Rynki finansowe na całym świecie żyły dziś jednym tematem – zbliżającym się czasem rozstrzygnięć w sprawie Grecji. I chociaż porozumienia znów dziś nie zawarto, to główne indeksy zazieleniły się.


W centrum uwagi znajdowała się dziś giełda grecka. Jej główny indeks od rana niesiony był falą plotek o rychłym końcu rozmów. I chociaż ostatecznie porozumienie zawarte nie zostało – ba, wypowiedzi wielu polityków sugerują, że do finału jeszcze daleko – to główny indeks ateńskiej giełdy zamknął dzień wzrostem o 9%. Wśród rosnących spółek (51 na 60 w indeksie) na pierwszy plan wybijały się oczywiście banki, których indeks sektorowy zwyżkował aż o 20%.
Zieleń dominowała też na największych giełdach kontynentu. Indeksy we Frankfurcie, Paryżu, Madrycie, Mediolanie czy Londynie ani razu nie znalazły się dziś pod kreską. Na zamknięciu sesji DAX i CAC40 wzrosły o 3,81%, IBEX 35 o 3,87%, a FTSE 100 o 1,72%.
Grecka nadzieja dawała się we znaki także na polskiej giełdzie. WIG20 poniedziałkową sesje zakończył wzrostem o 2,21%, WIG zyskał 2,01%, mWIG40 2,36%, a sWIG80 jedynie 0,19%. Obroty na całym rynku przekroczyły pół miliarda złotych.
Wśród warszawskich bluechipów największymi wzrostami wykazały się mBank (5,50%), BZ WBK (4,40%) oraz Energa (3,95%). „Czerwoną latarnią” w WIG20 nie przestaje być Bogdanka (-2,02%). Dziś na rynek trafiła informacja o kolejnych protestach związkowców, które mają związek z planowanym zmniejszeniem wydobycia i redukcją zatrudnienia. Poza Lubelskim Węglem, poniedziałkową sesję na minusie zakończyły także Alior (-1,55%).

Na szerokim rynku miano gwiazdy sesji przypisać należy Grupie Azoty, której akcje podrożały o 11,89% i zbliżyły się do kwietniowo-majowych maksimów.
Za oceanem pierwsza w tym tygodniu sesja również rozpoczęła się od wzrostów. Główne indeksy na Wall Street kontynuują marsz na północ w tempie bliskim 1%, a jeden z nich – Nasdaq – wyznacza dziś kolejne rekordy.
Michał Żuławiński

































































