Zdania o Europejskim Zielonym Ładzie są mocno podzielone. Pewne jest, że zmiany będą niezwykle kosztowne, ale pojawia się też coraz więcej wątpliwości, że wyznaczone cele są zbyt ambitne. "Ludzie musieliby się wyprowadzić ze swoich domów do namiotów" - ironizuje prof. Władysław Mielczarski, ekspert ds. energetyki.


Państwa UE zobowiązały się osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r. i wypełnić w ten sposób swoje zobowiązania wynikające z porozumienia paryskiego. Jednym z elementów Europejskiego Zielonego Ładu jest pakiet "Fit for 55", który ma umożliwić spójną i wyważoną realizację unijnych celów klimatycznych oraz:
- zapewnić sprawiedliwy społecznie charakter transformacji,
- utrzymać i zwiększyć innowacyjność i konkurencyjność unijnego przemysłu, a równocześnie zagwarantować równość szans względem podmiotów gospodarczych z państw trzecich,
- umocnić pozycję UE jako lidera globalnej walki ze zmianą klimatu.
Tyle w teorii. W praktyce działania samej UE świata nie zbawią, a dodatkowo pozbawią konkurencyjności gospodarkę europejską i doprowadzą do zubożenia społeczeństwa. Zgodnie z europejską bazą danych emisji dla globalnych badań atmosfery - EDGAR, w 2022 roku Unia Europejska odpowiadała za 6,67 proc. globalnej emisji gazów cieplarnianych. To znacznie mniej, niż produkują Chiny - 29,16 proc., prawie połowa tego, co produkuje USA - 11,19 proc., czy też Indie - 7,33 proc.
Coraz więcej firm z sektora energetycznego uważa, że osiągnięcie neutralności klimatycznej na świecie opóźni się o co najmniej dekadę, do 2060 roku. Powodem spodziewanego opóźnienia jest niska rentowność projektów dekarbonizacyjnych. Za największą przeszkodę w rozwijaniu projektów związanych z wdrażaniem gospodarki niskoemisyjnej spółki z branży uważają niechęć klientów do ponoszenia wyższych kosztów z tego tytułu.
Zielony Ład będzie kosztowny. "Trzeba byłoby zamknąć cały przemysł"
- Polityka Europejskiego Zielonego Ładu jest i będzie bardzo kosztowna. Przede wszystkim zaś jest ona niemożliwa do zrealizowania. Ustanowiono bowiem nierealne cele - mówi w rozmowie z portalem "WNP.pl" prof. Władysław Mielczarski, ekspert ds. energetyki.

- Gdyby chcieć to osiągnąć, trzeba byłoby zamknąć cały przemysł, a ludzie musieliby się wyprowadzić ze swoich domów do namiotów. Ironizuję, ale tak to właśnie wygląda - dodaje.
- Ten Europejski Zielony Ład będzie szczególnie kosztowny dla biedniejszych krajów europejskich, w tym dla Polski. Przykładowo Niemcy przez Europejski Zielony Ład nieco zbiednieją, ale Polacy stracą przez niego nawet połowę dochodu liczonego na osobę. Oznaczać to będzie pauperyzację społeczeństw w UE. Ponadto będzie szybko postępować utrata konkurencyjności europejskiego przemysłu - ocenia prof. Mielczarski.
Europa na wojnie handlowej z Chinami. "Widmo zniszczenia kolejnych przemysłów istnieje"
"Być może przez 10 lat będziemy kupować o połowę tańsze samochody, ale po piętnastu latach naszego przemysłu już nie będzie, a Chińczycy będą mogli podnosić ceny" - mówi w rozmowie z Bankier.pl Jakub Jakóbowski, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).
- Pomysły z Zielonym Ładem to są pomysły unijne. Reszta świata tym się nie przejmuje i stawia na rozwój. Niestety u nas polityka unijna ciągnie społeczeństwa i gospodarki w dół - zaznacza.
Duże zmiany czekają budynki
Przepisy Zielonego Ładu obejmują też kwestie związane z nieruchomościami. I tak od 2030 roku wszystkie nowe budynki będą musiały być zeroemisyjne. Jak informuje Parlament Europejski, budynki odpowiadają za 36 proc. emisji gazów cieplarnianych w Unii.
Co więcej, w przypadku budynków mieszkalnych państwa członkowskie będą musiały wprowadzić środki, które mają doprowadzić do zmniejszenia średniego zużycia energii pierwotnej o co najmniej 16 proc. do 2030 roku i co najmniej 20–22 proc. do 2035 roku.
Zgodnie z nową dyrektywą państwa członkowskie będą musiały do 2030 roku wyremontować też 16 proc. budynków niemieszkalnych o najgorszej charakterystyce energetycznej, a do 2033 roku 26 proc. takich budynków.
Chiny mogą zadać cios zielonej transformacji UE. Kluczowe dostawy zagrożone
USA i ich sojusznicy coraz mocniej zaciskają pętlę na szyi chińskiego sektora nowych technologii. W odpowiedzi Pekin ograniczy eksport surowców wykorzystywanych przez Zachód do produkcji chipów. Rykoszetem może oberwać także zielona transformacja energetyczna Unii Europejskiej.
"Wielu ludzi nie będzie stać na to, aby dostosować się do rygorystycznych norm"
- Europejski Zielony Ład będzie wywoływał zmiany społeczne i własnościowe. Wielu ludzi nie będzie stać na to, aby dostosować się do rygorystycznych norm. I zostaną oni wywłaszczeni - ocenia prof. Mielczarski. - Może będą musieli przenieść się do jakichś klitek w blokach z wielkiej płyty. A ich własność przejmą wielkie koncerny. Spójrzmy na Ukrainę, gdzie są olbrzymie gospodarstwa rolne. Tyle że one nie należą do Ukraińców, tylko do międzynarodowych koncernów. Trudno rozdzielać kwestie dalszego rozwoju gospodarczego od polityki - polemizuje profesor.
W raporcie "Rozpakowujemy RePowerEU. Kierunek na zdrowe i przyjazne energetycznie domy" PORT PC i think-tank Instytut Reform szacują, że w Polsce na 6,3 mln budynków jednorodzinnych 1,7 mln budynków nie ma żadnej izolacji cieplnej ścian, a kolejnych 347 tys. ma bardzo niski standard ocieplenia.
Co więcej, zgodnie z najnowszą unijną dyrektywą, którą zatwierdził Parlament Europejski, za cztery lata właściciele domów nie będą mogli montować kotłów gazowych, a od 2040 r. w ogóle ich używać.
Przeczytaj także
Przypomnijmy też, że Rada UE przyjęła w ubiegłym roku rozporządzenie określające bardziej rygorystyczne normy emisji CO2 dla nowych samochodów osobowych i dostawczych. Regulacja ta zakłada 100 proc. redukcji emisji dwutlenku węgla w przypadku nowych pojazdów po 2035 roku, co oznacza zakaz rejestracji nowych aut spalinowych.





























































