Spadkami rozpoczęła się sesja na GPW 10 września, gdy cały świat mówił o zestrzeleniu przez Polskę rosyjskich dronów nad swoją przestrzenią powietrzną. Początek handlu na giełdzie nie zdradzał jednak objawów paniki. Nie było jej widać także na notowaniach polskiej waluty. Kolejne godziny handu przyniosły nieco więcej nerwowej atmosfery.


WIG20 rozpoczął środową sesję od spadku o 0,64 proc., w ciągu następnych minut pogłębił go do około 0,9 proc. Najważniejszy polski indeks kontynuował więc przecenę z wtorku, kiedy to oddał 0,91 proc. Reakcja rynku jest pilnie śledzona z uwagi na wydarzenia z nocy, w których rosyjskie drony naruszyły wielokrotnie polską przestrzeń powietrzną, a Wojsko Polskie wraz z siłami sojuszników z NATO po raz pierwszy wobec takiej sytuacji użyło siły i je zestrzeliło.
„Jest to pierwszy przypadek, kiedy doszło do zestrzelenia rosyjskich dronów nad
terytorium państwa NATO” – powiedział premier Donald Tusk, na specjalne
zwołanym posiedzeniu rządu.
Jeszcze przed startem sesji na GPW Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych RP poinformowało, że polskie i sojusznicze lotnictwo zakończyło działania i trwają poszukiwania oraz lokalizacja miejsc możliwych upadków obiektów.
Komunikaty rodem z działań wojennych wydaje się, że zanadto nie wystraszyły inwestorów, co widać było także na notowaniach polskiego złotego. Co prawda kurs USD/PLN po godzinie 9.15 zwyżkował o 0,5 proc., a notowania pary EUR/PLN szły w górę o blisko 0,4 proc., ale mieściły się w granicach ostatnich wahań.

Spadki na WIG20, które po 20 minutach sesji utrzymywały się na poziomie -1 proc. nie zdradzały objawów paniki. Szeroki indeks WIG spadał o godzinie 9.25 o około 1 proc. mWIG40 i sWIG80 traciły podobnej skali. Więcej nerwowych ruchów na parkiecie pojawiło się po godzinie 10.00, kiedy WIG20 nagle zaczął tracić nawet w okolicy 2,5 proc. Dynamiczne obsunięcie indeksu być może było związane z przemówieniem premiera Tuska w Sejmie, który powiedział, że "Polska wnioskuje o formalne uruchomienie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego". Co prawda do nie art. 5 będący fundamentem istnienia sojuszu, ale mógł wymóc na inwestorach nerwową reakcję.
Art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego mówi, że „strony będą się wspólnie konsultowały, ilekroć, zdaniem którejkolwiek z nich, zagrożone będą integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze stron”. Po kilkunastu minutach 2,5 proc. przecena WIG20 została zredukowana do mniej niż 2 proc. Widać było jednak wrażliwość inwestorów na napływające komentarze dotyczące wydarzeń w Polsce. O godzinie 11.03 WIG20 tracił już 1,76 proc.
Chociaż początkowo nie widać było wyprzedaży na największych i najpłynniejszych spółkach z GPW, których akcje zwykle są w pierwszej kolejności sprzedawane w momencie wzrostu awersji do ryzyka, to z czasem walory blue chipów były pod coraz wiekszą presją podaży. Kurs Orlenu, największej spółki w WIG20, zniżkował o godzinie 11.00 w granicach 2,7 proc. Inwestorzy o 2,7 proc. przeceniali akcje Aliora, a o 2,4 proc. walory Pekao. Ponad 2 proc. zniżkowały jeszcze ceny akcji PGE, KGHM i Pepco. Akcje największego polskiego banku PKO BP – traciły 1,9 proc.
"Wyprzedaż akcji banków i największych, polskich spółek wskazuje, że akcji z GPW może pozbywać się instytucjonalny kapitał, 'przestraszony' ew. ryzykiem natury geopolitycznej" - skomentowali analitycy DM XTB.
Na szerokim rynku uwagę zwracało podbicie notowań spółek związanych dostawami dla armii. O blisko 26 proc. zyskiwały akcje Protektora, o około 10 proc. rosły walory Zrembu, o blisko 4 proc. zwyżkował kurs Lubawy.
W tym czasie na europejskich giełdach najważniejsze indeksy po początkowych wzrostach zaczęły słabnąć. Na godzinę przed południem niemiecki DAX był notowany w granicach odniesienia, tak jak francuski CAC40, czy brytyjski FTSE 100, które po starcie sesji zyskiwały w granicach 0,6 proc. Widać było jednak słabość krajowej giełdy, spowodowaną nocnymi wydarzniami, o którycyh na pierwszych stronach swoich serwisów informowały najważniejsze agencje prasowe na świecie.
„W świecie przed przełomowym posiedzeniem Fed wydaje się, że sielankę rynkową mogą przerwać jedynie złe dane inflacyjne - dla podtrzymania zwyżek będzie dziś kluczowy odczyt amerykańskiego PPI, którego prognozowana dynamika ma utrzymać się na poziomie 3,3 proc. rdr" - napisał w porannym komentarzu Kamil Cisowski, dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego DI Xelion.
"W obliczu rosnących napięć geopolitycznych spodziewamy się dalszej presji podaży szczególnie na rynkach europejskich" - napisali w komentarzu analitycy BM BNP Paribas.
MKu
































































