W cieniu wielkich greckich problemów, na miano „chorego człowieka Europy” w ostatnim czasie zapracowała Finlandia. Dzisiejsze dane z fińskiej gospodarki nie zmieniają tej diagnozy.
W trzecim kwartale tego roku PKB Finlandii skurczył się o 0,6% w ujęciu kwartalnym i 0,8% w ujęciu rocznym – wynika z danych urzędu statystycznego Tilastokeskus. Wprawdzie z formalnego punktu widzenia nie jest to recesja – w drugim kwartale PKB wzrósł o 0,2% k/k – jednak patrząc z szerszej perspektywy fińska gospodarka wciąż kuleje i zasługuje na miano „chorego człowieka Europy”.
Określenia tego względem Finlandii używa już nie tylko prasa. Dwa miesiące temu były premier i obecny minister finansów tego kraju Alexander Stubb stwierdził: „Mówiąc wprost, jesteśmy chorym człowiekiem Europy”.
Fińskie problemy mają wiele przyczyn, wśród których najczęściej zwykło się wymieniać utratę dawnego blasku przez Nokię oraz kryzys w Rosji, która zajmowała istotne miejsce w fińskim bilansie handlowym.
We wrześniu rząd w Helsinkach zapowiedział wdrożenie pakietu na rzecz odzyskania konkurencyjności. W jego ramach ograniczona zostanie liczba dni wolnych od pracy, zmienią się zasady odpłatności za zwolnienia lekarskie oraz obniżone zostaną podatki.



























































