REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Platforma aukcji elektronicznych NIE przyniosła 90 mln zł oszczędności

Łukasz Piechowiak2011-01-26 07:30główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-01-26 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google
Platforma aukcji elektronicznych przyniosła ponad 89 mln zł „oszczędności”. Przykład UZP pokazuje, że zastosowanie nowoczesnych rozwiązań internetowych w administracji publicznej to nie tylko przyśpieszenie realizacji pewnych procedur, ale także duże oszczędności w krótkim czasie. Niestety, w tym wypadku są to „wirtualnie zaoszczędzone pieniądze”.

Od uruchomienia platformy w czerwcu 2010 roku, za jej pośrednictwem przeprowadzono 247 aukcji. Wydaje się to niedużo, ale należy wziąć pod uwagę, że system działa dopiero od roku, a od sześciu miesięcy systematycznie wzrasta liczba zamieszczanych ofert. W czerwcu było ich 19, a w grudniu już 60. Wyraźny wzrost zainteresowania przedsiębiorców tą formą „walki” o publiczne kontrakty w dużej mierze wynika z wygody jej stosowania. Nie trzeba dostarczać stosu papierowych dokumentów, a kontakt z urzędem ograniczono do niezbędnego minimum.

Czym się chwali UZP?


Niestety oszczędności, jakimi chwali się Urząd Zamówień Publicznych to suma różnic w cenie pomiędzy ofertami złożonymi w wersji elektronicznej, a tymi przedstawionymi w tradycyjny papierowy sposób. Zatem urząd tak naprawdę nie zaoszczędził pieniędzy, tylko po prostu wydał mniej, a to z pewnością nie jest zysk. Raczej mniejsza strata. Naturalnie nie można umniejszać roli elektronicznej platformy aukcyjnej jako dobrego rozwiązania do pozyskiwania najtańszego, a zarazem najlepszego wykonawcy zamówienia publicznego.



Różnica pomiędzy ofertami złożonymi w formie papierowej, a tymi za pośrednictwem sieci jest zastanawiająca – w najbardziej jaskrawym przypadku wynosiła ona 16 mln zł. Wychodzi na to, że elektroniczna platforma aukcyjna jest narzędziem, które „obniżyło” ceny. Niestety jest to nieprawda. Możliwe, że gdyby internetowa platforma aukcyjna nie istniała, firmy i tak złożyłyby swoje oferty. Wówczas suma łącznych różnic pomiędzy najtańszym a najdroższym wykonawcą byłaby jeszcze większa. Z tego powodu ciężko jest zrozumieć, czym się chwali UZP?

To, że na platformie odbyło się 247 aukcji można uznać za sukces. Jednak nie prezentuje się on w mediach tak okazale, jak „zaoszczędzone” 90 mln zł. Szkoda, bo to trochę psuje obraz tej instytucji i przynosi na myśl znane skądinąd filmy Polskiej Kroniki Filmowej.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl

 
Źródło:
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (7)

dodaj komentarz
~bez sensu
ten artykuł to gniot. Autor forsuje swoje tezy nie wyjaśniając co się za tym kryje "nieprawdą jest", ale dlaczego? Brak wyjaśnienia. Autor stworzył tekst zgodnie z powiedzeniem "Dajcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie". Dodatkowo nie zrozumiał tematu myląc ilość aukcji i firm uczestniczących. Totalny ten artykuł to gniot. Autor forsuje swoje tezy nie wyjaśniając co się za tym kryje "nieprawdą jest", ale dlaczego? Brak wyjaśnienia. Autor stworzył tekst zgodnie z powiedzeniem "Dajcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie". Dodatkowo nie zrozumiał tematu myląc ilość aukcji i firm uczestniczących. Totalny brak kompetencji.
lukasz.piechowiak
Nieprawdą jest, że urząd wygenerował oszczędności. Po prostu firmy korzystające z aukcji złożyły tańsze oferty. To nie jest zasługa systemu aukcyjnego. To jest tylko platforma na której gromadzi się oferty. Fakt, że bardzo przydatna i ułatwia współpracę, ale nie powoduje automatycznie, że przedsiębiorcy składają tańsze oferty. Urząd Nieprawdą jest, że urząd wygenerował oszczędności. Po prostu firmy korzystające z aukcji złożyły tańsze oferty. To nie jest zasługa systemu aukcyjnego. To jest tylko platforma na której gromadzi się oferty. Fakt, że bardzo przydatna i ułatwia współpracę, ale nie powoduje automatycznie, że przedsiębiorcy składają tańsze oferty. Urząd chwali się zaoszczędzonymi pieniędzmi. Czy gdy w normalnym przetargu startuje 20 różnych firm to sumuje się różnice pomiędzy najtańszą, a najdroższą ofertą i zapisuje jako "zysk"? Oczywiście, że nie!

W najbardziej jaskrawy sposób można to przedstawić tak:

Pan X chce kupić samochód. Przychodzi do niego dwóch sprzedawców. Jeden oferuje mu Toyote za 50 tys. Drugi Mercedesa za 200 tys. Pan X decyduje się na Toyote bo go nie stać na Mercedesa. Zatem stosując marketing omawianego urzędu, może żonie powiedzieć, że właśnie zaoszczędził 150 tys. złotych!
~gt odpowiada lukasz.piechowiak
urząd ogłasza przetarg zwykły na 5 laptopów spełniających takie a takie wymogi, startuje 10 dostawców, wygrywa firma proponująca cenę 5. jednocześnie urząd ogłasza przetarg elektorniczny na 5 takich samych urządzeń, startuje 30 firm, wygrywa ta, która proponuje cenę 4,5. czy Pańskim zdaniem urząd oszczędził?

takie esperymenty
urząd ogłasza przetarg zwykły na 5 laptopów spełniających takie a takie wymogi, startuje 10 dostawców, wygrywa firma proponująca cenę 5. jednocześnie urząd ogłasza przetarg elektorniczny na 5 takich samych urządzeń, startuje 30 firm, wygrywa ta, która proponuje cenę 4,5. czy Pańskim zdaniem urząd oszczędził?

takie esperymenty były robione wielokrotnie, i stwierdzono już dawno, że aukcja poprawia cenę. moim zdaniem to jest oszczędność, bo w kieszeni urzędu zostało te 0,5, których nie miałby, gdyby kupił też na przetargu.

może Pan Redaktor nie robił nigdy zakupów na targu i nie wie, że takie same rzeczy mogą mieć różne ceny i od zachowania nabywcy tzn. tego, czy chce mu się obejść 5 straganów zamiast kupić w pierwszym, może zależeć cena, jaką zapłaci.
lukasz.piechowiak odpowiada ~gt
Nie twierdzę, że platformy aukcji elektronicznych nie są przydatnym narzędziem. Dzięki nim do przetargu może stanąć więcej przedsiębiorstw, dzięki czemu mogą pojawiać się lepsze oferty.

Fakt, pieniądze zostają w kieszeni. JST nie muszą się zadłużać, bo szczerze wątpię by uzbierały dodatkowe 90 mld zł na inwestycje.

Informacja
Nie twierdzę, że platformy aukcji elektronicznych nie są przydatnym narzędziem. Dzięki nim do przetargu może stanąć więcej przedsiębiorstw, dzięki czemu mogą pojawiać się lepsze oferty.

Fakt, pieniądze zostają w kieszeni. JST nie muszą się zadłużać, bo szczerze wątpię by uzbierały dodatkowe 90 mld zł na inwestycje.

Informacja zamieszczona przez urząd sugeruje, że dzięki temu udało im się nie wydać 90 miliardów złotych. Gdyby nie było platformy elektronicznej, mogliby zamieścić podobną informację - oferty firm startujących w zwykłym przetargu również bardzo się różnią, zatem czy wtedy urząd miałby się chwalić, że wybierając najtańszą ofertę udało mu się zaoszczędzić tyle i tyle?
lukasz.piechowiak
Trudno zdefiniować "sukces" urzędu. Ani to zysk, ani strata. Na pewno pr-owy chwyt.

Przykład:

Dwie firmy składają oferty na budowę drogi. Jedna jest skłonna wykonać roboty za 100 mln zł. Druga za 80 mln zł. W przetargu wygrywa tańsza firma. Urząd uznaje, że różnica pomiędzy pierwszą, a drugą ofertą, czyli
Trudno zdefiniować "sukces" urzędu. Ani to zysk, ani strata. Na pewno pr-owy chwyt.

Przykład:

Dwie firmy składają oferty na budowę drogi. Jedna jest skłonna wykonać roboty za 100 mln zł. Druga za 80 mln zł. W przetargu wygrywa tańsza firma. Urząd uznaje, że różnica pomiędzy pierwszą, a drugą ofertą, czyli 20 mln zł to "zaoszczędzone" pieniądze. Czy rzeczywiście jest się czym chwalić? Nawet nie można powiedzieć, że to byłą wielka zasługa systemu elektronicznego. Przypadek.
~Greeder
To nie jest przypadek i to jest zasługa tego systemu. Dokładnie to, o czym pisał autor. Do takiego przetargu można przystąpić nie znając urzędasów, bez potrzeby sprzedawania im łapówek, bez potrzeby użerania się z górami papieru. To zdecydowanie zwiększa konkurencję.
~Ja
Proszę mi wytłumaczyć to zdanie bo nie potrafię zrozumieć jego sensu: "Zatem urząd tak naprawdę nie zaoszczędził pieniędzy, tylko po prostu wydał mniej, a to z pewnością nie jest zysk. Raczej mniejsza strata".

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki