Polskie prawo było do tej pory niezwykle surowe dla dłużników, którzy nie są w stanie o własnych siłach wydostać się z kredytowej pułapki. Mimo, że teoretycznie możliwe było ogłoszenie upadłości konsumenckiej, to warunki bankructwa skutecznie odstraszały od wyboru tej drogi. Nic zatem dziwnego, że dla niektórych ostatnim ratunkiem był wyjazd i oddłużenie za granicą.



W ciągu ostatnich dziesięciu lat do Wielkiej Brytanii wyjechała liczna rzesza Polaków. Część z nich szuka na Wyspach nie tylko lepiej płatnej pracy i życiowej stabilizacji, ale również ratunku przed kłopotami, które ściągnęli na siebie w kraju. Tzw. turystyce upadłościowej sprzyja fakt, że angielskie regulacje dotyczące osobistego bankructwa są dość łagodne, a unijne prawo pozwala uwolnić się od długów, które powstały w innym państwie.
Co roku w Anglii i Walii osobiste bankructwo ogłasza około 100 tys. osób. Niestety nie wiadomo, ile jest wśród nich obywateli Polski – urząd odpowiedzialny za nadzór nad procesami upadłościowymi nie prowadzi takich statystyk.
Bankructwo nie dla każdego
Mieszkający w Wielkiej Brytanii mają kilka dróg, by wydostać się z pułapki zadłużenia. Jedną z nich jest DRO, czyli Debt Relief Order. Procedura ta jest dostępna dla osób, których zobowiązania nie przekraczają kwoty 15 tys. funtów, a dochody znajdują się poniżej 50-funtowego minimum. Po rocznym okresie obowiązywania szeregu restrykcji można zostać zwolnionym z obowiązku spłaty zaległych płatności.
Upadłość konsumencka jest bardziej kosztowna, ale może dotyczyć większych zobowiązań. - Głównym warunkiem jaki musi spełnić osoba ubiegająca się o ogłoszenie upadłości konsumenckiej to posiadanie centrum interesów życiowych (centre of maininterests- COMI) w Wielkiej Brytanii – mówi Rafał Ptak z Kancelarii Radców Prawnych R. Ptak i Wspólnicy. - COMI to miejsce, gdzie zainteresowany pracuje, prowadzi działalność gospodarczą lub tylko mieszkacja na stałe. Przyjmuje się, że COMI nabywa się po 6 miesiącach przebywania na terytorium Wielkiej Brytanii – dodaje.Wyjątkiem jest Szkocja, gdzie przyjmuje się, że COMI można nabyć po 12 miesiącach pobytu.

Procedurę rozpoczyna złożenie odpowiedniej petycji w sądzie. W dokumentach dłużnik musi przedstawić m.in. okoliczności, które doprowadziły go do wypłacalności oraz wymienić posiadane aktywa i zobowiązania. Dodatkowo konieczne jest uiszczenie opłaty wynoszącej 705 funtów. Sąd rozpatruje sprawę i może zażądać dodatkowych wyjaśnień. Jeśli uzna to za uzasadnione, wydawany jest wyrok, a dłużnik traci większość swojego majątku (poza np. narzędziami niezbędnymi do pracy). Plan spłaty zobowiązań może przewidywać, że bankrut będzie przekazywać część swoich dochodów na rzecz wierzycieli – szczegóły zależne są jednak od kondycji finansowej upadłego. Proces kończy się umorzeniem części lub całości zobowiązań.
Czy angielskie bankructwo będzie skuteczne w Polsce?
- Ogłoszenie upadłości w Wielkiej Brytanii uwalnia od długów w Polsce, jeżeli zostały zgłoszone do postępowania upadłościowego przed sądem brytyjskim – mówi Rafał Ptak. - W praktyce jednak nie wszyscy komornicy akceptują taki stan i pomimo ogłoszenia upadłości niekiedy prowadzą egzekucję komorniczą, w takim przypadku dłużnik powinien składać powództwa przeciwegzekucyjne, które winny kończyć się jego wygraną i odzyskaniem utraconych w trakcie egzekucji środków pieniężnych.
Dość łagodne podejście brytyjskich sądów może zachęcać do wykorzystania procedury upadłości na Wyspach. Już wkrótce w życie wejdą jednak nowe regulacje, które zupełnie odmienią zasady osobistego bankructwa w Polsce. Liberalizacja przepisów może sprawić, że poszukiwanie ratunku za granicą przestanie być atrakcyjną alternatywą.
- Przepisy polskie, choć wyraźnie idą w kierunku poprawy sytuacji dłużników konsumentów, zawierają też ograniczenia np. sąd oddala wniosek o ogłoszenie upadłości, jeżeli dłużnik doprowadził do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększył jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa – komentuje Rafał Ptak z Kancelarii Radców Prawnych R. Ptak i Wspólnicy. - Nie wiadomo, jak będzie oceniane rażące niedbalstwo lub umyślne działanie upadłego przez sąd. Zastanawiającym jest także jak będzie wyliczany plan spłaty wierzycieli i jak będą oceniane ewentualne skutki opóźnienia w spłacie przez dłużników. Te wątpliwości każą twierdzić, że jeszcze w pierwszym okresie obowiązywania nowego prawa upadłościowego zainteresowanie upadłością brytyjską z pewnością będzie trwać. Co będzie później pokaże praktyka orzecznicza polskich sądów upadłościowych. Być może polskim dłużnikom przestanie opłacać się korzystanie z dobrodziejstw prawa brytyjskiego - dodaje.
Michał Kisiel































































