Za dolara trzeba zapłacić już ponad 3,88 zł, czyli o 9 groszy więcej niż w poniedziałek i najwięcej od sześciu lat. To nawet nie tyle efekt słabości złotego, co siły dolara względem euro, wobec którego amerykańska waluta ustanowiła niemal 12-letni rekord.


Aktualizacja 18.10
Przed 18.00 polskiego czasu za dolara płacono nawet 3,89 zł, co było najwyższym kursem od lutego 2009 roku, gdy „zielony” kosztował nieco ponad 3,91 zł. Tylko od połowy grudnia „zielony” podrożał już o 50 groszy, a od lipca 2014 roku jego cena wzrosła o 80 groszy. Jeśli dolar nadal będzie drożeć w tym tempie, to poziom 4 zł możemy zobaczyć już w kwietniu.

Rozwój wydarzeń na parze dolar-złoty, to efekt trwającej od ponad 9 miesięcy fali osłabienia euro. Od maja 2014 roku kurs EUR/USD spadł z niemal 1,40 do zaledwie 1,0699 we wtorek popołudniu. To najniższy poziom od kwietnia 2003 roku. Osłabienie jednej z głównych walut świata o prawie jedną czwartą w ciągu trzech kwartałów jest rzadko spotykanym zjawiskiem.
Względna siła dolara wynika z oczekiwań rynku na pierwszą od niemal dekady podwyżkę stóp procentowych w USA. Dzięki temu amerykańskie obligacje oprocentowane są wyżej od swych europejskich konkurentów, co przyciąga kapitał do Ameryki zwiększając popyt na dolary.


Tymczasem na parze euro-złoty jest dość spokojnie. O 14:55 euro kosztowało 4,1385 zł i było o 2,5 grosza droższe niż na zamknięciu poniedziałkowych notowań. Wczoraj kurs EUR/PLN osiągnął najniższą wartość (4,1107 zł) od czerwca 2014 roku.
Dla polskiej gospodarki w skali makro spadek kursu EUR/USD to niekorzystna sytuacja. Drożejący dolar sprawia, że rosną koszty importu (ropa, gaz, elektronika), a słabnące euro pogarsza wyniki polskich eksporterów.
8-letnie maksimum poprawił także funt szterling. Brytyjska waluta osiągnęła cenę 5,85zł, co było poziomem nienotowanym od marca 2007 roku.
Krzysztof Kolany






























































