Glapiński: Wzrost płacy minimalnej minimalnie wpłynie na inflację

Konsekwencje wzrostu płacy minimalnej, kondycja polskiej gospodarki i wyrok TSUE - to główne wątki poruszone przez Adama Glapińskiego w trakcie konferencji prasowej po wrześniowym posiedzeniu RPP.

(fot. Jaap Arriens / ZUMA Press)

Rada Polityki Pieniężnej ponownie postanowiła pozostawić stopy procentowe na najniższym w historii poziomie. Zgodna z oczekiwaniami decyzja sprawiła, że ciężar uwagi przeniósł się na konferencję prasową – tym bardziej, że od rana trwała dyskusja o rozmowie Adama Glapińskiego z Jarosławem Kaczyńskim na temat płacy minimalnej.

Oprócz prezesa NBP, w dzisiejszej konferencji prasowej wzięli udział także dwaj członkowie RPP: Eryk Łon i Rafał Sura.

RPP: inflacja wzrośnie na początku roku

- W ocenie Rady perspektywy krajowej koniunktury pozostają korzystne, a dynamika PKB utrzyma się w najbliższych latach na relatywnie wysokim poziomie. Wzrosła jednak niepewność dotycząca skali i trwałości osłabienia koniunktury za granicą i jego wpływu na krajową aktywność gospodarczą. Inflacja – po przejściowym wzroście w I kw. 2020 r. – w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej będzie się kształtować w pobliżu celu inflacyjnego - napisano w komunikacie, który Adam Glapiński odczytał na początku konferencji. W tym samym dokumencie poinformowano, że Rada przyjęła założenia polityki pieniężnej na 2020 r.

Wzrost płacy minimalnej bez wpływu na inflację

W trakcie dzisiejszej konferencji sporo miejsca poświęcono tematowi płacy minimalnej. Prezes Adam Glapiński jednoznacznie stwierdził, że plany przedstawione przez Prawo i Sprawiedliwość nie będą miały wpływu na znaczący wzrost inflacji. W pełni na ten temat NBP wypowie się dopiero w przyszłości.

- Trudno mówić o formalnych projekcjach czy ocenach, bo te przedstawiamy w projekcji inflacji. Jeżeli będą skonkretyzowane formalnie propozycje o dużym stopniu prawdopodobieństwa realizacji to odniesiemy się do nich w listopadzie, kiedy będziemy prezentować raport o inflacji. Zawsze tak robimy – powiedział Glapiński.

- Przede wszystkim z interesującego nas punktu widzenia NBP jest odpowiedzialny za stabilność złotego i cen, jeśli takie będą konkretne działania jak te w  przedstawionych propozycjach to po wyborach się okaże i przy projekcie budżetu przedstawionego przez nowy rząd do którego będziemy się odnosić, to jest minimalny wpływ na inflacje. Maksimum tego wpływu to w przyszłym roku jakieś 0,1 proc., w następnym roku podobny rząd wielkości – powiedział.

- Nieporównywalnie mniejsze oddziaływanie na gospodarkę niż 500+. Tak samo dyskutowaliśmy to wtedy od razu. 500+ to była zmiana wielkości popytu typu 1 proc., teraz znacznie mniej – porównał.

Warto dodać, że prezes NBP nie odnosił się do zapowiedzi na 2023 r., kiedy płaca minimalna ma wg. PiS wzrosnąć do 4000 zł. Jak stwierdził, perspektywa ta jest zbyt długa.

- Roku 2023 nie obejmujemy nasza projekcja. W naszych projekcjach jest rok w którym się ją ogłasza i dwa lata do przodu. Dalej jest już tyle dodatkowych czynników, że trudno coś odpowiedzialnie powiedzieć. W ogóle będziemy na ten temat mieli jakiś analizy konkretne to państwu przedstawimy w listopadowej projekcji. Natomiast teraz mogę powiedzieć, że nie jest to żadne ważne wyzwanie czy zmiana. Z punktu widzenia inflacji to właściwie jest marginalne wydarzenie – powiedział.

„Schetyna też może przyjść”

Na pytanie, czy jego spotkanie z prezesem PiS nie było naruszeniem zasady niezależności banku centralnego, Adam Glapiński odpowiedział powołując się na wieloletnią znajomość z Jarosławem Kaczyńskim.

- Nie spotykam się z liderami partii politycznych. Z prezesem Kaczyńskim bywa, że się spotykamy już od dobrych 30 czy 40 lat. Rozmawiamy o tym co nas interesuje, w moim wypadku to sprawy gospodarcze i finansowe. Jeżeli przewodniczący Schetyna chciałby o czymś porozmawiać w banku, to można się normalną drogą zapisać, nie jestem tu zamknięty. Chociaż nie znam człowieka, nigdy nie rozmawialiśmy – zakończył.

Prezes NBP podzielił się także z opinią publiczną swoją prywatną opinią dotyczącą planów partii rządzącej. Jest ona jednoznacznie pozytywna.

- Prywatnie jako ekonomista mogę powiedzieć, że trzeba jak najszybciej podnosić płacę minimalną. Średnia płaca też powinna rosnąć, to dzieje się wraz z możliwościami gospodarczymi, ale płaca minimalna była radykalnie za niska. Wzrost płacy minimalnej wyniesie 15,5 proc., a co roku płace nam rosną o 7 proc. i gospodarka doskonale to przyjmuje, gospodarczo rozpędzamy się bardzo dobrze. Nie będzie to dramatyczna różnica, choć zmniejszy się prawdopodobnie rozpiętość między płacą minimalną a płacą średnią – powiedział.

(Bankier.pl)

Argumentując brak wyraźnego przełożenia wzrostu płacy minimalnej na inflację czy utratę konkurencyjności, prezes NBP przytoczył, że wzrost przeciętnego wynagrodzenia w ostatnim czasie sięgał 7 proc.

- Naszym głównym obowiązkiem jest pilnowanie gospodarki z puntu widzenia stabilności pieniądza i cen. Tu wpływ będzie minimalny. Druga kwestia to wpływ na wzrost PKB. Według wstępnych rozważań, wpływ na PKB będzie neutralny. Może wystąpić pewien pozytywny efekt popytowy, może być też wpływ negatywny. Oba wzajemnie się zrównoważą. Wpływ na wzrost PKB będzie więc minimalny, a na inflację niewielki – dodał.

- Proszę pamiętać, że przez ostatnie lata mamy do czynienia z  7 procentowym wzrostem płac średnich. Czy polska gospodarka i jej konkurencyjność ucierpiały? Nie. Czy polski eksport ucierpiał? Nie. Przechodzimy z klasy krajów słabiej rozwiniętych, o mniejszym zaawansowaniu gospodarczym, technicznym do krajów bogatszych, bardziej opartych o to co nazywamy kapitałem ludzkim. Nie sadze, żeby cos się w tym zmieniło w wyniku podniesienia płacy minimalnej – powiedział.

- W 2016 r. Marek Belka mówił o apokaliptycznych wizjach związanych z podwyżką płacy minimalnej są zupełnie wyrwane z kontekstu i nierealne. Mogę powiedzieć dziś to samo. Place minimalne były radykalnie za niskie jeżeli chodzi o nasze możliwości i aspiracje – dodał.

- Można analizować różne tego aspekty, ale z naszego punktu widzenia nie ma nic niepokojącego jeżeli chodzi o inflację i PKB – zakończył ten wątek.

„Polski cud gospodarczy”

W wypowiedziach Adama Glapińskiego pobrzmiewała także satysfakcja z sytuacji, w jakiej znalazła się polska gospodarka.

- Koniunktura jest dobra, wzrost jest dobry, ale spowalniający. Już nie mówimy o 5 proc. tylko o  4,5 proc. wzrostu. Nasza gospodarka na tle innych ma się bardzo dobrze, nasz wzrost jednym z najwyższych. W szczególności na tle gospodarki niemieckiej, w której prawdopodobnie jest recesja. Mamy się wyjątkowo dobrze, ale jednak wzrost jest spowalniający. Cieszymy się z niego, ale jest niższy – powiedział Glapiński.

(Bankier.pl)

- Jeżeli chodzi o inflacje to chociaż zmieniają się same cyfry to ta inflacja w 2020 r. wzrośnie w pierwszym kwartale, a w drugim kwartale będzie spadać. Przewidujemy według modelu, ze w pierwszym kwartale 2020 r. wzrośnie do 3,5 proc., a w drugim będzie wynosić 2,8 proc. – dodał.

- Chwilo trwaj. Sytuacja polskiej gospodarki jest idealna. Czy 0,5 punktu procentowego w górę czy w dół, to PKB rośnie szybko, poziom życia rośnie szybko, konsumpcja rośnie szybko, place rosną o 7 proc., możemy pozwolić sobie na podwyżkę plac minimalnych, kredyty złotowe się rozwijają, a my nie musimy zmieniać stóp procentowych. Nie występują żadne nierównowagi. Nie ma żadnej poważnej makronierównowagi w Polsce, na żadnym rynku. To sytuacja nadzwyczajna. Krępujemy się, bo jesteśmy skromni jako Polacy, ale mamy do czynienia z cudem gospodarczym, trwającym wiele lat – dodał.

- Wzrost płac bardzo długo był utrzymywany na niskim poziomie. Nasza konkurencyjność wynikała głownie z niskich plac. Teraz przechodzimy proces, który może spowodować w przyszłości jakieś perturbacje i wyższy wysiłek z naszej strony. Przechodzimy jednak z gospodarki, która konkuruje niskimi placami do gospodarki, która konkuruje wysokim poziomem pracowników. To szczęśliwy moment i nie ma go co psuć kwękaniem kogoś, kto chciałby utrzymywać polskich pracowników w stanie, w którym będą mieli tylko co zjeść, wypić i gdzie spać – zobrazował.

- Były już badania EBC w 2014 r. na temat tego jak przedsiębiorstwa reagują na wzrost płacy minimalnej. Głównym kanałem było ograniczanie kosztów niezwiązanych z pracą i podnoszenie produktywności. Te badania obejmowały tez Polskę. Wszystko wskazuje na to, że u nasz będzie tak samo. Były badania MFW dotyczące nierówności, z których wynika, że im one mniejsze, tym wzrost szybszy – przytoczył.

Polska ostoją monetarnej normalności

Prezes NBP po raz kolejny powtórzył, że kierowana przez niego instytucja znajduje się w diametralnie innym położeniu, niż jej odpowiedniki z Zachodu.

- Wszystkie banki centralne obniżają stopy, z wyjątkiem norweskiego, tam jest specyficzna i krajowa sytuacja. Jutro EBC będzie decydował, Fed będzie niebawem decydował. Wszyscy oczekują, że stopy będą obniżane i rozważany będzie powrót do luzowania ilościowego. W Niemczech mamy recesję, koniunktura na świecie się pogarsza. Czy związane jest to z cyklem koniunkturalnym, czy wpływ na to ma wojna handlowa, to spowolnienie wzrostu ma miejsce wszędzie, także u nas. Chociaż u nas fundamenty są mocne i dynamika jest wysoka, to też wzrost spowalnia. To nie jest dobra pogoda dla jastrzębi. Chciałbym, żebyśmy mówili o sytuacji, w której jest zbyt szybki wzrost i zbyt dobra koniunktura wszędzie na świecie, ale nie ma takiej sytuacji – powiedział.

-  To nas różni od banków Europy Zachodniej, że tam stopy są bliskie zera, a u nasz szczęśliwie dzięki poprzedniej i tej RPP utrzymały się na dodatnim poziomie i jest on całkowicie dobry. Mamy przestrzeń, gdyby była potrzeba i koniunktura się pogorszyła, to możemy obniżać stopy. Na Zachodzie banki rozważają obniżanie ujemnych stóp i sięganie po niestandardowe instrumenty. My jesteśmy odlegli od takiego świata. Żyjemy w normalnym świecie, w którym tradycyjne metody są dobre – dodał.

NBP spokojny o wyrok TSUE

W ostatniej części konferencji prezes NBP został zapytany o wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie kredytów we frankach, który może zachwiać kondycją polskich banków.

- My tego wyroku jeszcze nie mamy na biurku. Nie wiemy, jak sądy będą to interpretować. Trudno się do tego odnosić, nie wiadomo, czy to zaistnieje i w jakiej skali. Za wcześnie, żeby mówić o scenariuszu, bo nie wiemy jakie zjawisko nastąpi – skomentował.

- To nie jest zadanie NBP tylko KSFM. Tam ta kwestia byłą wielokrotnie dyskutowana. Ale nadal jest to słoń, które jeszcze w pokoju nie ma. Nie uważamy, żeby z tego tytułu były dramatyczne problemy, do których już teraz powinno się odnosić. To bardziej zakres nadzoru KNF, jestem w stałym kontakcie z prezesem Jastrzębskim. Czekamy co przyniosą wydarzenia – dodał.

Na kolejnym dwudniowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zbierze się 1-2 października. W czwartek 12 września o stopach procentowych decydować będzie Europejski Bank Centralny.

Michał Żuławiński

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 18 drabio

W PL najszybciej to rośnie raczej wydojnosc państwowej kasy. Kuchta wie jak to się robi.

Co jak co ale znając zarobki Ziuń w NBP to wzrost kosztów tytułem płacy minimalnej im nie grozi.

Problemem w Polsce jest zbyt duża masa pieniądza w obiegu i rosnące ceny. Zapytam co autor miał na myśli mówiąc że "kredyty złotowe się rozwijają"?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 14 karbinadel

Halo, czy inflacja mnie słyszy? Proszę nie rosnąć!

! Odpowiedz
1 49 secundus

Oczywiście że nie wpływa na inflację! Jest on ustalana na biurku "Glapy" aby odsetki od obligacji nie zabiły budżetu, przynajmniej na razie.

! Odpowiedz
1 63 histeryk

Kolejny dowód na osłabiania polskiego państwa. Fasadowe instytucje państwa działają dziś w służbie partii, a nie w służbie Polsce.

! Odpowiedz
1 20 karbinadel

Przecież PiS od dawna się chwali, że nawiązuje do tradycji, Szkoda tylko, że nie powiedział, iż jest to tradycja PRL

! Odpowiedz
4 34 mul_roboczy

Inflacja nie wzrośnie i nie wpłynie na gospodarkę tak jak i "kupa" z Wawy nie dopłynie do Bałtyku zanieczyszczając po drodze kilkaset km :))

! Odpowiedz
2 65 specjalnie_zarejestrowany2

Niech się pochwali ile NBP wydaje dziennie na interwencję na PLN i czy rezerwy walutowe wystarczą do wyborów.

! Odpowiedz
45 15 bha

Jeśli chodzi o wyższe płace dla ogółu to tu zawsze jest pesymizm najlepiej jakby pracowali charytatywnie,Cóż ,a i tak pewnie byłoby nadal ciężko i żle.

! Odpowiedz
2 89 khh

Nie bedzie wplywu na inflacje. Decyzja poltyczna o tym juz zapadla.

! Odpowiedz
1 58 anty12

A co na to historyk po kursach z ekonomii ? Ma swoje zdanie ?

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,8% VIII 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 125,26 zł VIII 2019
Produkcja przemysłowa rdr -1,3% VIII 2019

Znajdź profil