Powstania Warszawskiego Wanda Traczyk-Stawska. - Przesadna odwaga kończy się źle. Ale reagować na zło może i powinien każdy na miarę swoich sił - tak określiła swoje credo w jednym z wywiadów.

Wanda Traczyk (drugi człon nazwiska przybrała po ślubie z Wacławem Tadeuszem Stawskim) urodziła się 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie. W dzieciństwie z rodzicami (ojciec – były legionista był robotnikiem), kilka razy przenosiła się z miejsca na miejsce. Rodzina mieszkała kolejno na Czerniakowie, Bródnie i we Włochach, a tuż przed wybuchem wojny przeniosła się na Mokotów. Tam, we wrześniu 1939 r. była świadkiem, jak od kuli wystrzelonej przez niemieckiego żołnierza zginęło niemowlę, a trzymająca je w rękach matka - ciężko ranna.

Opowiadała o tym zdarzeniu – jako przełomowym w jej życiu – w rozmowie z Michałem Wójcikiem (książka „Błyskawica. Historia Wandy Traczyk Stawskiej” ukazała się nakładem wydawnictwa WAB w 2022 r.).„Wie pan, co ja sobie wtedy pomyślałam? Że już muszę być dorosła. Teraz, natychmiast. Nie mogę być dalej, nie wolno mi. Muszę być żołnierzem. Nie pozwolę, żeby ktoś strzelał do niemowlaka”.

Wyznała, że to w tamtym momencie znienawidziła Niemców.

„Gdyby Niemcy nie zachowywali się tak okrutnie już od pierwszego dnia okupacji, to być może wszyscy nie weszlibyśmy do konspiracji. Ale w sytuacji, gdy stali się bezwzględni, zaczęli mordować bez żadnych hamulców – nie było innego wyjścia. (…) To jest właśnie tajemnica polskiego podziemia, a potem Powstania Warszawskiego. O tym się nie mówi. Ale to wtedy, we wrześniu, zapadła decyzja o powstaniu” – wyjaśniła.

W 1942 r. włączyła się w działania Szarych Szeregów – malowała na murach i skrzynkach pocztowych symbole Polski Walczącej. Kolportowała też podziemne ulotki – czasami ukrywając je pod „gadzinowym” „Nowym Kurierem Warszawskim”.

Na przyspieszone dorastanie wpłynęły tragedie osobiste: od początku 1942 r. po śmierci matki musiała się zacząć opiekować rodzeństwem. 16 września 1944 r. w powstaniu zginął jej brat.

Do jej konspiracyjnych zadań należało również doręczanie wydanych w imieniu Polskiego Państwa Podziemnego wyroków śmierci – szmalcownikom i konfidentom. Ryzyko było olbrzymie, bo musiała je wręczyć bezpośrednio adresatowi. Nigdy jednak w trakcie takich akcji nie została zatrzymana.

Wspominała, że Niemców zapewne w błąd wprowadzał jej wygląd: dziecięcy uśmiech i warkocze. „Do dziś się zastanawiam, dlaczego okupanci mieli do nich taką słabość. Dzięki warkoczykom czułam się na ulicy pewniej. Żandarmi mnie nie zatrzymywali, żołnierze pomagali znaleźć drogę, oficerowie byli mili. Jakby miękli na ich widok, a ja – przyznaję – kokietowałam. Uśmiech i warkocze, to na nich działało” – opowiadała w książce Michała Wójcika.

Przyznała, że się bała, a po latach ma żal do rozkazodawców, że ją i inne dzieci wysyłane do takich akcji narażały na ryzyko. „Ten strach, paniczny strach potwierdzą też inni. Bałam się, bo nie wiedziałam, ile bólu mogę wytrzymać w razie złapania przez Gestapo. (…) Z drugiej strony wiem, że ta robota miała sens. Bo może ten szmalcownik, po przeczytaniu wyroku oprzytomniał? Zrezygnował i wycofał się z branży?” – opowiadała.

W powstaniu została łączniczką i strzelcem. Przed godziną „W” ojciec, który – jak się okazało – też był zaangażowany w działalność konspiracyjną, dał jej swojego legionowego orzełka i obciął warkocze. Wyjaśnił, że będą jej tylko przeszkadzały.

Została żołnierzem Oddziału Osłonowego Wojskowych Zakładów Wydawniczych. Walczyła w Śródmieściu (m.in. w rejonie Marszałkowskiej, Brackiej i Chmielnej) oraz na Powiślu. Brała również w ciężkich walkach o kościół Świętego Krzyża i komendę policji. Zapamiętała zarówno takich dowódców, którzy doprowadzili do niepotrzebnych strat w swoich szeregach, jak i takich, którzy szanowali życie żołnierzy. Wspominała też Ślązaka – żołnierza Wehrmachtu - który przyłączył się do powstańców. Dzięki jego doświadczeniu (przed przymusowym wcieleniem do niemieckiego wojska dosłużył się stopnia plutonowego w polskim), oddział Traczyk-Stawskiej wiele razy wychodził z opresji.

O powstańczych przeżyciach mówiła też w dwóch rozmowach nagranych przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Podkreślała bohaterstwo sanitariuszek, które często ginęły próbując ratować innych. „I one biegły, żeby tych swoich chłopców ratować, żeby ich opatrzyć, żeby się czołgać do nich. Ubrane w białe fartuchy, w opaski, biegły jedna po drugiej i dostawały. (…) I byłam wściekła na te sanitariuszki później, bo one, jak byli ranni i Niemcy, i Polacy, to opatrywały nie według tego, kto Polak, a kto Niemiec, tylko kto ciężej ranny”.

W tej samej rozmowie wspominała dramatyczne chwile z 6 września 1944. Powstańcy przedzierali się wówczas z ulicy Foksal na Chmielną, ale ponieważ Niemcy rozbili już stojącą w poprzek Nowego Światu barykadę, musieli się czołgać. Czołgała się, że swoim małym dzieckiem, także żona jednego z powstańców. „To dziecko miało chyba cztery miesiące i ona czołgając się, musiała to dziecko przywiązać na pielusze. Były miejsca, gdzie było bardzo dużo gruzu, to dziecko by uderzało o ten gruz, to ona, jak wilczyca, trzymała to dziecko w zębach i czołgała się” – opowiadała Traczyk-Stawska.

W połowie września została ranna, ale aż do kapitulacji brała udział w walkach. Ostatnie miesiące wojny spędziła w niemieckiej niewoli – początkowo w Stalagu Lamsdorf (dzisiaj Łambinowice), a potem m.in. w Zeithain (w Saksonii), a następnie Oberlangen. Tam doczekała wolności – 12 kwietnia 1945 r. obóz został wyzwolony przez żołnierzy 1. Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka).

Po zakończeniu wojny została wysłana do szkoły, najpierw do Włoch, a potem w Palestynie. Tam zrobiła małą maturę i podjęła naukę w liceum pedagogicznym. W 1947 r. zdecydowała się jednak wrócić do Polski. Studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim i dostała pracę w szkole dla upośledzonych umysłowo. To tam poznała swojego przyszłego męża, który był jednym z nauczycieli w tej placówce. Córka i syn Wandy Traczyk-Stawskiej zostali muzykami, oboje jeszcze w czasach PRL-u wyemigrowali.

Ona sama zaangażowała się w ratowanie pamięci o poległych powstańcach, szczególnie tych pochowanych w zbiorowej mogile na wolskim cmentarzu. „Bo to jest sprawa najważniejsza, dlatego, że ja uważam, że każdy z nas, kto przeżył Powstanie to już ma swoją nagrodę, przez to, że ma dzieci, ma wnuczęta, ma życie, które poznał, zasmakował. A oni, ci co polegli, to właściwie zazwyczaj byli na początku tego życia, nawet nie znali jego wartości, i że leżą tam bezimiennie to jest krzywda straszliwa wyrządzona im przez Niemców, bo zabili tych chłopców i dziewczęta, i przez PRL, który odebrał im tożsamość i pamięć po nich” – wyjaśniała w rozmowie dla Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego.

Od października 1948 do 1972 roku pracowała w Szkole Specjalnej nr 6 na Pradze-Północ, przez wiele lat pracowała też jako nauczycielka w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 3 przy ul. Ząbkowskiej. Była współinicjatorką ustanowienia przez Sejm w 2015 roku Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy przypadającego na 2 października oraz inicjatorką budowy Izby Pamięci w parku Powstańców Warszawy.

Na początku stanu wojennego wspierała działaczy „Solidarności”. W jej domu ukrywał się Zbigniew Janas, bywali u niej też Helena Łuczywo i Henryk Wujec.

Głośno zrobiło się o niej w maju 2018 r., gdy w kuluarach Sejmu protest urządzili rodzice niepełnosprawnych (także tych już dorosłych) dzieci. Wanda Traczyk-Stawska chciała się z nimi spotkać, ale Kancelaria Sejmu odmówiła jej wydania przepustki.

W 2020 r. wsparła protest kobiet przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który oznaczał de facto zaostrzenie przepisów aborcyjnych.

„Być przyzwoitym i nic nie robić to za mało. Bo brak reakcji to przyzwolenie na zło” – mówiła w rozmowie z Michałem Wójcikiem.

Zaangażowała się w obronę demokracji. „Gdy słyszę, jak sympatycy faszyzmu mówią, że coś jest dobre dla kraju czy państwa, to ja już wiem, że to fałsz. Bo za tym nie ma drugiego człowieka. Działanie ma być dobre dla konkretnego człowieka. Nie dla Polski czy Boga czy w imię Boga. Polska to ludzie, a nie plakaty z pięknymi hasłami. Apeluję o działanie, bo zło przyspieszyło. Faszyści jeszcze niedawno żyli w ukryciu. Potem wyszli na ulice, bo pojawiło się przyzwolenie władz. A teraz są już w sejmie. Są w kościołach, nazywają się ich obrońcami. Są nawet w kościele Świętego Krzyża, który zdobyliśmy. My tego kościoła (…) nie zdobyliśmy dla nich! Absolutnie nie! Gdybym mogła, to ja bym o niego dalej walczyła” – podkreślała w tym samym wywiadzie.

Jeszcze bardziej znana stała się po 10 października 2021 r. Tego dnia na Placu Zamkowym w Warszawie odbył się z udziałem wielu tysięcy osób proeuropejski wiec pod hasłem „My zostajeMY w UE”. Tuż obok, korzystając z nagłośnienia, wystąpienia kolejnych mówców zagłuszał Robert Bąkiewicz. Robił tak też w trakcie przemówienia Wandy Traczyk-Stawskiej, aż ta w kategoryczny sposób zaprotestowała: „Milcz, głupi chłopie. Milcz, milcz, milcz, milcz, chamie skończony. Milcz, bo ja jestem żołnierzem, który pamięta, jak krew się lała, jak moi koledzy ginęli, ja tu po to jestem, żeby wołać w ich imieniu”.

Podczas uroczystości z okazji 80. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zaapelowała o polsko-niemieckie pojednanie. Jak zaznaczyła, jest ono szczególnie potrzebne w obliczu zagrożenia ze strony Rosji. „Myślę, że przyszedł czas, żeby sobie nawzajem wybaczyć, jak to między sąsiadami. Bądźmy dobrymi sąsiadami. Razem mamy siłę, żeby powstrzymać Rosję” – mówiła.

„Niech pan na mnie popatrzy. Jestem mała, niska, wydawać by się mogło – słaba. Ale to tylko pozory. Każdy jest silny, jeśli tak uzna. Nie można się rzucać z motyką na słońce. Przesadna odwaga kończy się źle. Ale reagować na zło może i powinien każdy na miarę swoich sił” – streściła swoje credo w wywiadzie Michałem Wójcikiem. (PAP)

Józef Krzyk

jkrz/ aszw/ dki/

Źródło:PAP
Tematy
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.
Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią – sierpień 2026 r.

Komentarze (10)

dodaj komentarz
to_i_owo
Wanda Traczyk-Stawska regularnie brała udział i przemawiała na wiecach organizowanych przez Komitet Obrony Demokracji (KOD) oraz środowiska związane z Platformą Obywatelską

Mi to wystarczy na temat jej "patriotyzmu"
to_i_owo
Z drugiej strony, jakie miała poglądy kiedy było powstanie, czyli ponad 80 lat temu...

Nikt nie wie
Może wtedy była patriotką

Ciężko zestawić poglądy 18 letniej dziewczyny z mocno ponad 90 letnią staruszką
darius19
byla bat na "patriotow'... z PiS i reszty nawiedzonych
bison_bonassus
Widzę, że lepszy sort już ustawia się do zakrzykiwania, chyba poczuli, że tym razem pójdzie im łatwiej.
chlopekroztropek
Czyli gdy wybuchło powstanie miała 17 lat. A co ciekawe, to wielu kilka lat młodszych od niej pobiera dodatek kombatancki, bo pamiętają, że "walczyli". Poczołgała się trochę po gruzach, ot co. Zaraz po wojnie pojechała na zachód, później wróciła, ale jej dzieci jak dorosły wyjechały z Polski na stałe, bo im tak patriotyczne Czyli gdy wybuchło powstanie miała 17 lat. A co ciekawe, to wielu kilka lat młodszych od niej pobiera dodatek kombatancki, bo pamiętają, że "walczyli". Poczołgała się trochę po gruzach, ot co. Zaraz po wojnie pojechała na zachód, później wróciła, ale jej dzieci jak dorosły wyjechały z Polski na stałe, bo im tak patriotyczne wartości wpoiła.
to_i_owo
Co, oprócz KODerstów ukarane też wspierała?
pozhoga
Tak, ,,żołnierka” - czy sama i sobie też tak mówiła? Eeeech.
to_i_owo
Jak by awansowała była by oficerka jak te buty... albo pani oficera... jak ministerki z Lewicy
trollmaster2
Bycie powstańcem nie daje monopolu na prawdę a wiek robi z umysłem straszne rzeczy.

Powiązane: Warszawa

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki