REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

KNF namiesza w hipotekach? Efektem może być mniejsza zdolność i droższy kredyt

2024-07-16 08:50
publikacja
2024-07-16 08:50
Dodaj Bankier.pl w Google

Komisja Nadzoru Finansowego szykuje zmiany odnośnie do kredytów hipotecznych. Zdaniem bankowców wygenerują one olbrzymie koszty i zapewne poniosą je kredytobiorcy. O co konkretnie chodzi?

KNF namiesza w hipotekach? Efektem może być mniejsza zdolność i droższy kredyt
KNF namiesza w hipotekach? Efektem może być mniejsza zdolność i droższy kredyt
fot. Gorloff-KV / / Shutterstock

Komisja Nadzoru Finansowego ma za zadanie m.in. dbać o prawidłowe funkcjonowanie rynku finansowego, jego stabilność, bezpieczeństwo oraz przejrzystość. Dlatego też wydaje szereg rekomendacji dla sektora. Jeden z ostatnich pomysłów nie spodobał się bankowcom.

Stop finansowania długoterminowych hipotek poprzez krótkoterminowe depozyty klientów

Chodzi o rekomendację WFD dotyczącą Wskaźnika Długoterminowego Finansowania, która została skierowana do konsultacji pod koniec kwietnia. Te zakończyły się w czerwcu, a głos miały zabrać Ministerstwo Finansów, Narodowy Bank Polski, Bankowy Funduszu Gwarancyjny, Związek Banków Polskich, Krajowy Związek Banków Spółdzielczych oraz wybrane firmy audytorskie. Niestety KNF nie publikuje opinii tych instytucji. Jednak jak informuje Wyborcza.biz, przeciwni nowej rekomendacji KNF są bankowcy.

KNF chce, aby długoterminowe kredyty mieszkaniowe nie były finansowane wyłącznie poprzez krótkoterminowe depozyty klientów. Ma to związek z coraz większym udziałem nowych kredytów hipotecznych z okresowo stałym oprocentowaniem. Udzielanie takich kredytów wiąże się bowiem z wysoką ekspozycją banków na ryzyko stopy procentowej. W ten sposób KNF chce ograniczać swobodę biznesu w imię ochrony stabilności systemu - czytamy.

- Pojawienie się np. negatywnej informacji dotyczącej dowolnego banku, rynków finansowych czy związanej z wydarzeniem politycznym lub gospodarczym (nawet niekoniecznie prawdziwej a będącej tzw. fake-news’em) może spowodować nagły odpływ depozytów (nawet tych uznawanych w warunkach normalnych za najbardziej stabilne), którego bank może nie być w stanie zatrzymać poprzez podniesienie ich oprocentowania - tłumaczy Wyborcza.biz Jacek Barszczewski, rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego.

Europa kupi listy zastawne polskich banków?

Zgodnie z projektem rekomendacji WFD na dzień odniesienia 31 grudnia 2025 r. banki miałyby utrzymywać wskaźnik WFD na poziomie co najmniej 40 proc., zaś w kolejnym roku poziom ten wzrósłby do co najmniej 50 proc. Rozwiązaniem problemu miałaby być emisja listów zastawnych, jednak zdaniem bankowców zyskają jedynie nabywcy instrumentów dłużnych emitowanych w dużej, czyli duże europejskie fundusze inwestycyjne.

Wakacje na giełdzie

Sektor bankowy szacuje, że popyt na krajowym rynku listów zastawnych to maksymalnie 4 mld zł w rocznie. Z kolei potrzeby sektora bankowego byłyby w tej sytuacji znacznie większe i mogłyby wynieść nawet 180 mld zł do 2029 roku i 647 mld zł łącznie w latach 2024-2033. W tym samym czasie można spodziewać się, że krajowe instytucje kupią listy zastawne banków maksymalnie za 40 mld zł.

- Prawdopodobnie część emisji obejmą wzajemnie polskie banki, co grozi wzrostem ryzyka wzajemnego zakażenia banków w przypadku ewentualnych trudności jednego banku. Pozostała część emisji listów zastawnych będzie musiała trafić na rynki zagraniczne, co znacząco zwiększy koszty pozyskania takiego finansowania oraz wystawi banki na większe ryzyko walutowe. Koszty emisji listów zastawnych na tak olbrzymią skalę na europejskich rynkach w perspektywie 2029 r. obniżą marżę odsetkową banków o ponad 40 punktów bazowych, zyski o ok. 13 proc. - podaje Wyborcza. biz.

Dlaczego dopiero teraz?

Jak już wcześniej tłumaczył przewodniczący KNF Jacek Jastrzębski, do ok. 2019 r. kredyty hipoteczne w Polsce, jako jednym z nielicznych krajów w Unii Europejskiej, były w zasadzie oparte na stopie zmiennej. Kredytobiorcy korzystali na tym, bo stopy spadały, nikt nie był zainteresowany stałym oprocentowaniem - odnotowano.

- Skutkiem było to, że ryzyko zmiany stopy procentowej było po stronie klientów i ten model z wielu względów się utrwalił. Jedną z przyczyn było to, że od końca lat 90. do 2020 r. mieliśmy do czynienia w zasadzie z obniżaniem stóp procentowych, co powodowało, że ryzyko związane ze stopą procentową było w zasadzie nieodczuwalne. Z punktu widzenia banków to też był model wygodny - przypomina Wyborcza.biz.

Popularność hipotek ze stałym oprocentowaniem wzrosła w ostatnich latach w wyniku serii podwyżek stóp procentowych. Wyborcza wylicza, że czwartym kwartale 2023 r. kredyty ze stałym oprocentowaniem stanowiły ponad 80 proc. sprzedaży. Dla porównania, w 2021 r., gdy stopy procentowe były rekordowo niskie, kredyty ze stałą stopą odpowiadały za 5 proc. nowej sprzedaży. Warto jednak przypomnieć, że za ponad połowę wniosków w IV kw. 2023 roku odpowiadał "Bezpieczny kredyt 2 proc." ze stałą stopą oprocentowania na okres 10 lat.

- Mniej kredytobiorców będzie miało zdolność aby wziąć kredyt, a nawet jeżeli już go dostanie, może nie uzyskać go w oczekiwanej wysokości. Ci szczęśliwcy, którzy kredyt dostaną, z pewnością zapłacą więcej - mówi rozmówca Wyborcza.biz.

Oprac. JM

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Kupuj, trzymaj, sprzedaj. Oto rekomendacje dla akcji z GPW
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (10)

dodaj komentarz
deagle
no i dlaczego to własna waluta jest potrzebna, gdy tak łatwo można przejąć całą gospodarkę za pół miliarda? ili o co tam chodzi z tymi listami zastawczymi?
deagle
za pół triliona, ale co to zmienia
deagle
czyli za wydrukowane w US papierki z ostatnich lat starczy przekupić bankowość Polski 70 razy. Jakoś tanio, nie?
deagle
Chodzi o popularizacji "covered bonds" które za 30 lat od powrotu tak i zostały na marginesie.

Unijne regulacji https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?uri=CELEX%3A02019L2162-20240109 omijają pytania walutnych ryzyko i rozpodziału geograficznego wśród kredytórów.

W ciągu 10 lat, 100-krotnie(!) powiększyć
Chodzi o popularizacji "covered bonds" które za 30 lat od powrotu tak i zostały na marginesie.

Unijne regulacji https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?uri=CELEX%3A02019L2162-20240109 omijają pytania walutnych ryzyko i rozpodziału geograficznego wśród kredytórów.

W ciągu 10 lat, 100-krotnie(!) powiększyć obrót tych listów, przy czym Polskie instytucje - maksymalnie 7% od całej kwoty 640+ mld... Na mnie brzmi to jak przejęcie systemu bankowego, i zdrada stanu.

Dla porównania, Szwajcaria w ogóle zabrania kupować je "listy zastawczy" obcemu kapitału (a chyba mają troche lepszą walutę od Złotego, ktorą bronić przed euro i dolarem ma znacznie mniej sensu) https://compare.coveredbondlabel.com/compare/table
inwestor.pl
Nowe wytyczne - wkład własny 150% jako ochrona przed spadkiem wartości po bańce, a do tego kredyt na 100% wartości nieruchomości na 30 lat oprocentowany na jedyne 9,99%.
lukaszslask
Wy w koncu wprowadzcie 20% wklad wlasny i to w gotowce,nie,ze Babci kawalerka idzie pod zastaw,dzialeczka Cioci Rodzicow itp
Jak ktos nie potrafi odlozyc 20% w gotowce to pozniej bedzie miec problem z 30 letnia splata kredytu….
eliza0000
Tak powinno byc. Tyle ze zaraz ktos wyskoczy z tekstem "mieszkanie prawem nie towarem". Zreszta przerabialismy to juz w przypadku CHF, gdy mialy byc ograniczenia, to z mownicy sejmowej wybrancy narodu prawili swoje madrosci o ograniczaniu prawa do zakupu mieszkan
po_co
Każdy kto zarabia średnią krajową powinien być w stanie odłożyć na własne M w okresie 5 lat, przeznaczając na ten cel do 30% swojej wypłaty.
Odstępstwo od tej reguły samo w sobie tworzy niebezpieczne sytuacje, nie żadne 10%, 20% czy inne stawki.

Każdy kto pracuje i osiąga średni dochód, powinien być w stanie bez problemu
Każdy kto zarabia średnią krajową powinien być w stanie odłożyć na własne M w okresie 5 lat, przeznaczając na ten cel do 30% swojej wypłaty.
Odstępstwo od tej reguły samo w sobie tworzy niebezpieczne sytuacje, nie żadne 10%, 20% czy inne stawki.

Każdy kto pracuje i osiąga średni dochód, powinien być w stanie bez problemu zaoszczędzić na swoje mieszkanie.

Dlaczego 5 lat? Bo jak kończysz studia, technikum czy zawodówkę, które niestety nabrały złej sławy zupełnie bezpodstawnie, to mniej więcej tyle czasu zajmuje ułożenie sobie życia.
I ja rozumiem, że teraz jest moda na 700 płci, na bycie koniem czy na inne fanaberie - zgoda, ten świat jest ogromny, znajdzie się miejsce dla ludzi z problemami psychicznymi.

Niemniej zdrowy na ciele i umyśle człowiek, mniej więcej w 5 lat po podjęciu pracy układa sobie życie prywatne, oddziela się od rodziców i zaczyna żyć własnym życiem.
Ten czas powinien pozwolić mu na zdobycie kapitału.

Oczywiście nie każdy w tym okresie osiągnie średnią krajową, nie każdy też osiągnie ją przez całe swoje życie zawodowe ale mieszkanie wcale nie musi być przywilejem, powinno natomiast być w zasięgu każdego kto dostarcza pracę wycenianą na poziomie średniej.

Tymczasem w Polsce, ale i dalej w Europie zachodniej, mieszkania za gotówkę są w zasięgu 1-5% pracujących, którzy są w stanie na to mieszkanie odłożyć. I to jest chore!
samsza
Jeżeli ludzie masowo wybiorą kasę z banku, będzie musiało boleć.
To właściciel banku ma podjąć decyzję, czy i jak rusza na ratunek.
To nie jest stabilność systemu, a stabilność jednej firmy...
:)
eliza0000
I podejmie decyzje " a co mnie to..." Kto straci wiecej, wlasciciel czy klienci (ew. BFG)?

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki