Grecja znalazła się w centrum uwagi świata finansów niemal równo rok temu. Była pierwszym kraje strefy euro, któremu przed oczami stanęło widmo niewypłacalności. Gdyby nie wymuszona hojność niemieckich podatników i kosztowne wsparcie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Ateny nie byłyby w stanie spłacić swych zobowiązań.
Jednakże nawet opiewająca na 110 miliardów euro pożyczka od UE i MFW nie rozwiązała greckich problemów. Ubiegłoroczny deficyt budżetowy przekroczył 9% PKB, łamiąc wcześniejsze zobowiązania Aten do zrównoważenia finansów publicznych.
Zobacz też: Gorący temat: Co się dzieje ze strefą euro?
Z powodu nadmiernego zadłużenia i ogromnej dziury budżetowej grecki rząd jest zależny od pożyczek z MFW i państw strefy euro. Od przeszło roku Grekom nie udało się sprzedać obligacji na rynku, ponieważ żądania inwestorów przekraczają możliwości finansowe rządu. Koszt pożyczenia pieniędzy na dwa lata wzrósł bowiem do 17% rocznie.
Tak wysoka rentowność obligacji (czyli niskie ceny) oznacza, że rynek uwzględnił w ich wycenie możliwość restrukturyzacji zadłużenia. Posiadacze greckiego długu najprawdopodobniej nie otrzymają zwrotu całego zainwestowanego kapitału. Uczestnicy Euromoney Bond Investor Congress spodziewają się, że rząd Grecji odda tylko połowę pożyczonej kwoty w przypadku obligacji 10-letnich – podała agencja Bloomberga.
Źródło: Bloomberg
Scenariusz „restrukturyzacji zadłużenia” oznaczałby faktyczne bankructwo, na czym straciliby zagraniczni inwestorzy – czyli głównie francuskie i niemieckie banki. Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia wysoko wyceniają handlujący kontraktami CDS – czyli instrumentami ubezpieczającymi od finansowych skutków niewypłacalności dłużnika. W przypadku Grecji stawki CDS-ów sięgnęły 1.035 punktów bazowych. Oznacza to, że za ubezpieczenie 10 milionów dolarów greckiego długu inwestor musi zapłacić 1,035 miliona dolarów rocznie.
Rynki finansowe wysyłają więc klarowny sygnał: Grecja jest już bankrutem i nie zmienią tego żadne deklaracje unijnych polityków. Bez względu na to, jakie decyzje zapadną w Brukseli, niemieccy, francuscy czy holenderscy podatnicy nie będą w nieskończoność płacić za ekscesy finansowe Greków.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl
k.kolany@bankier.pl
Zobacz też:
» Jak inwestorzy wyceniają wiarygodność Polski
» Ile kosztuje ubezpieczenie od bankructwa Hiszpanii?
» Kryzys strefy euro wychodzi z cienia
» Jak inwestorzy wyceniają wiarygodność Polski
» Ile kosztuje ubezpieczenie od bankructwa Hiszpanii?
» Kryzys strefy euro wychodzi z cienia































































