Wycofując amerykańskie wojska z Iraku, prezydent USA Donald Trump oddaje kluczowe państwo arabskie Iranowi – ocenia w czwartek dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Podkreśla przy tym, że zagrożenie ze strony Państwa Islamskiego (IS) nie minęło, bo dżihadystyczna organizacja została „osłabiona, ale nie pokonana”.


„FAZ” ocenia, że po wycofaniu się USA z Iraku „perspektywy kraju są niepewne”, jako przyczynę podając „utrzymujące się w nim podziały wyznaniowe i etniczne”. Państwo Islamskie „jest osłabione, ale nie zostało pokonane” - podkreśla.
„Przede wszystkim jednak nie wiadomo, co stanie się teraz z szyickimi milicjami, które dotąd nie zostały rozwiązane. Stanowią one narzędzie wpływu Iranu, władze w Teheranie wykorzystują je w wojnie z USA do ataków na amerykańskie pozycje w całym regionie” - komentuje niemiecka gazeta.
Tymczasem Trump w Iranie „kontynuuje tradycję nieprzemyślanych interwencji na Bliskim Wschodzie, które w znacznym stopniu przyczyniły się do nadmiernego zaangażowania militarnego i politycznego tego światowego mocarstwa”.
„Znów ujawnia się strategiczna krótkowzroczność Trumpa. Oddaje on kluczowe państwo arabskie w ręce Irańczyków i zostawia Arabię Saudyjską samą w walce z (proirańskimi rebeliantami w Jemenie) Huti. Uważa to za politykę siły. Przeciwnicy Ameryki nie będą jednak postrzegać tego w ten sposób” - podsumowuje „FAZ”.

Pentagon poinformował w środę, że Irak opuścili ostatni żołnierze USA uczestniczący w operacji Inherent Resolve, wymierzonej w IS. Amerykańska obecność wojskowa w Iraku rozpoczęła się od inwazji w 2003 roku, której celem było obalenie dyktatora Saddama Husajna. Siły USA okupowały kraj, ustanowiły rząd zdominowany przez szyitów, po czym wycofały się pod koniec 2011 roku. Niespełna trzy lata później wróciły na prośbę rządu w Bagdadzie, by wesprzeć siły irackie w walce z IS. Wyjście amerykańskich wojsk z Iraku zostało uzgodnione w 2024 roku za kadencji prezydenta Joe Bidena.
W ostatnich miesiącach misji w Iraku stacjonowało ok. 2,5 tys. amerykańskich żołnierzy, głównie w rejonie kurdyjskiego miasta Irbil oraz Bagdadu. W szczytowym momencie w 2007 roku w Iraku rozmieszczonych było ponad 170 tys. żołnierzy USA. W ciągu ponad dwóch dekad obecności wojskowej USA w Iraku zginęło tam ok. 4,5 tys. Amerykanów.
Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ akl/





























































