Czwartek przyniósł silną przecenę akcji na azjatyckich giełdach. Parkiet w Seulu zaliczył tąpnięcie o ponad 8%, a indeks KOSPI znalazł się już o przeszło 40% poniżej czerwcowego szczytu wszech czasów. W tle pojawiają się obawy o trwałość boomu na AI w obliczu coraz wyższych stóp procentowych.


Po silnej przecenie we wtorek i chwilowym uspokojeniu w środę w czwartek koreański indeks giełdowy KOSPI zaliczył spadek o 8,7%, wyznaczając najniższy kurs zamknięcia od kwietnia. Od czerwcowego szczytu giełda w Seulu straciła ponad 41% po tym, jak od zeszłorocznej wiosny do tegorocznego czerwca KOSPI urósł niemal czterokrotnie.
Rozpoczęta w lipcu bessa na koreańskim parkiecie pociągnęła za sobą „rzeź koreańskich mrówek”, z setkami tysięcy wyzerowanych rachunków maklerskich wśród inwestorów detalicznych. Po uspokojeniu w sierpniu i wrześniu październik przyniósł kontynuację spadków. Tylko od początku miesiąca KOSPI oddał ponad 12%.
Przeczytaj także
W dół ciągną go dokładnie te same spółki, które napędzały spektakularną hossę wiosną i zeszłoroczną jesienią. Kurs akcji Samsung Electronics zaliczył dziś spadek o 9,5%, a notowania producenta pamięci SK Hynix runął w dół p blisko 11%.
Na rynku mówi się, że inwestorzy obawiają się o trwałość boomu na AI, który wymaga budowy gigantycznych ilości mocy obliczeniowych, pochłaniając setki miliardów dolarów na zakup chipów, pamięci i masy innego osprzętu. A że gros tych pieniędzy jest pożyczanych na rynku długu, to coraz wyższe stopy procentowe budzą obawy o możliwość finansowania tak wielkich i kosztownych inwestycji.

- Chociaż wstępna wyprzedaż została wywołana wyższym od oczekiwań odczytem inflacji w USA, to właśnie sektor technologiczny jest głównym motorem dzisiejszych spadków. AI jest głównym wyzwaniem… w centrum uwagi stoi ryzyko jego finansowania oraz nadchodzące oferty pierwotne – napisali w porannej nocie analitycy JPMorgan.
Przy czym przecena nie ogranicza się tylko do giełdy koreańskiej. Japoński Nikkei225 poszedł w dół o 4,8%, a parkiet w Szanghaju stracił 2,2%. Na Tajwanie indeks Taiex zniżkował o 3,4%, napędzany przez trzyprocentową przecenę akcji TSMC – tajwańskiego giganta w branży półprzewodników.
Ale wszystko zaczęło się dzień wcześniej na Wall Street, gdzie akcje producentów półprzewodników znalazły się pod presją sprzedających po publikacji danych o wrześniowej inflacji CPI. Przyspieszyła ona z 3,4% do 3,7%, czemu dodatkowo towarzyszył wyższy od oczekiwań wzrost inflacji bazowej. To zwiększyło oczekiwania na tegoroczną podwyżkę stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. Wygląda więc na to, że dolarowy kredyt w krótkim terminie stanie się jeszcze droższy.
Nie wszyscy jednak są nastawieni pesymistycznie. – Nie martwię się, ponieważ akcje nie są drogie, nie ma oznak recesji, a popyt w sektorze AI nadal w ogromnym stopniu przewyższa podaż – powiedział Reutersowi Mark Matthews, szef działu analiz w azjatyckim oddziale Bank Julius Baer.
Jego słowa zostały potwierdzone przez opublikowane w czwartek wyniki TSMC. Tajwański gigant zanotował 69-procentowy wzrost zysku netto, zarabiając na czysto równowartość 23,6 mld dolarów i z łatwością bijąc rynkowy konsensus.
Optymiści zwracają też uwagę na reakcję rynku długu. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych finalnie nie wzrosły pomimo wyższego od oczekiwań odczytu inflacji CPI. Może to być sygnał, że część inwestorów odnalazła wartość w instrumentach przynoszących stały dochód, I to nominalnie najwyższy od 20-30 lat.
KK


























































