Mniej więcej jeden na ośmiu Polaków oszczędza regularnie, a 41 proc. odkłada nadwyżki od czasu do czasu. Przekonanie o konieczności oszczędzania nie przekłada się na działanie, a towarzyszy temu dość nonszalanckie podejście do kontrolowania wydatków – takie wyniki przynosi najnowsza edycja badania dotyczącego postaw rodaków wobec finansów.


Badanie „Postawy Polaków wobec finansów” prowadzone jest od wielu lat przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowy. Co roku reprezentatywna grupa respondentów odpowiada na zestaw pytań dotyczących oszczędzania i zarządzania pieniędzmi. W wynikach najnowszej edycji trudno wskazać na pocieszające wnioski. Grupa przyznających się do „płynięcia z prądem” i niekontrolowania wydatków to 18 proc. badanych. Wynik ten jest zbliżony do uzyskiwanych w kolejnych wersjach badania w ostatnich 9 latach. Aż 29 proc. respondentów (najwięcej od 2008 r.) twierdzi, że kontroluje tylko największe wydatki, a resztę pozostawia bez nadzoru.
O sensie finansowego zabezpieczania się na przyszłość przekonanych jest 70 proc. badanych. Grupa ta jest dziś bardziej liczna niż kilka lat temu, gdy taki pogląd wyrażało ok. 60 proc. respondentów. Przekonania nie przekładają się jednak na działanie - odsetek regularnie oszczędzających to 13 proc., o 3 pp. mniej niż przed rokiem. Jeśli porównamy wyniki z dziewięciu edycji badania, to można pokusić się o umiarkowany optymizm. Zauważalne jest powolne, ale w miarę systematyczne powiększanie się tej grupy – od 7 proc. w 2008 r. do wyników powyżej 10 proc. od 2013 r.
Nadal niepokoi jednak znaczący udział gospodarstw domowych, które żyją „od pierwszego do pierwszego”, przeznaczając całość swoich dochodów na bieżące potrzeby. W 2016 r. wyniósł on 41 proc., o 6 pp. więcej niż w 2015 r.
Hierarchia celów oszczędzania nie zmienia się znacząco od kilku lat. Największa część odkładających rezerwy czyni to bez konkretnego celu, na wszelki wypadek (25 proc. wskazań w 2016 r.). Uwagę zwraca niewielki odsetek oszczędzających na zakup nieruchomości – zaledwie 2 proc. respondentów wskazało na ten cel. Odnotowany w tym roku odsetek deklarujących oszczędzanie na emeryturę był znacząco niższy niż w poprzednich latach. Tylko 11 proc. respondentów twierdzi, że gromadzi środki na ten cel, o 10 pp. mniej niż przed rokiem i o 5 pp. mniej niż w 2014 r.

Kolejny rok z rzędu wśród wykorzystywanych form oszczędzania prym wiedzie produkt nie przeznaczony do odkładania rezerw – konto osobiste (23 proc. wskazań). 17 proc. badanych twierdzi, że przechowuje w domu gotówkę (o 5 pp. więcej niż przed rokiem). Banknoty mają więcej zwolenników niż konto oszczędnościowe (16 proc.) czy lokata terminowa (14 proc.). Niskie oprocentowanie bankowych depozytów może być czynnikiem, który nie zachęca do pochylania się nad wyborem formy bezpiecznego lokowania nadwyżek. Instrumenty związane z ryzykiem i dające nadzieję na większy zysk bierze jednak pod uwagę zaledwie garstka badanych. Z funduszy inwestycyjnych korzysta 5 proc., a na giełdzie inwestuje 1 proc.
Za najbezpieczniejszy sposób zarządzania nadwyżkami finansowymi 17 proc. badanych uznaje nieruchomości. Ten typ inwestycji najchętniej wybierano także w poprzednich latach. Na kolejnych miejscach znalazły się lokaty terminowe (13 proc. wskazań). Rachunek osobisty i gotówkę za najpewniejsze instrumenty uważa taki sam odsetek respondentów - po 11 proc. Badani pytani o najlepsze formy oszczędzania na emeryturę również najczęściej wskazywali na produkty depozytowe (lokata – 15 proc., konto oszczędnościowe – 9 proc.) oraz nieruchomości (13 proc. wskazań).






























































