Nawet 1,1 mln zł kredytu może otrzymać bezdzietne małżeństwo z Warszawy osiągające łączne dochody 10 tys. zł brutto. W raporcie o sytuacji banków Komisja Nadzoru Finansowego przestrzega przed zbyt luźnym podejściem do badania zdolności kredytowej.


KNF opublikował kolejną edycję raportu o kondycji banków w Polsce. W aneksie do dokumentu regulator zaprezentował szczegółowe omówienie rynku kredytów mieszkaniowych. Wiele uwagi poświęcono w nim praktykom kredytodawców, które mogą generować dodatkowe ryzyko. Analitycy zaliczyli do nich przyjmowanie zbyt niskich kosztów utrzymania, optymistyczne podejście do niebezpieczeństwa wzrostu stopy procentowej oraz wydłużanie okresu spłaty poza czas aktywności zawodowej kredytobiorcy.
950 zł wystarczy na przeżycie w stolicy?
Autorzy raportu zwracają uwagę na fakt, że banki gotowe są przyjmować zaniżone koszty utrzymania jako podstawę do obliczania zdolności kredytowej potencjalnych klientów. W przeprowadzonej przez KNF ankiecie zapytano 24 banki o minimalne koszty akceptowane przy analizie wniosków. Rozpiętość odpowiedzi jest zdumiewająca. Dwuosobowe gospodarstwo domowe pracowników mieszkające w Warszawie według najbardziej „liberalnej” instytucji może utrzymać się za 952 zł miesięcznie. Według połowy ankietowanych instytucji ta kwota jest zbyt niska nawet dla jednoosobowego gospodarstwa, chociaż w jego przypadku dolna granica w jednej z instytucji to 680 zł.
Wśród kredytów udzielonych w 2014 r. aż 47,6 proc. to zobowiązania, w których założono poziom kosztów utrzymania równy lub niższy minimum socjalnemu. Kolejne 29 proc. stanowią kredyty, gdzie podczas badania zdolności przyjęto kryterium na poziomie nieprzekraczającym 1,5-krotności minimum. Praktyka zaniżania tego parametru jest zatem powszechna, a eksperci KNF wskazują, że jest to niedopuszczalne zwłaszcza w przypadku długoterminowych zobowiązań na cele mieszkaniowe.
Milion na kredyt
„Konsekwencją nazbyt liberalnej polityki kredytowej połączonej z silną redukcją stóp procentowych jest nadmiernie wysoka zdolność kredytowa ‐ bardzo wysokie kwoty kredytów dostępne są dla gospodarstw domowych o przeciętnych lub niewiele wyższych od przeciętnych dochodach” piszą autorzy raportu.
Z danych zebranych przez KNF wynika, że dwuosobowa rodzina mieszkająca w Warszawie i zarabiająca łącznie 10 tys. zł brutto miesięcznie może otrzymać od 0,5 do 1,1 mln zł kredytu. Analitycy wskazują, że wartości te znacznie przekraczają limity sugerowane w niektórych krajach. Np. Bank Anglii rekomenduje, aby maksymalna kwota kredytu sięgała 4,5-krotności rocznych dochodów, a w Irlandii w tym roku wprowadzono zalecenie ustalające pułap na poziomie 3,5-krotności rocznych dochodów. Stosując w Polsce tego rodzaju ograniczenia dla podanego przykładu uzyskalibyśmy odpowiednio kwoty 540 tys. zł i 420 tys. zł.
Co czwarty kredyt będzie spłacany na emeryturze?
Ekspertów KNF niepokoi także skłonność banków do nadmiernego wydłużania okresu spłaty. Wśród kredytów udzielonych w 2014 r. jedną czwartą stanowiły zobowiązania, w których ostateczny termin spłaty przypada na okres po osiągnięciu przez kredytobiorcę wieku emerytalnego.
W portfelach banków takie przypadki stanowią jeszcze większą część. To łącznie 517 tys. kredytów o wartości 120 mld zł. Zdaniem autorów raportu stawia to pod znakiem zapytania przyszłą jakość zobowiązań oraz rzetelność oceny sytuacji finansowej kredytobiorców dokonywanej przez banki.

































































