Obecny prezes NBP Adam Glapiński zamienił dom w Wilanowie na okazałą posiadłość pod Warszawą. Bezgotówkowo i od firmy związanej z biznesmenem robiącym interesy na wschodzie jeszcze w czasach ZSRR, potem pracującym dla ważnych rosyjskich oligarchów - pisze poniedziałkowa "Gazeta Wyborcza".


Przeczytaj także
Ten biznesmen, związany ze spółką, od której obecny prezes NBP przejął nieruchomość, to Robert Szustkowski, od lat prowadzący interesy w Rosji i posiadający też obywatelstwo Gambii.
Do transakcji - pisze "Gazeta" - doszło w 2009 roku, a umowę Glapiński podpisywał ze spółką Era, która była wtedy właścicielem nieruchomości. Prezesem Ery był wcześniej Jacek Kotas, związany z firmami Szustkowskiego, a w 2007 wiceminister obrony narodowej. Spółka Era należała zaś do Grupy Radius, z którą związany był Szustkowski.
Dziennik powołuje się na ekspertów, poddających w wątpliwość ekwiwalentność domu w Wilanowie, położonego w jednym z najbardziej atrakcyjnych i drogich miejsc w Warszawie z posiadłością pod Warszawą. Oto szczegóły.
Dwukondygnacyjny dom nawiązujący do szlacheckiego dworku w Chojnowskim Parku Krajobrazowym stoi na dwóch działkach o powierzchni około 10 tys. m kw., która graniczy z rzeką i lasem. Jest stamtąd około 30 km do centrum Warszawy. Taką nieruchomość można było dostać w 2009 roku w zamian... za prawie 400-metrowy dom z garażem i niewielkim ogrodem w Wilanowie Królewskim.

Transakcji dokonano bowiem w formie zamiany - jedną nieruchomość za drugą. To bardzo wygodne wyjście pod względem podatkowym. Przy zamianie trzeba bowiem zapłacić 2 proc. podatku od wartości, ale tylko jednej nieruchomości (zamiast 2 proc. od każdej).
Co więcej, w przedstawionych deklaracjach obie strony stwierdziły, że nieruchomości mają taką samą wartość, czyli 2,2 mln zł. Podatek od czynności cywilnoprawnych wyniósł 44 tys. zł. Po tej transakcji firma Era została zlikwidowana.
Przeczytaj także
Co jest więc nietypowego? Przede wszystkim wartość nabytej przez prezesa Glapińskiego nieruchomości. Zamienił on ją za wspomnianą kwotę 2,2 mln zł, czyli dokładnie za tyle, ile dwa lata wcześniej spółka Era zapłaciła za nią. Czy to możliwe, żeby w ciągu 2 lat cena tej jakże atrakcyjnej nieruchomości nie zrosła? Nie wiadomo także, jakiej wielkości jest dom, który jest na niej położony. Zgodnie z deklaracjami właścicieli ma on 260 mkw, choć poprzedni korzystający, a więc fundacja, podawała na stronie, że jest to 700 mkw.
Ocena dokonana przez anonimowego agenta nieruchomości nie pozostawia wątpliwości. Cała transakcja jest co najmniej "dziwna". Wartość nieruchomości można uznać za podobną, o ile dom pod Warszawą ma "rzeczywiście" 260 m kw. Jednak wtedy pozbycie się domu w Wilanowie byłby wątpliwym interesem dla jego właściciela. Przeciez zaawsze mógł go wynająć, zarabiając na tym około 20 tys. zł miesięcznie Jeśli dom miałby 700 m kw, wówczas wartość z deklarowanych 2,2 mln rośnie do nawet 6 mln zł.
Sytuacji prezesa NBP nie poprawia fakt, że przed transakcją nie dokonano żadnych wycen.
- Według byłego szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Janusza Noska, transakcja Adama Glapińskiego budzi wątpliwości i powinna być wyjaśniona przez skarbówkę i kontrwywiad. Trudno uwierzyć, że nieruchomości, które zamieniał Glapiński, rzeczywiście miały co do złotówki tę samą wartość - zauważa gen. Nosek, który w przeszłości pełnił też funkcję dyrektora zarządu ochrony interesów ekonomicznych państwa w UOP. Ze względu zaś na ustalone wcześniej relacje Roberta Szustkowskiego i Jacka Kotasa z federacją Rosyjską, sprawie powinien również wnikliwie przyjrzeć się kontrwywiad - pisze "Gazeta Wyborcza".
aw/ Bankier.pl/ pap





























































