Jeszcze kilka lat temu zdecydowana większość banków centralnych deklarowała, że pracuje w pocie czoła nad cyfrowym pieniądzem. Czas bezlitośnie weryfikuje wcześniejsze przechwałki. W kolejnych krajach władze monetarne wciskają przycisk „stop”.


„72 proc. respondentów zamierza wyemitować cyfrowy odpowiednik pieniądza banku centralnego” – tak brzmiał nagłówek podsumowujący sondaż przeprowadzony w 2024 r. przez Official Monetary and Financial Institutions Forum. Jeszcze większy odsetek odpowiedzi “tak” notował Bank Rozliczeń Międzynarodowych w podobnych, powtarzanych regularnie badaniach. Jednak już w 2025 napłynęła pierwsza fala doniesień o hamowaniu w projektach CBDC.
Pierwsze sygnały pojawiły się w 2025 r.
W tamtym czasie sceptycznie o potrzebie emisji cyfrowego pieniądza wypowiedział się Norges Bank. A to, przypomnijmy, bank centralny w kraju notującym najniższy na świecie odsetek transakcji gotówkowych. Norwegowie stwierdzili, że okoliczności „nie są ponaglające”.
W listopadzie 2025 r. stanowisko mocno sceptyczne wobec idei detalicznego CBDC opublikował bank centralny Republiki Południowej Afryki (SARB). Instytucja wskazała, że ograniczone zasoby najlepiej będzie wykorzystać m.in. na poszerzenie funkcji schematu PayShap (przypominającego BLIK P2P), podłączenie niebankowych instytucji płatniczych do systemów rozliczeniowych, standaryzację płatności opartych na kodach QR oraz wsparcie rozwoju otwartej bankowości.
Studzący zapał entuzjastów cyfrowego pieniądza banku centralnego sygnał napłynął również z Korei Południowej. Tamtejszy bank zdecydował wówczas na wstrzymanie kolejnego etapu pilotażu cyfrowego wona. Prace przerzucono na 2026 r., a jedną z przyczyn była niechętna postawa banków komercyjnych, które nie widziały w CBDC jasnej wizji komercjalizacji i stworzenia źródła przychodów.

Druga fala sceptycyzmu
Właśnie w Korei Południowej pojawiło się twarde „nie” dla wizji detalicznego cyfrowego pieniądza banku centralnego. 12 października 2026 r., podczas wystąpienia w parlamencie, jeden z dyrektorów tamtejszego banku centralnego zadeklarował, że instytucja nie zamierza wprowadzać CBDC dla użytkowników-konsumentów. „Nie powracaliśmy do tematu od 2023 r. Mogę zdecydowanie potwierdzić, że absolutnie nie będziemy kierować się w tę stronę”, powiedział Shin Hyun-song, cytowany przez gazetę „The Chonsun Daily”.
Przedstawiciel koreańskiego banku centralnego przychylnie wypowiedział się natomiast o stablecoinach emitowanych przez sektor prywatny. Wskazał, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla takiej formy e-wona byłoby sformowanie aliansu przez grupę banków komercyjnych. Odpowiednie regulacje prawne mają powstać w najbliższym czasie.
Podobny sygnał pojawił się w Wielkiej Brytanii. Oficjalnie wciąż trwają prace nad cyfrowym funtem, a projekt znajduje się w fazie „projektowania”. Decyzja o ewentualnym przejściu dalej ma zapaść do końca 2026 r. Tymczasem Sarah Breeden, zastępca gubernatora odpowiedzialna za stabilność systemu finansowego w Bank of England, 12 października w wypowiedzi dla Bloomberga wskazała, że „nie ma wyraźnej potrzeby wprowadzania CBDC”. Ewentualna decyzja mogłaby okazać się pilna, gdyby korzyści z tokenizacji pieniądza nie dało się osiągnąć innymi środkami. To wyraźny sygnał, że bank centralny liczy na sektor prywatny i przyjmie raczej postawę wyczekującą.
Prace nad detalicznym CBDC wstrzymał w sierpniu 2026 r. bank centralny Nowej Zelandii. „Wstrzymaliśmy prace nad cyfrową gotówką, koncentrując się na modernizacji systemu płatniczego w Nowej Zelandii, w tym płatności w czasie rzeczywistym. System płatniczy Nowej Zelandii działa dziś dobrze, ale istnieje szansa, by uczynić go szybszym, bardziej innowacyjnym i lepiej przygotowanym na przyszłość” – głosi lakoniczny komunikat zamieszczony na stronie internetowej instytucji.
Prace nad cyfrowym pieniądzem banku centralnego w tym kraju były częścią szerzej zakrojonego projektu wzmocnienia infrastruktury systemu płatniczego. Reserve Bank of New Zealand uznał, że bardziej istotnym celem od wprowadzania nowej wersji pieniądza jest przyspieszenie obiegu pieniądza bezgotówkowego.
Europa może okazać się wyjątkiem
W coraz bardziej sceptycznym globalnym otoczeniu, jednym z nielicznych na świecie aktywnie rozwijanych projektów CBDC pozostaje cyfrowe euro. Europejski Bank Centralny zdecydowanie dąży do emisji e-euro w zapowiadanym terminie (2029 r.). Zastrzega jednocześnie, że ostateczna decyzja zostanie podjęta dopiero po zatwierdzeniu prawnych fundamentów emisji. W tej sprawie trwają właśnie trójstronne negocjacje (tzw. trilog).
15 września EBC opublikował zaproszenie skierowane do biznesów działających w handlu elektronicznym w strefie euro. Handlowcy mogą zgłaszać się do testów cyfrowego pieniądza banku centralnego, jeśli chcą „zyskać doświadczenie” i „sprawdzić, jak zachowują się użytkownicy e-euro w praktyce”. Termin na odpowiedź wyznaczono na 27 października.


























































