Polski system socjalny lepszy od hiszpańskiego i greckiego – wynika z rankingu Bertelsmann Stiftung. Przyjmuje się, że im lepsza ochrona socjalna tym lepiej. Do oceny jakości usług służy Social Justice Index. Zgodnie z nim, Polska zajmuje 16. pozycję w Unii Europejskiej pod względem ochrony i zabezpieczenia socjalnego.


Polska awansowała w rankingu Social Justice in EU. W 2008 roku zajmowaliśmy odległą 24. pozycję. Obecnie jesteśmy na 16. miejscu w UE. Autorzy raportu podkreślają, że tylko w trzech krajach UE dokonano poprawy – w Polsce, Niemczech i Luksemburgu. Znaczne spadki odnotowano m.in. w Grecji i Hiszpanii. Głównie ze względu na duże cięcia budżetowe, które w największym stopniu dotknęły najbiedniejszych w tych krajach. Wielkim problemem jest stopa bezrobocia młodych przekraczająca 50%, która mocno wpłynęła na „wykluczenie na rynku pracy”. W Polsce, pod względem statystycznym, bezrobocie jest niższe od europejskiej średniej.
Jesteśmy poniżej unijnej średniej, ale z rankingu prowadzonego przez Bertelsmann Stiftung wynika, że pod względem „sprawiedliwości socjalnej” wypadamy lepiej niż Hiszpanie, Włosi czy Irlandczycy. Ostatnie miejsce w rankingu zajęła Grecja. Pierwsze trzy pozycje zajmują kraje nordyckie. Kolejno Szwecja, Finlandia i Dania.
Na indeks składa się wagowa ocena 6 obszarów związanych z zabezpieczeniem i ochroną socjalną, czyli przeciwdziałanie ubóstwu; dostęp do edukacji; wykluczenie z rynku pracy; spójność społeczna i przeciwdziałanie dyskryminacji, opieka zdrowotna; stosunki międzypokoleniowe. Oceny mieszczą się w skali od 1 do 9. Im wyższa wartość tym lepiej.
Biednych nie stać na auto i kolorowy telewizor
Zgodnie z przyjętą metodologią odsetek liczby osób żyjących poniżej granicy ubóstwa ustala się na podstawie mediany dochodów w danym kraju. Za biednych uznaje się tych, których zarobki są niższe niż 60% mediany oraz nie stać ich m.in. na terminowe opłacenie rachunków; ogrzanie mieszkania; jedzenie mięsa co najmniej co drugi dzień; tygodniową wycieczkę poza miejsce zamieszkania raz w roku; posiadanie samochodu i pralki; pokrycie niespodziewanego wydatku, oraz nie posiadają kolorowego telewizora. W Polsce niespodziewany wydatek do 1 tys. zł może zrujnować budżet 70% gospodarstw domowych – tak wynika z danych GUS-u.

Pod względem przeciwdziałania ubóstwu Polska wypada lepiej m.in. od Grecji, Hiszpanii, Chorwacji oraz Rumunii. Niemniej wciąż ok. 26% Polaków żyje w ubóstwie. Średnia UE to 25,4% - to wynik o 1,7 p. proc. wyższy niż w 2009 roku.
Najgorzej jest w Bułgarii, gdzie zagrożonych ubóstwem jest 49% społeczeństwa. W Grecji i Hiszpanii takim ryzykiem objętych jest odpowiednio 31% i 27%. W Polsce odsetek ten wynosi 26,7%. Najlepsza sytuacja jest u naszych południowych sąsiadów. W Czechach tylko 15,4% obywateli jest zagrożonych ubóstwem. W Niemczech i Francji odpowiednio 19,9% i 19,3%
Bieda nie wszędzie rozumiana jest tak samo ze względu na różnice w zarobkach. Człowiek otrzymujący przeciętną polską pensję w Niemczech uznany byłby za tak biednego, że państwo wypłaciłoby mu zasiłek. Holenderski biedak otrzymuje zasiłek, którego wysokość równa jest przeciętnej polskiej pensji (3964 zł brutto - 2828 zł netto).
Wyedukowani chorzy Polacy
Nasz kraj może się pochwalić w miarę równym dostępem do edukacji. Tutaj mamy ocenę wyższą od Belgów czy Austriaków. Otwarte pozostaje pytanie, czy równy dostęp do edukacji idzie w parze z jakością nauczania oraz potencjalnym sukcesem zawodowym w przyszłości. Niestety, wciąż kiepsko u nas z ochroną zdrowia. Otrzymaliśmy noty porównywalne do bułgarskich i niewiele wyższe od rumuńskich. Do konstrukcji oceny opieki zdrowotnej brało się m.in. oczekiwaną długość życia, śmiertelność noworodków, szeroko rozumianą jakość leczenia oraz stosunek kosztów do efektywności w lecznictwie. W tym wypadku jest jeszcze w Polsce sporo do nadrobienia.
Social Justice Index pozwala uszeregować poszczególne kraje w rankingu „jakości życia pod względem zabezpieczenia społecznego”. Wciąż jesteśmy poniżej średniej unijnej, ale autorzy zwracają uwagę na dużą poprawę względem 2008 roku. Niemniej, trzeba uważać, by nie wyciągnąć błędnych wniosków: po pierwsze zwracać uwagę na koszty wprowadzanych rozwiązań systemowych i czy przypadkiem zwiększanie nacisku na zabezpieczenie społeczne nie powoduje wzrostu ograniczeń w rozwoju przedsiębiorczości. W końcu nie chodzi o to, by równać do dołu tylko do góry.
Łukasz Piechowiak































































