W związku ze zmianą wysokości składki jaka trafia z ZUS do OFE z 7,3% do 2,3%, Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych zainaugurowała kampanie „obronemeryturę.pl”. W jej ramach każdy internauta może wysłać list do premiera ze swoim sprzeciwem. I w zasadzie na tym się kończy. Do tej pory zrobiło to nieco ponad 55 tysięcy osób. Zgodnie z tym co napisano na stronie, teoretycznie taki list winno wysłać 15 milionów ludzi.
Celem kampanii jest edukacja społeczeństwa. Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, na czym polegała reforma emerytalna sprzed 11 lat. 19,52% naszej pensji brutto to tzw. składka emerytalna przeznaczona na przyszłą emeryturę. Podzielono ją na dwie nierówne części – 62,6% (12,22% pensji brutto) trafia na nasze konto w ZUS. Reszta, czyli 37,4% (7,3% pensji brutto) wpłacano do OFE. Po rządowej obniżce będzie to niecałe 12%. Innymi słowy, ZUS otrzyma o 1/5 więcej pieniędzy niż wcześniej.
Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych podkreśla, że przez 11 lat od reformy, OFE udało się zebrać i zainwestować 200 miliardów złotych. Obecnie do Otwartych Funduszy Emerytalnych wpłacamy 20 miliardów złotych rocznie. Po obniżeniu składki, będzie to o ponad 15 miliardów złotych mniej, które zamiast być inwestowane i pomnażane, trafią do „worka bez dna”, jakim jest ZUS. Na stronie obronemeryture.pl napisano wprost, że jest to skok na pieniądze, które posłużą do osiągnięcia krótkoterminowych celów politycznych.
To zorganizowana akcja
O tym, że decyzja rządu to próba ratowania ZUS wiadomo od dawna. Nie wiadomo tylko jak długo ta metoda będzie skuteczna. Większość ekspertów zgadza się z opinią, że poważny kryzys finansów publicznych to kwestia kilku najbliższych lat.
Z drugiej strony pojawia się problem OFE, które przy tak niskiej składce w praktyce nie będą w stanie zapewnić dostatecznie wysokich emerytur kapitałowych. Prawdopodobnie za jakiś czas pojawią się analizy, które dowiodą, że przy takim podziale składki istnienie Otwartych Funduszy Emerytalnych nie ma sensu. Innymi słowy, powinny one teraz zrobić wszystko, by ratować nie tylko przyszłe emerytury, ale przede wszystkim siebie.
Obronemeryturę.pl to bardzo dobry pomysł, ale powinien powstać zanim rząd podjął decyzję o obniżeniu składki. Teraz jest już za późno. Przerażające jest to, że społeczeństwo zdaje się nie dostrzegać niebezpieczeństwa. Świadczy o tym liczba osób, które wysłały list do premiera. 55 tys. z 15 mln to 0,3% i nic nie wskazuje na to, by procent ten uległ znacznej poprawie. W pewnym sensie, taka postawa legitymuje rząd do kolejnych niekorzystnych dla nas zmian - podwyżki podatków, akcyzy na paliwo itp.
Okazuje się, że po 11 latach od reformy, Polacy nie tylko nie wiedzą, na czym ona polegała, ale przede wszystkim nie widzą zagrożenia w tym, że rząd zapożycza się na koszt ich przyszłych emerytur. Niestety jest to porażka OFE, które przez 11 lat, zamiast wykreować się na jedynego gwaranta wysokiej emerytury, zajmowały się głównie akwizycją. Być może tłumaczy to tak małą liczbę wysłanych do premiera listów – internauci boją się, że po wypełnieniu załączonej ankiety niebawem będą odpowiadać na telefony natrętnych akwizytorów OFE.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl
» Obecny rok przełomem w rejestracji firm
» Odpowiedzialność pracodawcy za wypadki w pracy
» Szukasz profesjonalnego księgowego?





























































