Brytyjski skarbiec zmaga się z odpływem środków. W pierwszych pięciu miesiącach obecnego roku finansowego poziom państwowego długu wzrósł znacznie mocniej, niż zakładały oficjalne szacunki. Stawia to szefa resortu finansów, Johna Healeya, w niezwykle trudnym położeniu tuż przed nadchodzącą, debiutancką prezentacją projektu budżetowego - podaje "Bloomberg".


Zgodnie z najnowszymi danymi dziura w finansach publicznych sięgnęła 77,3 miliarda funtów, przekraczając o ponad 8 miliardów marcowe prognozy Biura Odpowiedzialności Budżetowej (OBR). Szczególnie bolesny okazał się sierpień - w ciągu zaledwie jednego miesiąca zadłużenie wyniosło 18,3 miliardaów funtów, podczas gdy analitycy przewidywali wynik na poziomie 14,8 miliardów.
Tak niepokojące statystyki stanowią poważne ostrzeżenie. Tworząc plan finansowy na kolejne miesiące, Healey musi balansować między ambitną agendą gospodarczą premiera Andy’ego Burnhama a koniecznością wysłania wyraźnego sygnału na giełdy, że Wielka Brytania wciąż "trzyma rękę na pulsie" i panuje nad rosnącym zadłużeniem.
Zobacz także
Chociaż szef rządu zapowiadał szerokie reformy - obejmujące m.in. zwiększenie nakładów na obronność, decentralizację władzy, rozwój budownictwa mieszkaniowego oraz reformę opieki społecznej - jego pola manewru się skurczyły. Rosnące koszty obsługi długu, napędzane w znacznej mierze konsekwencjami wojny z Iranem, zdrenowały według szacunków aż połowę zaplanowanego budżetu.
Rośnie presja na podwyżki podatków
Gabinet Burnhama będzie musiał sięgnąć do kieszeni obywateli i firm, aby odtworzyć 23,6-miliardowy bufor bezpieczeństwa istniejący przed wybuchem konfliktu irańskiego. Tylko w ten sposób Londyn może odzyskać zaufanie inwestorów na rynku obligacji.

oprac. WM





























































