REKLAMA
WYPOWIEDZ SIĘ

BUDOWNICTWOTańszy import zalewa Polskę. Producenci materiałów budowlanych biją na alarm

2026-09-30 07:30
publikacja
2026-09-30 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Polscy producenci materiałów budowlanych mierzą się z konkurencją ze strony tańszych wyrobów sprowadzanych spoza Unii Europejskiej, szczególnie w branżach energochłonnych.

Tańszy import zalewa Polskę. Producenci materiałów budowlanych biją na alarm
Tańszy import zalewa Polskę. Producenci materiałów budowlanych biją na alarm
fot. Szymon Laszewski / / FORUM

Skalę zmian pokazuje rynek płytek ceramicznych: w ciągu ostatnich pięciu lat import spoza UE wzrósł o ok. 40 proc., ich produkcja w Polsce spadła o 16 proc., a zatrudnienie w krajowych zakładach - o 22 proc. Przedstawiciele sektora budowlanego wskazują, że dalszy wzrost importu może prowadzić do ograniczania krajowej produkcji, inwestycji i zatrudnienia, a skutki mogą odczuć także lokalne gospodarki.

- Presja importowa w branży wyrobów budowlanych przede wszystkim dotyczy wyrobów najbardziej energochłonnych, które mają największe nakłady związane z ochroną środowiska. Są to na przykład płytki ceramiczne czy ceramika sanitarna, ale też papy, materiały bitumiczne, rury żeliwne czy szkło. Producenci borykają się z rosnącym importem, ponieważ produkty z takich krajów jak Chiny, Indie, Turcja lub inne kraje pozaunijne są produkowane dużo taniej. Nawet przy takiej samej jakości powoduje to, że producenci krajowi nie są w stanie konkurować z importem z tamtych krajów - mówi agencji Newseria Szymon Firląg, prezes Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa.

Z danych Polskiej Unii Ceramicznej, przytaczanych w raporcie prof. Marka Bryxa ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, przedstawionego podczas konferencji Związku Pracodawców Producentów Materiałów dla Budownictwa, wynika, że wraz ze spadkiem produkcji płytek ceramicznych spadało także wykorzystanie krajowych mocy produkcyjnych - z 77,5 proc. w 2020 roku do 65 proc. w 2025 roku.

Produkcja w ubiegłym roku wyniosła niecałe 85 mln mkw., a import - 28,4 mln mkw., czyli o 8,4 proc. więcej niż w 2020 roku. Jednak import spoza UE rósł znacznie szybciej i w 2025 roku sięgnął 17,1 mln mkw. Dziś ok. 60 proc. sprowadzanych do Polski płytek pochodzi z krajów nieunijnych, przede wszystkim Indii, Ukrainy, Chin i Turcji. Powoduje to niewykorzystanie polskich zdolności produkcyjnych sięgających 130 mln mkw.

Spadek produkcji widać również w przypadku ceramicznych wyrobów sanitarnych. W 2021 roku krajowe zakłady wyprodukowały 85,5 tys. t tych wyrobów, a w 2025 roku - 53 tys. t (spadek o ok. 38 proc.). Od 2023 roku rośnie natomiast ich import - z 14,7 tys. t do 19,9 tys. t w 2025 roku (wzrost o ok. 35 proc.).

- W największym stopniu za wzrost importu odpowiada wzrost kosztów produkcji zakładów unijnych, wynikających ze wszystkich regulacji związanych z ochroną środowiska, emisją CO2 itd. To wszystko są koszty: pozyskanie energii, procesy produkcyjne wymagające dużych nakładów energetycznych, wyemitowanie w związku z tym określonego ciepła czy potrzeba schładzania pewnych elementów. To wszystko wymaga nakładów, kosztów produkcji, które pozwolą uzyskać produkt. Poza granicami Unii Europejskiej tego nie mamy i wobec tego ich produkty siłą rzeczy muszą być tańsze od naszych - mówi prof. Marek Bryx ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Scammingout

Analiza Polskiej Unii Ceramicznej wskazuje, że koszt wytworzenia płytek ceramicznych w 2025 roku był o ponad 40 proc. wyższy niż w 2021 roku, co wynika przede wszystkim z wysokich cen gazu i energii, surowców, a także transportu, opakowań i rosnących wynagrodzeń.

- W sytuacji gdy importerzy wchodzą na rynek i zdobywają mniej więcej 25 proc. rynku krajowego, skala zagrożeń może bardzo szybko rosnąć. To może powodować zakończenie produkcji krajowej i na to miejsce wchodzi import. Są już takie przykłady: producenci specjalnego szkła do paneli fotowoltaicznych zniknęli z rynku - wskazuje Szymon Firląg. - Producenci krajowi, którzy produkują ceramikę, zmniejszają zatrudnienie w wyniku rosnącego importu. Najbardziej niekorzystne efekty będą występowały w skali lokalnej, gdzie zakład pracy ma bardzo istotny wpływ na lokalny samorząd.

Znaczenie dużego zakładu dla lokalnej gospodarki widać na przykładzie gminy Nowiny w województwie świętokrzyskim. Działająca tam Cementownia Nowiny zatrudnia bezpośrednio ponad 300 osób. Według szacunków samorządu z działalnością zakładu i współpracujących z nim firm związanych jest łącznie ponad 2 tys. osób. Cementownia jest też ważnym źródłem dochodów podatkowych gminy.

- Jeśli presja importu miałaby wpływać na ograniczenie produkcji w zakładach przemysłowych, chociażby takich jak cementownia, to miałoby to nie tylko przełożenie na jej sprzedaż i wynik finansowy, ale również wiele innych konsekwencji. Nie możemy zapominać o inwestycjach, bo firmy skupione na rynku krajowym muszą się modernizować, ograniczać emisję i ponoszą ogromne koszty transformacji energetycznej - podkreśla Łukasz Gryń, wójt gminy Nowiny. - Konkurencji się nie boimy, ale chcielibyśmy, żeby ona się odbywała na uczciwych zasadach.

W ostatnich latach wzrósł import cementu i klinkieru do Polski. Według danych Eurostatu przytoczonych w raporcie zwiększył się z 748,2 tys. t w 2023 roku do 1,24 mln t w 2025 roku. Z danych GUS wynika z kolei, że krajowa produkcja cementu wyniosła w tych latach odpowiednio 16,8 mln t i 17,3 mln t.

- Musimy zwracać również uwagę na kwestie bezpieczeństwa gospodarczego. Nie możemy się uzależniać od importu - wskazuje Łukasz Gryń.

- Przemysł materiałów budowlanych powinien być traktowany bardzo strategicznie, ponieważ w zasadzie od niego zależy to, ile wybudujemy czy wyremontujemy mieszkań, ile wybudujemy dróg, czy wybudujemy Centralny Port Komunikacyjny, czyli całą infrastrukturę, w którą przez ostatnie kilkanaście lat bardzo dużo inwestowaliśmy. Ciągle nasze potrzeby w tym zakresie są bardzo duże - mówi prof. Marek Bryx. - Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby ten przemysł zniknął z mapy Polski, ponieważ w rezultacie będziemy skazani na import i trzeba będzie za niego zapłacić.

Ekspert w swojej analizie wskazuje m.in. na potrzebę rozszerzenia CBAM, czyli unijnego mechanizmu dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2, na kolejne grupy materiałów budowlanych oraz objęcia produktów importowanych takimi samymi wymaganiami środowiskowymi, jakościowymi i dotyczącymi śladu węglowego, jakie obowiązują producentów w UE.

- Trzeba podjąć szerokie działania na różnych szczeblach - krajowym i europejskim. Na szczeblu krajowym ministerstwo odpowiedzialne za budownictwo musi uświadomić sobie, że produkcja wyrobów budowlanych jest obszarem strategicznym z punktu widzenia bezpieczeństwa i gospodarki naszego kraju. Musi powstać jasna strategia wspierania producentów wyrobów budowlanych, między innymi w obszarze transformacji. Ci producenci będą stali przed coraz większymi wymaganiami środowiskowymi, nie są do tego negatywnie nastawieni, ale muszą mieć w tym wsparcie - przekonuje Szymon Firląg. - Na poziomie unijnym powinien być bardzo mocno słyszalny głos Polski w obszarze nowych regulacji chroniących rynek przed nieuczciwą konkurencją z krajów pozaunijnych.

Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe i zysk z oszczędności? W tych bankach można liczyć na wysokie oprocentowanie
Tanie konto firmowe i zysk z oszczędności? W tych bankach można liczyć na wysokie oprocentowanie

Komentarze (2)

dodaj komentarz
lolkoniecziutka
Po prostu, jest zbyt mało podatków ekoterrorystycznych nałożonych przez najjaśniejszą UE ssr, które doskonale gaszą płonącą planetę proporcjonalnie do wygaszanych fabryk.
qazxsw
Jak wszystko poszło o 100-200-300 % to jak się ma sprzedawać….
I z tej okazji rząd znowu podniesie od stycznia zusy pity podatki minimalne….
Ot niekończące się perpettum mobille…..
Aż się fabryczki pozamykają….a idzie im coraz lepiej….

Powiązane: Budownictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki