Dodatek drożyźniany to kolejny pomysł polityków na rozwiązanie problemów najuboższej części społeczeństwa. Pomysłodawcy wyszli z założenia, że obecna sytuacja na rynku jest fatalna – nie ma pracy, ceny są wysokie. W związku z tym państwo powinno bezpośrednio wypłacać pieniądze biednym.
Dodatek drożyźniany miałby być bezpośrednim transferem pieniężnym wypłacanym raz w roku. W założeniu twórców miałby wyrównywać niekorzystne zmiany inflacyjne. Naturalnie, by znaleźć środki na pokrycie dodatkowych wydatków, politycy zaproponowali wprowadzenie podatku bankowego. PiS nie chciałby nadmiernie obciążyć pracujących i płacących podatki.
Niestety wprowadzając dodatkowy podatek, należałoby się liczyć ze wzrostem ceny kredytów i spadkiem odsetek od lokat. To z pewnością niekorzystnie wpłynęłoby na całą gospodarkę, a co za tym idzie zapłaciliby za to nie tylko pracujący i płatnicy podatków, ale również ci, do których trafiłby dodatek.
Zdaniem PKPP Lewiatan, dodatek drożyźniany jako jednorazowa wypłata byłby nieefektywny, ponieważ nagły wzrost dochodów prowadzi do nieracjonalnych wydatków. Ponadto pomoc powinna mieć bardziej systematyczny charakter, a do tego można wykorzystać już istniejące instrumenty i np. podnieść wysokość systemowych świadczeń.
Populizm w czystej postaci
Inną sprawą jest to, że polska pomoc społeczna jest niewydolna i wymaga gruntownej reformy. Duża część środków idzie na nieefektywne programy pomocowe. Ponadto niektóre świadczenia są śmiesznie niskie, co wynika z dużych kosztów administracyjnych oraz wypłat dokonywanych osobom, które nie powinny być objęte pomocą społeczną. Dlatego przed wprowadzeniem jakichkolwiek nowych świadczeń, należy przeprowadzić audyt. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wykazałby on, że problemem polskiego systemu pomocy społecznej nie jest brak środków, tylko ich zła redystrybucja.
Propozycja PiS rozczarowuje. Jest to nic innego jak populizm w czystej postaci. Biorąc pod uwagę sytuację finansów publicznych i układ sił w parlamencie, pomysł nie ma szans na wejście w życie. Niemniej politycy pokażą, że chcieli pomóc, wkładając pieniądze biednym wprost do kieszeni. Taka deklaracja przed wyborami to najlepszy sposób, by polepszyć wyniki w sondażach.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl
» Platforma aukcji NIE przyniosła 90 mln zł oszczędności
» pracownik porzucił pracę - zwolnienie nie takie proste
» Tylko 55 tysięcy obrońców emerytury





























































