Jak energooszczędne mieszkanie czy dom zmniejszają wydatki

Energooszczędność powinna być brana pod uwagę przy zakupie lokalu lub domu. Okazuje się bowiem, że ta cecha lokum bardzo znacząco wpływa na późniejsze koszty jego eksploatacji.

(fot. Mariia Boiko / Shutterstock)

Mijająca dekada jest najcieplejsza w historii dotychczasowych pomiarów meteorologicznych prowadzonych na terenie Polski. Pomimo stopniowego ocieplania się klimatu wydatki związane z ogrzewaniem nadal są ważnym elementem budżetów polskich rodzin. Właśnie dlatego osoby zamierzające kupić lokal lub dom, powinny zwracać uwagę na jego energochłonność. Ta ważna cecha lokum bardzo znacząco wpływa na koszty jego późniejszej eksploatacji. O kosztach będących skutkiem wysokiej energochłonności, powinni pamiętać przede wszystkim nabywcy starszych lokali oraz domów. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl przy pomocy przykładów postanowili pokazać, jak wysokie zapotrzebowanie na energię cieplną drenuje kieszeń właściciela starszego domu.

Różnice kosztów ogrzewania bywają nawet dwudziestokrotne

Normy dotyczące energochłonności nowych domów pojawiły się w Polsce stosunkowo późno. Dopiero w 1966 r. wprowadzono pierwsze przepisy ograniczające energochłonność wznoszonych budynków mieszkalnych. Domy wybudowane przed tą datą mogą mieć bardzo dużą wartość sezonowego zapotrzebowania na ciepło grzewcze. W przypadku przykładowego domu z 1960 roku, który nie przechodził większej modernizacji, taki wskaźnik wynosi aż 350 kWh/(mkw. x rok). Jeżeli chodzi o inne domy uwzględnione w ramach analizy, to poziom ich sezonowego zapotrzebowania na ciepło wynosi:

  • dom z 1980 r. - 260 kWh/(mkw. x rok)

  • dom z 1990 r. - 200 kWh/(mkw. x rok)

  • dom z 1995 r. - 160 kWh/(mkw. x rok)

  • dom z 2005 r. - 120 kWh/(mkw. x rok)

  • dom energooszczędny z 2010 r. - 80 kWh/(mkw. x rok)

  • dom niskoenergetyczny z 2015 r. - 45 kWh/(mkw. x rok)

  • dom pasywny z 2019 r. - 15 kWh/(mkw. x rok)

Domów niskoenergetycznych i domów pasywnych nadal jest w Polsce niewiele. Tym niemniej, warto je uwzględnić w celu pokazania różnic dotyczących kosztów ogrzewania. Poniższa tabela prezentuje takie wydatki przy założeniu ogrzewanej powierzchni wynoszącej 150 mkw. oraz kosztu uzyskania 1 kWh z gazu ziemnego na poziomie 0,25 zł. Po przyjęciu takich założeń okazuje się, że ogrzanie domu energooszczędnego kosztuje 3000 zł rocznie. Analogiczny koszt w przypadku domu z 1960 r. wyniósłby 13 125 zł/rok. Dziesięcioletni koszt ogrzewania gazem starego i niemodernizowanego domu (ok. 130 000 zł) stanowiłby bardzo dużą część jego rynkowej wartości. To tłumaczy, dlaczego właściciele starszych i energochłonnych domów szukają paliw o niższym koszcie wytworzenia 1 kWh energii cieplnej niż gaz ziemny. Najlepszy przykład stanowi drewno opałowe lub węgiel o słabej jakości.

(RynekPierwotny.pl)

Podobne zróżnicowanie kosztów ogrzewania dotyczy mieszkań

Przykładowe obliczenia portalu RynekPierwotny.pl prezentują koszty ponoszone przez właściciela domu. Warto pamiętać, że energochłonnością bardzo różnią się także bloki mieszkalne. Różnice pomiędzy nowymi i najstarszymi budynkami wielorodzinnymi często są podobne jak w przypadku domów jednorodzinnych. Na niekorzyść osób posiadających mieszkania w mało ekologicznym bloku działa fakt, że nie istnieje możliwość zastosowania znacznie tańszego wariantu niż gaz ziemny lub ciepło sieciowe.

O tej kwestii powinny pamiętać przede wszystkim osoby zainteresowane zakupem mieszkania w przedwojennych kamienicach lub nieocieplonych budynkach z czasów PRL-u (m.in. blokach wielkopłytowych lub blokach z „ramy H”). Do ceny takich mieszkań trzeba doliczyć wysokie rachunki za ogrzewanie w przyszłości. Wyjątek dotyczy sytuacji, w której wiadomo o planach szybkiej termomodernizacji budynku.

Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
5 8 and-owc

Szwecki sposób oszczędzania. Myją się,kąpią na piętrze domu i wodę zużytą zbierają do zbiornika na parterze pod syfitem. Tą wodą spłukują WC (ustępy) na dole. Nie zabierają śmieci do domu. Rozpakowują kupiony towar (jedzenie) w sklepie (do swoich pojemników) i wyrzucają opakowania do koszów sklepowych. Bogatsi kąpią się w saunie i oszczędzają na siedzeniu w wannie czy pod prysznicem. Wychowani w surowych warunkach jakoś sobie radzą z naturą i brakiem pogody.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 5 grzegorzkubik

Toż po to jest globalne ocieplenie by mniej grzać. Natura postanowiła dać nam szansę na oszczędności. I nawet na rudego kota człowieka stać jak widać.

! Odpowiedz
1 23 ploosz

Poprosze jeszcze o informacje jak zoszczedzic na rachunkach za wode i śmieci - bo to teraz jest najwyzszy koszt w mieszkaniach. Spłukiwac tylko po "2" a po "1" nie oraz jak mniej płacic za smieci gdy segreguje sie je od lat?

! Odpowiedz
2 18 adam12oo

Jest lepszy tip, Jedynkę robisz do spłuczki i później tak sporządzoną mieszanką spłukujesz dwójkę.

! Odpowiedz
0 2 kmierz odpowiada adam12oo

Ty się śmiejesz, a całkiem poważnie można przeczyszczoną wodą i deszczówką zasilać rezerwuary.

! Odpowiedz
3 7 obeznany

I te roczne koszty ogrzewania trzeba jeszcze zestawić z kosztami inwestycji. Mi wyszło, że obecnie najbardziej opłacalnym jest dom niskoenergetyczny ogrzewanym prądem, głównie samodzielnie wytwarzanym przez instalację PV.

! Odpowiedz
1 3 1984

To prawda, elektryczne oporowe jest bardzo tanie w inwestycji. W dodatku jest bardzo trwałe, przeżyje nie tylko inwestora ale nawet dom. Niestety PV niekoniecznie będzie opłacalne bo warto zrobić akumulacyjne by korzystać z tanich taryf G12. Firmy energetycznie różnie rozliczają II-gą taryfę i czasami to się po prostu nie opłaca. Przy małym zapotrzebowaniu na energię do ogrzewania lepiej machnąć na PV ręką i używać nocnej w G12. Lub zrobić instalację PV tylko dla CWU, jest 2x tańsza od on grid.

Jakby nie patrzył instalowanie gazu w domu zużywajacym poniżej 10 tys kWh rocznie jest nieopłacalne. A w domach poniżej 5 tys kWh rocznie to i bardzo kosztowny błąd. Wydaje się kilkanaście tys zł by mieć droższe i gorsze ogrzewanie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 obeznany odpowiada 1984

Biorąc pod uwagę oczekiwany wzrost cen prądu w najbliższych 10-15 latach PV może się opłacać już dziś, mimo że G12 jest faktycznie bardzo atrakcyjna... ale!
Nie można dzisiaj wybudować domu niskoenergetycznego tylko na prąd z sieci, bo współczynnik pozyskania energii dla prądu z sieci wynosi 3, więc aby spełnić normy dla wskaźnika EP dom musiałby być pasywny. Na taki dom dzisiaj już się nie dostanie zezwolenia na budowę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 4 1984 odpowiada obeznany

Niestety to prawda. Unijna biurokracja jest coraz bardziej oderwana od rzeczywistości. Byle rudera opalana drewnem może spełnić normę EP, a super energooszczędny dom z elektrycznym nie. Metodą ominięcia tego problemu może być zainstalowanie kolektorów do CWU, mają najniższe EP. Moim zdaniem niezbędnym dodatkiem do domu jest kominek (szczególnie polecam piecokominki) który zabezpieczy ogrzewanie w razie braku dostaw prądu lub gazu. To też podnosi EP chociaż można go nie używać jak się nie chce.

Bez kombinowania jak za PRL już się nie da przeżyć w UE. To pokazuje kierunak w jakim zmierza Europa, niestety.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 17 bt5

Oczywiście jak wszytko w Polsce to i temat izolacyjności budynków sprowadza się do absurdu. Skutecznośc izolacji termicznej budynków nie funkcjonuje w sposób liniowy. to nie jest tak że gdy zamiast 20 cm izolacji damy 40 cm to straty ciepła ograniczymy od 50%. Nielinowa skutecznośc izolacji cieplnej działa tak że gdzy z 5 cm zwiekszymy izolację cieplną do 15 cm to ograniczamy straty ciepła o 25%, a gdy z 15 cm zwiekszymu do 20 cm to zyskamy dalsze 5% . A gdy z 20 cm zwiekszymy do 30 cm to zyskamy tylko 1 %. I tym sposobem w Polscei przedraża koszty budowy bez sensu ekonomicznego. Najdalej na północy za kregiem polarnym stawiałem domki w Aasiaat na Grenlandi i tam daje się 15 cm wełny szklanej miedzy słupki konstrukcji i to nie tylko dlatego że transport jest kosztowny ale po prostu wieksza grubośc powoduje już tylko wyobrazeniowe a nie realne oszczędności ciepła. Mam 15 cm wełny i palę w piecu suchym drewnem i okon tarasowe non stop otwarte na szerokość kota, i zawsze jak się napali czu było minus 20 stopni, raz łnawet minus 30 stopni to zaraz się robi ciepło, i nie mam superszczelnych okien , gruntowych wymienników ciwpła, pomp, ciepła, rekupaeratora. Natomiast doskonale pamiętam jak nowobogacki na skrzyżowaniu 2 kilometry dalej w mróz już minus 15 stopni zaraz się pakował z rodziną do vana i wzywał serwis pompy ciepła . Nie oszukujmy się przy bardziej minusowych temperaturach ogrzewanie na podłogówce o temperaturze 28 stopni na rurkach to nie jest w stanie nagrzać pomieszczeń fo komfortu cieplnego. No mozna przestawić nastwienia pompy na 40 stopni na rurkach ale wtedy taniej będzie grzac farelkami, nie mówiąc o elektrycznych grzejnikach olejowych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne